
Czy da się stworzyć zdrową, stabilną rodzinę, jeśli samemu nie miało się takiego wzorca? Czy mimo trudnego dzieciństwa i doświadczeń z rozbitej rodziny, można nauczyć się budować bezpieczną i trwałą relację w dorosłości? Na te i inne pytania odpowiedział Dr Mateusz Grzesiak, psycholog i wykładowca Akademii WSB.
Rozbita rodzina kontra lęk przed bliskością w dorosłym życiu
Czy da się stworzyć zdrowy i szczęśliwy związek samemu pochodząc z rozbitej rodziny? W wywiadzie dla Mama:Du.pl dr Mateusz Grzesiak podkreśla, że dziecko uczy się relacji przede wszystkim przez doświadczenia, a nie słowa. Jeśli dorasta w atmosferze konfliktów i napięcia, jego układ nerwowy zaczyna kojarzyć bliskość z zagrożeniem. W efekcie w dorosłym życiu może automatycznie reagować lękiem, traktując bliskość jako coś ryzykownego.
Psycholog podkreśla, że to nie jest świadome przekonanie, tylko wyuczony schemat reakcji ciała i emocji. Zmiana nie następuje przez samo "zrozumienie problemu", tylko przez nowe doświadczenia w relacji.
Anna Borkowska, Mama:Du: Wyobraźmy sobie dziecko, które codziennie widzi kłótnie i napięcie w domu. Jak w dorosłym życiu ma uwierzyć, że związek może być spokojny i bezpieczny? Mateusz Grzesiak: Dziecko nie uczy się relacji poprzez deklaracje, tylko poprzez doświadczenie. Jeśli środowisko było napięciowe, układ nerwowy zapisuje relację jako źródło zagrożenia. W dorosłości pojawia się automatyczna reakcja: bliskość równa się ryzyko. To nie jest przekonanie, tylko wyuczony wzorzec reakcji.
Jak można to zmienić? Trzeba uwierzyć, że da się inaczej?
Zmiana nie polega na "uwierzeniu", tylko na doświadczeniu czegoś innego w praktyce. Człowiek musi wejść w relację, w której napięcie nie eskaluje, a emocje są regulowane. Dopiero powtarzalne doświadczenie bezpieczeństwa aktualizuje wcześniejszy zapis. Proces jest somatyczny i poznawczy jednocześnie.
Mateusz Grzesiak
dr Mateusz Grzesiak, psycholog i wykładowca Akademii WSB
Sama znam osoby, które mówią: "boję się bliskości, bo nie chcę powtórzyć historii moich rodziców". Jak przełamać ten lęk i w ogóle dopuścić kogoś do siebie? Lęk przed bliskością wynika z mechanizmu projekcji i generalizacji. Umysł przenosi doświadczenia z przeszłości na przyszłość, traktując je jako przewidywanie. Osoba zakłada, że skoro coś wydarzyło się wcześniej, wydarzy się ponownie. Przełamanie tego mechanizmu wymaga działania stopniowego. Nie chodzi o pełne otwarcie, tylko o kontrolowane zwiększanie poziomu bliskości. Kluczowe jest budowanie doświadczeń korekcyjnych, czyli sytuacji, w których bliskość nie kończy się bólem. W praktyce oznacza to świadome wybieranie ludzi, stawianie granic i obserwowanie reakcji.
Mateusz Grzesiak
dr Mateusz Grzesiak, psycholog i wykładowca Akademii WSB
Często słyszymy, że "wynosimy z domu schematy". Ale jak w praktyce rozpoznać, że właśnie je powielamy i zatrzymać się w odpowiednim momencie? Schemat to utrwalony wzorzec myślenia, emocji i zachowań, który uruchamia się automatycznie w określonych sytuacjach. Rozpoznanie polega na identyfikacji powtarzalności. Jeśli ktoś doświadcza podobnych problemów w różnych relacjach, prawdopodobnie działa według schematu. Zatrzymanie wymaga wprowadzenia przerwy między bodźcem a reakcją. W praktyce oznacza to zauważenie momentu aktywacji emocji i świadome opóźnienie działania. Pomocne są pytania operacyjne: co teraz czuję, co chcę zrobić, czy to działanie powtarza coś z przeszłości, kto tak się zachowywał w domu.
To jest proces uczenia się regulacji, czyli kluczowego elementu umiejętności miękkich rozumianych jako zarządzanie myślami, emocjami i zachowaniami w celu osiągania określonych rezultatów.
Jeśli ktoś wychowywał się w domu, gdzie miłość była chaotyczna albo bolesna, czy da się na nowo nauczyć, czym jest zdrowa relacja? Tak, ponieważ wzorce relacyjne nie są stałe. Są wynikiem uczenia się i mogą być modyfikowane przez nowe doświadczenia. Problem polega na tym, że człowiek nie zna innego modelu, więc nie wie, czego szukać i jak to budować.
