
Rodzinne wakacje coraz częściej kosztują kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Rodzice porównują hotele, wybierają miejsca z aquaparkami, animacjami i menu dla dzieci, chcąc zapewnić swoim pociechom idealny wypoczynek. Tymczasem one zwracają uwagę na coś zupełnie innego. Dla dzieci najcenniejszym wspomnieniem z wakacji są doświadczenia i związane z nimi emocje.
Spróbuj przypomnieć sobie wakacje z dzieciństwa. Jest duża szansa, że nie pamiętasz już nawet nazwy pensjonatu ani tego, czy hotel miał basen (o ile miałaś szczęście wyjeżdżać w inne miejsca niż do babci na wieś). Być może trudno byłoby ci nawet odtworzyć miejscowość, do której pojechaliście. Prawdopodobnie pamiętasz jednak smak gofrów jedzonych po plaży, wieczory, kiedy rodzice pozwalali zostać dłużej na dworze, zapach domku letniskowego albo pierwszą rybę złowioną razem z tatą.
Pamiętamy nie wydarzenia, a emocje
Nasza pamięć działa w zaskakujący sposób. Z biegiem lat zaciera szczegóły, ale wyjątkowo długo przechowuje emocje. To właśnie one stają się fundamentem wspomnień z dzieciństwa i sprawiają, że po wielu latach potrafimy wrócić do jednego, pozornie zwyczajnego popołudnia, choć nie pamiętamy już większości wydarzeń z tamtego wyjazdu.
Dorośli często patrzą na wakacje zupełnie inaczej. Chcemy, żeby były wyjątkowe, dlatego szukamy coraz lepszych hoteli, atrakcji i udogodnień. Zdarza się, że miesiącami odkładamy pieniądze na wyjazd, przekonani, że tylko w ten sposób stworzymy dzieciom piękne wspomnienia. To naturalne – każdy rodzic chce dać swojemu dziecku to, czego sam być może nie miał. Problem polega na tym, że dzieci nie oceniają wakacji w taki sposób jak my.
Liczy się atmosfera wyjazdu
Najmłodsi zapamiętują przede wszystkim atmosferę wyjazdu. To, czy rodzice byli spokojni, mieli dla nich czas i sami czerpali radość z bycia razem. Nawet najbardziej spektakularne atrakcje tracą na znaczeniu, jeśli towarzyszy im pośpiech, napięcie albo zmęczenie.
Nie oznacza to oczywiście, że dzieci nie cieszą się z aquaparków, parków rozrywki czy hotelowych zjeżdżalni. Cieszą się, zwykle nawet bardzo, jednak po latach znacznie częściej wracają pamięcią do chwil, których nikt nie planował. Do wspólnego zbierania muszelek, gry w karty podczas deszczowego popołudnia, wieczornego spaceru po plaży czy śmiechu wywołanego czymś zupełnie błahym.
To właśnie dlatego wielu dorosłych z rozrzewnieniem wspomina wakacje spędzone na działce u dziadków, pod namiotem albo w niewielkim domku nad jeziorem. Nie były to wakacje idealne, według dzisiejszych standardów. Nie oferowały nieograniczonego bufetu ani animacji od rana do wieczora. Miały jednak to coś, co pamiętamy do dziś.
Najcenniejszy na wakacjach jest czas
W codziennym życiu nieustannie gdzieś biegniemy. Dzieci mają szkołę, zajęcia dodatkowe i obowiązki, rodzice pracę, telefony, spotkania i listę spraw do załatwienia. Wakacje są jednym z nielicznych momentów, kiedy ten rytm można choć na chwilę zatrzymać. To właśnie wtedy dziecko ma szansę poczuć, że uwaga rodziców nie jest podzielona między służbowe maile, zakupy i domowe obowiązki.
Nieprzypadkowo badania dotyczące szczęścia dzieci pokazują, że wspólnie spędzony czas jest dla nich znacznie cenniejszy niż kolejne przedmioty czy kosztowne atrakcje. I nie chodzi tu wcale o to, by przez cały dzień organizować zabawy. Dzieci często najbardziej cenią zwykłą obecność – rozmowę podczas spaceru, wspólne lody po kolacji, wygłupy w morzu albo wieczorne czytanie książki, na które w domu zawsze brakuje czasu.
Wspomnienia z samodzielnych wyjazdów
To samo dotyczy obozów i kolonii. Po latach uczestnicy rzadko opowiadają o standardzie ośrodka czy jakości posiłków. Znacznie częściej wspominają przyjaźnie zawarte pierwszego dnia, wychowawcę, który potrafił rozśmieszyć całą grupę, pierwszą samodzielność albo emocje towarzyszące nocnym rozmowom z rówieśnikami. To relacje sprawiają, że wyjazd zostaje w pamięci na całe życie.
Więc może, zanim zarezerwujemy kolejne wakacje, warto od czasu do czasu przypomnieć sobie własne dzieciństwo. Nie po to, by rezygnować z marzeń o pięknym hotelu czy dalekich podróżach, ale po to, by nie zapomnieć, co tak naprawdę tworzy wspomnienia.
Za dwadzieścia lat nasze dzieci prawdopodobnie nie będą pamiętały ile gwiazdek widniało przy nazwie hotelu. Jest jednak duża szansa, że będą pamiętały, jak tata nauczył je nurkować, mama zgodziła się zjeść lody przed obiadem, a pewnego wieczoru wszyscy wracali z plaży boso albo złapała ich ulewa.
Zobacz także


