
Czy szkoły powinny pozostawać zamknięte przez całe wakacje? Pedagog Damian Chudycki zaproponował, by latem budynki szkolne służyły dzieciom, rodzicom i studentom pedagogiki odbywającym praktyki. Pomysł wywołał gorącą dyskusję – jedni widzą w nim szansę, inni wskazują na liczne przeszkody prawne i organizacyjne.
Szkoła w wakacje z możliwościami dla uczniów i studentów
W wakacje większość szkół pozostaje zamknięta. Oczywiście administracja nadal pracuje, a nauczyciele mają w tym czasie również swoje obowiązki, takie jak rady pedagogiczne, szkolenia czy przygotowania do nowego roku szkolnego. Prawdą jest jednak, że w porównaniu z okresem nauki, gdy przez cały dzień odbywają się lekcje i zajęcia dodatkowe, szkolne budynki latem w dużej mierze stoją puste.
Tymczasem są to miejsca o ogromnym potencjale dla lokalnych społeczności. Coraz częściej mówi się o tym, by wykorzystywać szkoły nie tylko do prowadzenia lekcji. Rząd zachęca samorządy, aby – w związku z niżem demograficznym – po zakończeniu zajęć szkolnych budynki służyły mieszkańcom jako przestrzeń do spotkań, integracji czy organizacji zajęć dodatkowych.
Teraz z podobną propozycją wystąpił na Instagramie Damian Chudycki, pedagog współpracujący z rodzicami i popularyzujący wiedzę o rozwoju oraz zdrowiu dzieci. Podczas spaceru obok zamkniętej na czas wakacji szkoły postanowił zapytać rodziców, co sądzą o pomyśle, aby latem budynki szkolne znów tętniły życiem.
Według niego mogłyby odbywać się tam praktyki dla studentów pedagogiki, którzy w realnych warunkach poznawaliby specyfikę pracy z dziećmi i młodzieżą oraz przekonywali się, czy rzeczywiście chcą związać swoją przyszłość z zawodem nauczyciela.
Na takim rozwiązaniu mogłyby skorzystać także dzieci i ich rodzice. Uczniowie mieliby dostęp do zorganizowanych, wartościowych zajęć, mogliby rozwijać swoje zainteresowania, korzystać z sal sportowych czy uczestniczyć w zajęciach wyrównawczych z przedmiotów sprawiających im trudność. Dla wielu rodziców byłoby to z kolei wsparcie w czasie wakacji, gdy nie zawsze mogą zapewnić dzieciom opiekę lub wyjazd.
Społeczeństwu jednak brakuje entuzjazmu
Pod filmem o swoim pomyśle mężczyzna napisał: "Otwarta szkoła w wakacje dla studentów pedagogiki w ramach praktyk studenckich i przygotowania do zawodu? A z drugiej strony przestrzeń dla dzieciaków, które mogą korzystać z sal gimnastycznych czy sal szkolnych do swobodnej edukacji i rozwijania swoich pasji talentów? I z trzeciej strony oddech dla rodziców, którzy z różnych powodów nie mogą zabrać dzieci na wakacje".
Pomysł nie spotkał się jednak z powszechnym entuzjazmem. W komentarzach wiele osób zwracało uwagę, że jego realizacja byłaby znacznie trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. Pedagogowi zarzucono, że nie uwzględnia przepisów dotyczących organizacji letniego wypoczynku dzieci i młodzieży ani zasad odpowiedzialności za uczestników takich zajęć.
Pojawiły się także głosy, że nawet jeśli studenci prowadziliby część aktywności, to i tak konieczne byłoby zaangażowanie nauczycieli oraz innych pracowników szkoły, którzy w okresie wakacyjnym mają prawo do urlopu i odpoczynku.
Mimo tych zastrzeżeń sama idea wydaje się interesująca. Trudno nie zauważyć, że przez dwa miesiące wiele dobrze wyposażonych szkolnych budynków stoi niewykorzystanych, podczas gdy rodzice szukają opieki dla dzieci, a studenci pedagogiki potrzebują praktycznych doświadczeń.
Jasne, czasami w wakacje odbywają się różne remonty itp. Gdyby jednak udało się stworzyć model zgodny z obowiązującym prawem, zapewniający bezpieczeństwo uczestników i niewymagający rezygnacji nauczycieli z wakacyjnego wypoczynku, taka forma wykorzystania szkół mogłaby okazać się wartościowym rozwiązaniem zarówno dla rodzin, jak i lokalnych społeczności.
Zobacz także




