Na zdjęciu widać dzieci w przedszkolu.
W Warszawie zamykają kolejne oddziały przedszkolne, bo nie ma chętnych dzieci. storyblock.com

Niż demograficzny w Polsce coraz mocniej odbija się na systemie edukacji. Przedszkola, które jeszcze niedawno pękały w szwach, dziś mają problem z zapełnieniem oddziałów. Samorządy łączą grupy i zamykają kolejne placówki. Tak dzieje się w całym kraju.

REKLAMA

Statystyki demograficzne w Polsce od lat są alarmujące. Liczba urodzeń spada do historycznie niskich poziomów. W 2024 roku współczynnik dzietności w Polsce spadł do 1,099 dziecka na jedną kobietę w wieku rozrodczym, co plasuje nas wśród krajów UE z najniższą liczbą urodzeń.

Najlepiej widać to w przedszkolach

Najbardziej widoczne skutki tego trendu są już teraz w przedszkolach. W wielu miastach po zakończeniu naborów pozostaje bardzo dużo wolnych miejsc. Oznacza to konieczność łączenia grup, zmniejszania liczby oddziałów, a w niektórych przypadkach likwidacji placówek.

Przedszkola, które jeszcze kilka lat temu tętniły życiem, dziś mają problem z zapełnieniem się. Według prognoz, w ciągu najbliższych kilku lat liczba dzieci w wieku przedszkolnym w dużych ośrodkach może się zmniejszyć nawet o kilkanaście tysięcy rocznie.

W Warszawie np. z 69 637 w roku szkolnym 2024/2025 do 49 593 w 2028/2029. Te dane pokazują, że nie jest to tylko kwestia mniejszych grup, ale realna zmiana w strukturze społecznej, która powoduje, że samorządy muszą przemyśleć organizację całej sieci placówek.

Co się dzieje z przedszkolami?

W praktyce wygląda to różne. Od wygaszania najmniej obleganych oddziałów, przez łączenie placówek, aż po zamknięcie niektórych przedszkoli w danej dzielnicy czy gminie. W miejscach, w których kiedyś było pełno maluchów, teraz liczba zapisów jest tak niska, że utrzymanie całych oddziałów staje się nieopłacalne.

Dobrym przykładem miasta, w którym skutki niżu demograficznego widać wyjątkowo wyraźnie jest Warszawa.

Władze stolicy przyznają, że po ostatnich rekrutacjach w przedszkolach zostało znacznie więcej wolnych miejsc niż w poprzednich latach. Szczególnie widoczne jest to w Śródmieściu, gdzie liczba dzieci w wieku przedszkolnym spada najszybciej. W tej dzielnicy planowane jest wygaszanie kolejnych oddziałów, a część placówek ma zostać zamknięta lub połączona z innymi.

Zapadła decyzja o likwidacji kolejnych czterech przedszkoli: nr 30 "Zielona Łódeczka" przy ul. Rozbrat, nr 32 przy ul. Nowogrodzkiej, nr 34 przy ul. Emilii Plater oraz przedszkola nr 36 "Odkrywcy Nowego Świata".

We wszystkich tych placówkach w ostatnich latach liczba dzieci drastycznie spadła, w niektórych przypadkach do kilkunastu wychowanków. Miasto zapewnia, że dzieci będą mogły kontynuować edukację w pobliskich przedszkolach, a część oddziałów zostanie wygaszona lub połączona z innymi placówkami.

Jeśli chodzi o Śródmieście, to efekt zarówno niżu demograficznego, jak i zmieniającej się struktury mieszkańców centralnych dzielnic dużych miast.

Nie chodzi tylko o liczbę przedszkolaków

Spadek demograficzny to nie tylko mniejsza liczba krzesełek w salach, ale także zmiany w codziennym życiu nauczycieli i rodzin. Zmiany te oznaczają mniej zatrudnienia w przedszkolach, większe grupy w tych, które pozostają, oraz konieczność reorganizacji edukacji najmłodszych.

Niż demograficzny nie jest chwilowym zjawiskiem, lecz długotrwałą tendencją demograficzną w Polsce i Europie, wynikającą z m.in. późniejszego wieku pierwszego dziecka czy ogólnego spadku liczby urodzeń.

W efekcie nawet dobrze funkcjonujące dotąd przedszkola muszą mierzyć się z realiami mniejszej liczby dzieci. Zmusza to samorządy do trudnych, ale koniecznych decyzji.

Czytaj także: