para staruszków na ławce w parku
Za około dwie dekady społeczeństwo nie będzie już wyglądało tak jak dziś. pexel.com

To nie jest już odległa wizja przyszłości, ale proces, który dzieje się na naszych oczach. Rodzi się coraz mniej dzieci, społeczeństwo szybko się starzeje, a eksperci mówią wprost o "nowej demograficznej normalności". Jeśli obecny trend się utrzyma, za niespełna 20 lat Polska będzie wyglądała zupełnie inaczej niż dziś, a odczują to przede wszystkim dzisiejsze dzieci oraz ich rodziny.

REKLAMA

Jeszcze kilkanaście lat temu mówiło się, że Polska ma problem z niską liczbą urodzeń. Dziś eksperci nie mają już złudzeń – nie chodzi o chwilowy kryzys, ale o trwałą zmianę, która będzie wpływać na nasze życie przez kolejne dekady.

Najnowsza analiza Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazuje, że rzeczywisty spadek liczby mieszkańców postępuje szybciej, niż jeszcze kilka lat temu przewidywał GUS. Zdaniem autorów raportu weszliśmy właśnie w etap, który określają jako "nową demograficzną normalność".

Polska szybko się zmienia

Najbardziej obrazowo pokazuje to jedna liczba. Według prognoz ONZ już w 2043 roku połowa mieszkańców Polski będzie miała co najmniej 50 lat. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, znajdziemy się w gronie najszybciej starzejących się społeczeństw świata – obok Japonii, Korei Południowej, Włoch i Hiszpanii.

Jeszcze bardziej niepokojące jest jednak to, że nie chodzi wyłącznie o wydłużające się życie. Głównym powodem zmian jest coraz mniejsza liczba urodzeń.

Kurczymy się w zatrważającym tempie

Jeszcze w drugiej połowie XX wieku liczba urodzeń pozwalała naturalnie zastępować kolejne pokolenia. Wszystko zmieniło się na początku lat 90. Od tamtej pory rodzi się zbyt mało dzieci, by populacja mogła się odtwarzać.

Prognozy są jeszcze bardziej pesymistyczne. Po 2030 roku liczba urodzeń ma być o około 40 proc. niższa od tej, która byłaby potrzebna do utrzymania obecnej liczby mieszkańców.

To odczują dzisiejsze dzieci

Choć demografia brzmi jak temat dla statystyków, jej skutki będą bardzo konkretne. Za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat na rynku pracy będzie mniej młodych ludzi, a jednocześnie znacznie więcej seniorów wymagających opieki. Oznacza to większą presję na system ochrony zdrowia, emerytury i usługi opiekuńcze.

Zmieni się również codzienność rodzin. Coraz częściej jedno dorosłe dziecko będzie musiało wspierać dwoje starzejących się rodziców, a czasem także dziadków. Eksperci przewidują również rosnące znaczenie migracji, która może częściowo uzupełniać braki na rynku pracy.

Przełom już nastąpił

Autorzy raportu zwracają uwagę na jeszcze jedną ciekawą zmianę. Przez dziesięciolecia to narodziny nowych dzieci odmładzały społeczeństwo. Tymczasem od 2021 roku sytuacja się odwróciła. Dziś proces starzenia jest tak zaawansowany, że – paradoksalnie – większy wpływ na obniżanie średniego wieku społeczeństwa mają zgony najstarszych roczników niż liczba rodzących się dzieci. To pokazuje, jak głęboko zmieniła się struktura demograficzna Polski.

"To już nowa normalność"

Zdaniem ekspertów nie można już traktować obecnych danych jako chwilowego kryzysu. Polska weszła w okres trwałych zmian demograficznych, do których państwo będzie musiało dostosować system emerytalny, ochronę zdrowia, rynek pracy i politykę społeczną.

Jak podkreśla Cezary Przybył z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, obecna dekada może być ostatnim momentem na przeprowadzenie reform, które pozwolą przygotować kraj na rzeczywistość, w której będzie mniej dzieci, mniej osób w wieku produkcyjnym i zdecydowanie więcej seniorów.

Pytanie nie brzmi już więc, czy Polska będzie się zmieniać, ale jak szybko uda się przygotować na świat, w którym dzisiejsze dzieci staną się nielicznym pokoleniem utrzymującym coraz większą grupę starszych obywateli.