kobieta i matka ma wiele obowiązków
Współczesne kobiety biorą na siebie zbyt dużo i nie umieją odpuszczać, nawet jeśli twierdza inaczej. fot. wygenerowane przez AI

Nigdy wcześniej kobiety nie miały tylu możliwości, ale też nigdy wcześniej nie były tak zmęczone. Współczesne kobiety próbują jednocześnie rozwijać karierę, wychowywać dzieci, dbać o dom i spełniać społeczne oczekiwania. Efekt? Przeciążenie, chroniczny stres i poczucie, że odpoczynek trzeba sobie najpierw wypracować.

REKLAMA

Wychowano nas do sukcesu

Jestem kobietą wychowaną w latach 90. i na początku XXI wieku. Dorastałam w świecie, który mówił dziewczynkom, że mogą wszystko. Miałyśmy być silne, odważne, pewne siebie. Zachęcali nas, byśmy były świetnie wykształcone, robiły karierę, zarabiały własne pieniądze, były niezależne i samodzielne.

To była ważna i potrzebna zmiana. Problem w tym, że nikt nie powiedział nam, że do tych nowych oczekiwań dołączą wszystkie stare. I tak oto zostałyśmy hybrydą matki Polki, która była etatową mamą i zajmowała się domem i silnej kobiety pracującej, która żadnej pracy się nie boi.

Przeczytałam niedawno wywiad z dr. Tadeuszem Oleszczukiem i jedno zdanie szczególnie mocno utkwiło mi w głowie. "Nigdy wcześniej kobiety nie były tak zmęczone" – to zdanie jest nawet elementem tytułu. Rozumiem, dlaczego. Jest jednocześnie prawdziwe, ale też bardzo mocne. Im dłużej o nim myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że to nie jest Żadna przesada. To po prostu opis rzeczywistości, w której żyje moje pokolenie.

Mamy więc pracować zawodowo, rozwijać się, dbać o dom, wychowywać dzieci, pielęgnować relacje, pamiętać o rodzinnych uroczystościach, organizować wakacje, pilnować zdrowia całej rodziny i jeszcze znaleźć czas na własne zainteresowania. Jednocześnie powinnyśmy dobrze wyglądać, być aktywne fizycznie, zadbane, spokojne, cierpliwe i uśmiechnięte.

Dr Oleszczuk trafnie zauważa, że kobiety mają dziś "mają pracować tak, jakby nie miały dzieci, wyglądać tak, jakby się nie starzały, a jednocześnie być spokojne i uśmiechnięte mimo ciągłego stresu". Trudno o lepsze podsumowanie naszych czasów.

Wiemy, że bierzemy na siebie za dużo. I mamy to gdzieś

Najgorsze jest to, że wiele z nas doskonale zdaje sobie sprawę z tego przeciążenia. Ja też to wiem, widzę i czuję na swoim przykładzie. Zdaję sobie sprawę. że biorę na siebie za dużo. Wiem, że nie muszę być idealna. Rozumiem, że świat się nie zawali, jeśli odpuszczę część obowiązków.

A jednak bardzo często nie potrafię tego zrobić. I nawet czuję jakąś masochistyczną dumę, kiedy uda mi się ogarnąć wszystkie zobowiązania i na koniec dnia padam ze zmęczenia.

Nie umiem naprawdę odpoczywać, kiedy w domu jest bałagan. Nie potrafię usiąść z książką, kiedy wiem, że pranie czeka na rozwieszenie, a w skrzynce zalegają maile. Trudno mi cieszyć się wolnym wieczorem, jeśli nie odhaczyłam wszystkich punktów z listy zadań i w zlewie jest stos brudnych naczyń. Jakby odpoczynek był nagrodą, na którą trzeba sobie zasłużyć.

