
Wystarczyło wejść do wody, by poczuć nagłe pieczenie i ból. W ciągu ostatniego weekendu ratownicy na niemieckiej wyspie Fehmarn udzielili pomocy aż 273 plażowiczom, którzy zetknęli się z meduzami. Większość obrażeń była niegroźna, ale sytuacja pokazuje, że także podczas wypoczynku nad Bałtykiem warto uważnie obserwować wodę.
Do nietypowej sytuacji doszło na południowej plaży w miejscowości Burg na niemieckiej wyspie Fehmarn. W miniony weekend ratownicy Niemieckiego Towarzystwa Ratownictwa (DLRG), pomagali osobom, które po wejściu do morza skarżyły się na ból, pieczenie i zaczerwienienie skóry.
Jak podała niemiecka agencja DPA, w ciągu dwóch dni pomocy wymagało łącznie 273 plażowiczów. Przyczyną były tak zwane meduzy ogniste, które pojawiły się wyjątkowo blisko brzegu. Choć liczba poszkodowanych brzmi niepokojąco, służby uspokajają, że większość reakcji była łagodna. Nie odnotowano ciężkich obrażeń ani konieczności hospitalizacji. Część osób po opatrzeniu skóry zdecydowała się nawet wrócić do wody.
Dlaczego meduzy podpłynęły tak blisko?
Zdaniem niemieckich ratowników wpływ na sytuację mogły mieć utrzymujące się wysokie temperatury. Ciepła woda sprzyja wcześniejszemu pojawianiu się meduz, a wiatr i prądy morskie mogą spychać je w stronę plaż.
Tym razem problem szybko zniknął. Gdy zmienił się kierunek wiatru, meduzy zostały odsunięte od brzegu. Na innych plażach niemieckiego wybrzeża Bałtyku nie zanotowano w tym czasie podobnej liczby przypadków.
Nie oznacza to jednak, że meduzy zniknęły z morza na dobre. Ich skupiska mogą pojawiać się nagle i przemieszczać wraz z prądami, dlatego przed wejściem do wody warto sprawdzić komunikaty ratowników oraz zwrócić uwagę na flagi i ostrzeżenia ustawione na plaży. Na tę chwilę nie ma informacji, by meduzy znajdowały się po polskiej stronie wybrzeża.
Czy bałtyckie meduzy są niebezpieczne?
Dobra wiadomość jest taka, że większość meduz spotykanych nad polskim Bałtykiem nie stanowi poważnego zagrożenia dla ludzi. Najczęściej można natknąć się na chełbię modrą (Aurelia aurita) – gatunek, który pojawia się głównie latem i wczesną jesienią. W niektórych sezonach meduzy występują bardzo licznie, tworząc tzw. zakwity.
Chełbia modra ma komórki parzydełkowe, jednak u większości osób kontakt z nią nie powoduje poważniejszych dolegliwości. Może wywołać jedynie lekkie pieczenie lub zaczerwienienie skóry, a wiele osób nie odczuwa żadnych objawów.
Znacznie większą ostrożność należy zachować w przypadku żółtej meduzy włosowatej (Cyanea capillata), nazywanej także meduzą ognistą. To największa meduza występująca w Bałtyku, której długie czułki mogą powodować bolesne poparzenia skóry. Co ważne, parzyć potrafią również oderwane fragmenty macek unoszące się w wodzie lub wyrzucone na brzeg, dlatego nie należy dotykać nawet martwych meduz.
Choć spotkanie z meduzą ognistą w polskiej części Bałtyku nie zdarza się często, ratownicy przypominają, by przed wejściem do wody zwracać uwagę na komunikaty i ostrzeżenia wywieszane na plażach.
Kontakt z parzydełkami meduzy może wywołać pieczenie, zaczerwienienie, świąd, obrzęk oraz ślady przypominające poparzenie. U większości osób dolegliwości pozostają miejscowe i stopniowo ustępują.
Szczególnej ostrożności wymagają jednak dzieci, ponieważ mają delikatniejszą skórę, a kontakt z parzydełkami może objąć proporcjonalnie większą powierzchnię ich ciała. Silniejsza reakcja może wystąpić również u alergików.
Nie należy dotykać meduz wyrzuconych na piasek. Nawet martwe osobniki oraz oderwane fragmenty macek mogą nadal uwalniać jad.
Co zrobić po kontakcie z meduzą?
Przede wszystkim należy spokojnie wyjść z wody i zgłosić się do ratownika. Podrażnionego miejsca nie powinno się pocierać ani drapać, ponieważ można w ten sposób uruchomić kolejne komórki parzydełkowe.
Skórę należy delikatnie opłukać wodą morską, a nie wodą słodką! Świeża woda może pobudzić pozostałe na skórze parzydełka do uwolnienia kolejnej porcji jadu. Widoczne fragmenty macek można ostrożnie usunąć, pamiętając by nie dotykać ich gołymi palcami. Następnie zaleca się zanurzenie podrażnionego miejsca w ciepłej, ale nieparzącej wodzie na około 20-30 minut.
Zalecenia pierwszej pomocy mogą jednak różnić się w zależności od gatunku meduzy, dlatego bezpieczniej stosować podstawową procedurę: woda morska, ostrożne usunięcie macek, ciepło i – przede wszystkim – kontakt z ratownikiem.
Nie należy polewać skóry moczem, alkoholem ani przypadkowymi domowymi preparatami. Takie sposoby mogą dodatkowo podrażnić skórę!
Kiedy trzeba natychmiast wezwać pomoc?
Pilnej pomocy medycznej wymagają trudności z oddychaniem, zawroty głowy, omdlenie, nudności, wymioty, szybkie bicie serca, rozległy obrzęk albo uogólniona pokrzywka. Mogą one świadczyć o silnej reakcji organizmu lub rozwijającej się reakcji alergicznej.
W przypadku dziecka warto również skonsultować się z ratownikiem lub lekarzem, jeśli ból jest bardzo silny, zmiany obejmują dużą część skóry albo kontakt nastąpił w okolicy twarzy, oczu lub ust.
Sytuacja na Fehmarn szybko się uspokoiła, ale jest dobrym przypomnieniem, że Bałtyk nie zawsze jest całkowicie przewidywalny. Zamiast panikować, warto zachować czujność, słuchać komunikatów ratowników i wiedzieć, jak zareagować, gdy zwykła kąpiel niespodziewanie zakończy się bolesnym spotkaniem z meduzą.
Źródło: pl.euronews.com, o2.pl
Zobacz także


