strażniczki miejskie pomogły chłopcu sprzedać lemoniadę
Straż Miejska w Bogatyni zamiast ukarać nastolatka, wykupiła od niego całą lemoniadę. fot. Daniel Silva/Unsplash, screen @Straż Miejska w Bogatyni

Wakacyjna sprzedaż lemoniady miała być dla chłopca z Bogatyni lekcją przedsiębiorczości. Zamiast klientów pojawiło się jednak zgłoszenie do Straży Miejskiej od osoby, której przeszkadzała dziecięca inicjatywa. Reakcja funkcjonariuszy zaskoczyła mieszkańców i szybko podbiła internet.

REKLAMA

Dzieciaki w wakacje chcą próbować biznesu

Zbliżają się wakacje, a wiele dzieci, które spędzą je w domu, zaczyna zastanawiać się, jak ciekawie wykorzystać wolny czas. Nie każdy rodzic może pozwolić sobie na wysłanie dziecka na kolonie, obozy czy półkolonie. Część najmłodszych spędzi letnie miesiące w swoim domu lub u rodziny.

Od lat dzieci, inspirując się między innymi amerykańskimi filmami, próbują swoich sił w drobnej przedsiębiorczości, sprzedając na przykład własnoręcznie przygotowaną lemoniadę. To dla nich sposób na naukę zarządzania pieniędzmi, zdobywanie pierwszych doświadczeń biznesowych oraz zarobienie własnej gotówki, którą później mogą wydać według własnego uznania.

Wielokrotnie latem widywałam dzieci sprzedające przy marketach domową lemoniadę albo własnoręcznie wykonane bransoletki. W takich chwilach zawsze myślałam, że warto doceniać ich kreatywność, zaangażowanie i inicjatywę. Ostatnio na Facebooku natknęłam się na podobną historię chłopca, który wraz z kolegą sprzedawał lemoniadę w Bogatyni.

W krótkim poście Straży Miejskiej z tego miasta możemy przeczytać:

"Dziś dyżurny Straży Miejskiej w Bogatyni otrzymał zgłoszenie od mieszkańca o prowadzonej na terenie miasta sprzedaży lemoniady przez nieletniego 'przedsiębiorcę'. Na miejsce skierowano patrol, który potwierdził zgłoszenie. Po przeprowadzeniu czynności służbowych funkcjonariusze podjęli decyzję o natychmiastowym zabezpieczeniu całego dostępnego towaru. Uspokajamy – zabezpieczenie polegało na wykupieniu całej partii lemoniady przez strażników we własnym zakresie. Towar został skonsumowany, a jego jakość oceniono bardzo wysoko".

Strażniczki wsparły inicjatywę młodego "przedsiębiorcy"

Post strażników jest przepełniony poczuciem humoru i stanowi swoiste mrugnięcie okiem do odbiorców. Pokazuje, że niektóre sprawy można potraktować z większym dystansem i nie ma potrzeby wzywania służb do dzieci, które po prostu chcą nauczyć się przedsiębiorczości.

Fakt, że strażniczki zdecydowały się zareagować właśnie w taki sposób, a później opublikować tę historię w mediach społecznościowych, pokazuje również, jak wiele może zdziałać zwykła życzliwość. Takie gesty są nie tylko miłe, ale także przypominają o wartościach, które warto pielęgnować na co dzień.

W dalszej części wpisu znalazło się również edukacyjne przesłanie strażników miejskich:

"Przy okazji przypominamy, że nie ma przepisów, które wprost regulowałyby takie sąsiedzkie, dziecięce inicjatywy. Zachęcamy jednak rodziców i opiekunów do zachowania rozsądku oraz sprawowania nadzoru nad młodymi przedsiębiorcami, szczególnie w zakresie bezpieczeństwa i miejsca prowadzenia sprzedaży. Młodemu sprzedawcy gratulujemy przedsiębiorczości, a naszym funkcjonariuszom skuteczności w eliminowaniu zagrożeń związanych z nadmiarem lemoniady na ulicach miasta".

Ta historia pokazuje, że wakacyjna przedsiębiorczość dzieci nie musi być problemem, lecz może stać się okazją do nauki, zdobywania nowych umiejętności i budowania pewności siebie. Zamiast z góry krytykować takie inicjatywy, warto dostrzec w nich kreatywność, zaradność i chęć działania. Naprawdę czasami nie warto być przepełnionym żółcią, narzekającym i utrudniającym innym życie.

Być może właśnie od sprzedaży kilku kubków lemoniady zacznie się u tego chłopaka pasja, która w przyszłości zaowocuje własnym biznesem? A życzliwe wsparcie dorosłych może sprawić, że dzieciak zachowa entuzjazm do podejmowania kolejnych wyzwań.