Myślę, że wiele kobiet ma podobnie. Z jednej strony narzucamy sobie ogromną presję same. Z drugiej strony ta presja płynie do nas z każdej strony. Z mediów społecznościowych, z reklam, z poradników, z opowieści o kobietach sukcesu, które wstają o piątej rano, biegają maratony, prowadzą firmy i pieką domowe ciasta. Widzimy to codziennie w mediach społecznościowych nawet jeśli równolegle trąbi się o zdejmowaniu z tej otoczki lukru.

W efekcie żyjemy w stanie ciągłego napięcia. Nawet kiedy siedzimy na kanapie, często nie odpoczywamy. Myślimy o tym, co jeszcze trzeba zrobić, układamy w głowie listę zadań, myślimy o tym, czego trzeba dopilnować.

Tymczasem nasze organizmy coraz wyraźniej wystawiają nam rachunek. Coraz więcej kobiet zmaga się z bezsennością, przewlekłym zmęczeniem, zaburzeniami hormonalnymi, stanami lękowymi i wypaleniem. 30-latkowie walczą z wysokim cholesterolem, insulinoopornością, leczą się po zawałach. Jak mówi dr Oleszczuk, ciało najpierw wysyła subtelne sygnały, a później zaczyna krzyczeć.

Nie dziwi mnie to. Trudno oczekiwać, że całe pokolenie kobiet będzie przez kilkadziesiąt lat funkcjonować na najwyższych obrotach bez konsekwencji.

Nigdy wcześniej kobiety nie miały tylu możliwości

Paradoks polega na tym, że jesteśmy prawdopodobnie najlepiej wykształconym i najbardziej świadomym pokoleniem kobiet w historii. Mamy dostęp do wiedzy, możliwości rozwoju i narzędzi, o których nasze matki i babcie często mogły tylko marzyć.

Jednocześnie jesteśmy pokoleniem, które próbuje udźwignąć zbyt wiele naraz.

Nie chcemy być zależne od innych, zależy nam na samodzielności i walczymy o swoje prawa. Chcemy być odpowiedzialne, zapewnić dzieciom dobre dzieciństwo. Chcemy być dobrymi partnerkami, córkami, pracownicami i przyjaciółkami. Chcemy realizować własne ambicje. Każda z tych rzeczy osobno jest wartościowa. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy robić wszystko jednocześnie i na najwyższym poziomie.

Mam wrażenie, że znalazłyśmy się w historycznie wyjątkowym i wyjątkowo trudnym momencie. Nigdy wcześniej kobiety nie miały tylu możliwości. I być może nigdy wcześniej nie mierzyły się z taką liczbą oczekiwań.

To nie jest problem pojedynczych kobiet. Tak żyje całe pokolenie

Nie wiem jeszcze, jak rozwiązać ten problem. Sama się tego uczę. Coraz częściej jednak myślę, że prawdziwą odwagą nie będzie robienie jeszcze więcej. Odwagą będzie nauczenie się odpuszczania. A z tym wciąż mamy problem, nawet jeśli mówimy, że nie i że umiemy odpuścić.

Bo jeśli całe pokolenie mądrych, ambitnych i odpowiedzialnych kobiet mówi, że jest zmęczone, to może nie chodzi o to, że jesteśmy za słabe. Może po prostu od bardzo dawna dźwigamy za dużo.

Najbardziej przewrotne jest jednak to, że większość z nas doskonale wie, gdzie leży problem. Nie jesteśmy nieświadome: czytamy książki o dobrostanie, słuchamy podcastów o wypaleniu, chodzimy na terapię, rozmawiamy o stawianiu granic.

Potrafimy nazwać swoje przeciążenie. A mimo to następnego dnia znowu dokładamy sobie kolejne obowiązki. Jakbyśmy intelektualnie wiedziały, że ten system nie działa, ale emocjonalnie wciąż nie umiały z niego wyjść. To chyba najbardziej charakterystyczna cecha naszego pokolenia kobiet.

Źródło: medonet.pl