ojciec w parku niesie dziecko na rękach
Ojcowie dostają społeczny poklask za bycie "zaangażowanym tatą". fot. Tamara Elnova/Pexels

Matki codziennie wykonują ogrom pracy, ale zamiast uznania często spotykają się z oceną i krytyką. Tymczasem ojcowie za te same rodzicielskie obowiązki nierzadko słyszą zachwyty. Jako matka dwójki dzieci mam dość tych podwójnych standardów i uważam, że najwyższy czas zacząć traktować oboje rodziców tak samo.

REKLAMA

Matka robi wszystko, a nawet jeszcze więcej

Moja redakcyjna koleżanka napisała felieton o tym, że była świadkiem sceny, kiedy matka zeszła ze skutera wodnego, bo jej dziecko zaczęło płakać. Nie mogłam przestać o nim myśleć. Nie dlatego, że ta historia mnie zaskoczyła. Wręcz przeciwnie, jest dla wielu znanych mi kobiet czymś codziennym.

Jestem matką dwójki dzieci. Wiem, jak wygląda codzienność, kiedy próbujesz ogarnąć wszystko jednocześnie. Chyba każda z nas po trochu wie, jak to jest, kiedy bliscy czasami jeszcze ci dokładają obowiązków, zamiast pomóc. Oczywiście nie u każdego jest to codziennością, ale podejrzewam, że większość kobiet doświadczyła tego choć raz i wie, o czym mówię.

To poczucie, że jako matka masz być zawsze gotowa, cierpliwa i obecna. Zwykle płynie ze społecznej postawy kogoś, kto jest obok. I te podwójne standardy strasznie mnie denerwują.

Ile razy widziałam sytuację, w której matka nosi płaczące dziecko, tuli je, uspokaja i robi wszystko, co może. Dziecko nadal płacze, więc zaraz pojawia się ktoś, kto rzuci, że chyba nie umie go uspokoić. Że co to za matka, która nie umie ucieszyć dziecka. Słowem: ocena spada na kobietę.

Tata dostaje medal za bycie bohaterem domu

A teraz druga scena. Ojciec bierze dziecko na ręce w restauracji czy przychodzi z nim do urzędu. Maluch akurat jest grzeczny i spokojny, a wszyscy wokoło zachwyceni facetem. "Ale sobie radzi i ma podejście" albo "Wspaniały tata, taki zaangażowany".

I naprawdę cieszę się, że coraz więcej ojców angażuje się w wychowanie dzieci. I jeśli społeczne przyklaskiwanie im ma coś poprawić, to trudno niech tak będzie. To jest świetna zmiana. Wielu mężczyzn chce być obecnymi ojcami i nie traktuje opieki nad dzieckiem jak przykrego obowiązku. Problem nie leży w nich, tylko w tym, jak ich za to traktujemy.

Mam czasem wrażenie, że za zwykłe wykonywanie rodzicielskich obowiązków wręczamy ojcom niewidzialne medale. Tata poszedł z dzieckiem na plac zabaw. Brawo. Tata został sam z dziećmi na weekend. Bohater. Tata kupił pizzę na obiad. Ale fajny, wyluzowany opiekun, cieszy się rodzicielstwem.

A teraz odwróćmy sytuację. Mama zamówi pizzę, bo po całym dniu pracy, zakupów, prania, gotowania, pilnowania lekcji i organizowania życia całej rodziny zwyczajnie nie ma już siły gotować. Czy usłyszy, że jest świetną mamą? Raczej nie. Prędzej ktoś stwierdzi, że jej się nie chciało, że idzie na łatwiznę albo że nie potrafi dobrze zorganizować dnia. To nie jest przypadek. Tak wygląda codzienność wielu kobiet.

Przestańcie stosować podwójne standardy

Od matek oczekuje się więcej. Więcej cierpliwości, więcej poświęcenia, więcej obecności. Ich błędy są szybciej zauważane, a sukcesy traktowane jak coś oczywistego. W końcu są matkami, to ich obowiązek.

Tylko dlaczego?

Przecież dziecko nie pojawia się na świecie za sprawą jednej osoby. Do jego poczęcia potrzeba dwojga ludzi. Oboje stają się rodzicami i odpowiadają za wychowanie. Oboje powinni być tak samo zaangażowani.

Nie chodzi o to, żeby przestać doceniać ojców. Każdy dobry rodzic zasługuje na szacunek. Chodzi o to, żeby przestać zachowywać się tak, jakby ojciec zdobywał Mount Everest tylko dlatego, że przewinął dziecko albo zrobił mu kolację. To nie jest wyczyn, to powinien być obowiązek, za który nie powinno oczekiwać się medali.

A matkom naprawdę nie potrzeba kolejnych rad, ocen i wyrzutów. Wystarczyłoby przestać je rozliczać z każdej decyzji. Przestać zakładać, że wszystko jest na ich głowie i że z palcem w nosie wszystko ogarnie. Przestać wymagać od nich więcej tylko dlatego, że są kobietami.

Bo dopóki ojciec będzie bohaterem za zrobienie tego, co matka wykonuje codziennie i często niezauważenie, dopóty nie będziemy mogli mówić o równym rodzicielstwie. I dopóki matki będą słyszeć, że to ich obowiązek, a ojcowie będą za to samo nagradzani brawami, dopóty te podwójne standardy będą miały się świetnie.