Proces zmiany wymaga dwóch elementów. Pierwszy to zrozumienie mechanizmów, które działały w domu rodzinnym. Drugi to praktyka nowych zachowań w relacji. Zdrowa relacja opiera się na przewidywalności, komunikacji i regulacji emocji. To są kompetencje, których można się nauczyć. Wymaga to czasu i świadomej pracy, ale jest możliwe niezależnie od punktu startowego.
Zdarza się, że ktoś unika bliskich relacji za wszelką cenę, bo w dzieciństwie relacje oznaczały awanturę. Jak nauczyć się kłócić, ale w zdrowy sposób? Konflikt nie jest problemem. Problemem jest sposób jego regulacji. W domach dysfunkcyjnych konflikt oznacza eskalację, atak lub wycofanie. W zdrowych relacjach konflikt jest narzędziem do rozwiązywania różnic.
Nauka polega na wprowadzeniu zasad. Pierwsza to oddzielenie emocji od działania. Można czuć złość, ale nie trzeba jej wyrażać w sposób destrukcyjny. Druga to koncentracja na problemie, nie na osobie. Trzecia to zdolność do powrotu do równowagi po konflikcie. To są konkretne umiejętności, które można trenować. Bez nich człowiek będzie unikał konfliktu albo go eskalował.
Wiele osób z rozbitych rodzin ma w sobie takie przekonanie: "szczęście nie trwa długo". Skąd to się bierze? To przekonanie wynika z doświadczenia niestabilności. Jeśli w dzieciństwie pozytywne stany były krótkotrwałe i kończyły się nagle, umysł uczy się, że nie warto się do nich przywiązywać. Powstaje oczekiwanie straty. Zmiana polega na aktualizacji tego wzorca poprzez nowe doświadczenia. Człowiek musi doświadczyć stabilności w czasie. Jednocześnie należy pracować na poziomie poznawczym, identyfikując i kwestionując automatyczne myśli. Jeśli pojawia się założenie, że coś się zaraz skończy, warto je skonfrontować z faktami. To proces budowania nowego modelu rzeczywistości.
Czy zawsze jest tak, że jeśli nie widzieliśmy w domu dobrego wzorca związku, to jesteśmy na straconej pozycji? Nie ma deterministycznej zależności między doświadczeniem a wynikiem.
Mateusz Grzesiak
dr Mateusz Grzesiak, psycholog i wykładowca Akademii WSB
Kluczowe jest przejście z trybu automatycznego na świadomy. Jeśli ktoś nie kwestionuje swoich reakcji, będzie powielał znane schematy. Jeśli zaczyna je analizować i modyfikować, buduje nowe wzorce. To proces uczenia się, który podlega tym samym zasadom co inne kompetencje.
Spotykam ludzi, którzy w dorosłości wchodzą w relacje bardzo kontrolujące albo wręcz przeciwnie – uciekają od zaangażowania. Skąd się biorą te skrajności? To są dwa bieguny tej samej osi regulacji. Kontrola wynika z potrzeby bezpieczeństwa poprzez przewidywalność. Unikanie wynika z potrzeby bezpieczeństwa poprzez dystans. Oba mechanizmy mają ten sam cel, ale różne strategie. Źródłem jest brak doświadczenia stabilnej relacji. Człowiek nie ma wzorca równowagi, więc przechodzi w skrajności. Zmiana polega na rozwijaniu zdolności do bycia w relacji bez utraty siebie. To wymaga pracy nad granicami, regulacją emocji i tolerancją niepewności.
Zobacz także
Zatem jak nauczyć się okazywać uczucia, partnerowi czy dzieciom, jeśli w domu rodzinnym nikt tego nie robił? Okazywanie uczuć jest umiejętnością, a nie cechą wrodzoną. Jeśli ktoś tego nie doświadczył, nie ma repertuaru zachowań. Pierwszym krokiem jest identyfikacja własnych stanów emocjonalnych. Jeśli człowiek nie rozpoznaje, co czuje, nie będzie w stanie tego wyrazić.
Drugim krokiem jest nauka prostych form komunikacji. Nie chodzi o intensywne deklaracje, tylko o adekwatne nazywanie tego, co się dzieje. Trzecim elementem jest powtarzalność. Relacje budują się poprzez regularne, małe sygnały. To proces rozwijania umiejętności miękkich w praktyce.
Czy osoba z trudnego, rozbitego domu naprawdę ma szansę stworzyć szczęśliwą, stabilną rodzinę i co jest tu kluczowe? Tak, ponieważ człowiek nie jest zamkniętym systemem. Może aktualizować swoje wzorce w oparciu o nowe doświadczenia. Kluczowe są trzy elementy. Pierwszy to świadomość własnych mechanizmów. Drugi to rozwój kompetencji regulacyjnych i relacyjnych. Trzeci to wybór środowiska, które wspiera zmianę. Szczęśliwa relacja nie wynika z braku problemów, tylko ze zdolności do ich rozwiązywania. Osoby z trudnym doświadczeniem często mają większą motywację do pracy nad sobą, co w długim okresie może prowadzić do bardziej świadomych i stabilnych relacji niż u osób, które nigdy nie musiały tego robić.
