Na zdjęciu mama trzymająca dziecko i telefon.
Aplikacje do monitorowanie dzieci mają w założeniu ułatwiać rodzicom życie, niestety czasem bardziej je komplikują. pexel.com

Karmienia, drzemki, mokre pieluszki, a nawet długość snu co do minuty. Aplikacje do monitorowania dzieci mają pomagać rodzicom, ale eksperci zwracają uwagę, że w niektórych przypadkach mogą nasilać lęk i prowadzić do nadmiernej kontroli. Gdzie przebiega granica między troską a obsesją?

REKLAMA

Jeszcze kilkanaście lat temu młodzi rodzice zapisywali godziny karmienia i zmiany pieluch w zeszytach albo na kartkach przyklejonych do lodówki. Dziś wystarczy telefon. Aplikacje dla rodziców potrafią śledzić niemal wszystko – od długości drzemek, przez liczbę karmień, aż po kolor i częstotliwość kupek.

Dla wielu mam i ojców to wygodne narzędzie, szczególnie w pierwszych tygodniach po narodzinach dziecka. Eksperci zwracają jednak uwagę, że w niektórych przypadkach taka kontrola może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Kiedy pomoc zamienia się w źródło stresu

Pierwsze miesiące życia dziecka są dla wielu rodziców ogromnym wyzwaniem. Brak snu, zmęczenie i odpowiedzialność za nowego człowieka sprawiają, że naturalnie chcemy mieć wszystko pod kontrolą.

Aplikacje do monitorowania rozwoju dziecka wydają się idealnym rozwiązaniem. Przypominają o karmieniu, pomagają śledzić sen i pozwalają szybko sprawdzić, kiedy ostatnio była zmieniana pieluszka. Świetnym przykładem jest opisywana niegdyś aplikacja Smart Mama, czyli ze smartfonem nad kołyską i bezpłatna polska aplikacja dla rodziców Happy Baby, która oferuje dziennik karmień, snu i pieluszek w jednym miejscu.

Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy traktować dane z aplikacji jak wyrocznię. Niektóre mamy przyznają, że z czasem zaczynają zapisywać dosłownie wszystko – każdą drzemkę, każde karmienie, każdą minutę snu i każdą mokrą pieluszkę. A gdy coś odbiega od wcześniejszych statystyk, pojawia się niepokój.

"Dobra mama wie wszystko"

Psychologowie zauważają, że szczególnie podatne na taki sposób myślenia bywają osoby perfekcjonistyczne. Jeśli rodzic zaczyna wierzyć, że bycie dobrą mamą oznacza kontrolowanie każdego szczegółu życia dziecka, aplikacja może stać się narzędziem podtrzymującym lęk.

Zamiast uspokajać, zaczyna generować kolejne pytania. Dlaczego dziś dziecko spało krócej niż wczoraj? Dlaczego jadło o pięć minut krócej? Dlaczego zrobiło mniej drzemek niż tydzień temu? W efekcie rodzic skupia się bardziej na liczbach niż na obserwowaniu samego dziecka.

Eksperci: problemem nie jest aplikacja

Specjaliści podkreślają, że same aplikacje nie wywołują zaburzeń psychicznych ani nie powodują depresji czy lęku poporodowego.

Mogą jednak nasilać trudności, które już wcześniej występowały. Co istotne, w niektórych przypadkach technologia bywa też skutecznym wsparciem terapeutycznym – pisaliśmy m.in. o tym, jakie aplikacje psychologiczne na smartfona pomagają przy depresji, lękach i złym śnie.

Dotyczy to szczególnie kobiet zmagających się z wysokim poziomem lęku, perfekcjonizmem lub zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi. W takich sytuacjach ciągłe monitorowanie kolejnych parametrów może stać się formą przymusu i sposobem radzenia sobie z niepokojem.

Pediatra: często nie są potrzebne

Coraz więcej specjalistów zwraca uwagę, że rodzice nierzadko przejmują się rzeczami, które nie mają większego znaczenia dla zdrowia dziecka.

Przykładem może być skracający się czas karmienia piersią. Dla aplikacji to zmiana statystyki. Dla rozwijającego się niemowlęcia często zupełnie naturalny etap rozwoju.

Pediatrzy przypominają, że najważniejszym wskaźnikiem jest ogólny stan dziecka. Jeśli prawidłowo przybiera na wadze, rozwija się i jest zdrowe, pojedyncze różnice w długości snu czy karmienia zwykle nie są powodem do niepokoju. Gdy jednak coś naprawdę zaczyna niepokoić, lepszym rozwiązaniem niż przeglądanie wykresów bywa konsultacja z konkretną osobą – pokazuje to chociażby rozmowa pt. "dziecko całą noc płacze, konsultantka snu to zmieni i uratuje wasze życie", w której specjalistka tłumaczy, jak uporządkować rytm dnia bez nadmiernej kontroli.

Kiedy aplikacja może się przydać?

To nie znaczy, że rodzice powinni całkowicie zrezygnować z takich narzędzi. Aplikacje bywają pomocne szczególnie na początku rodzicielskiej drogi. Mogą ułatwiać organizację dnia, przypominać o karmieniach lub pomóc podczas wizyty u pediatry. Świetnie sprawdzają się też technologie wspierające sam sen – przykładem może być fakt, że Polacy stworzyli aplikację ułatwiającą zasypianie i zwalczającą koszmary senne, z której korzystają nie tylko dorośli, ale też starsze dzieci. Ważne jest jednak, by traktować je jako wsparcie, a nie źródło oceny własnych kompetencji rodzicielskich.

Sygnały, że pora odłożyć telefon

Jeśli zauważasz, że coraz częściej sprawdzasz statystyki, niepokoisz się każdym odstępstwem od normy albo masz poczucie, że bez aplikacji nie poradzisz sobie z opieką nad dzieckiem, warto na chwilę się zatrzymać. To samo zresztą dotyczy starszych dzieci – pisaliśmy o tym przy okazji omówienia narzędzia Bezpieczna Rodzina w Play, czyli nowoczesnej aplikacji do ochrony dziecka, gdzie eksperci ostrzegali, że nadmierna kontrola potrafi zastąpić relację i zaufanie.

Bo choć technologia sama w sobie potrafi być pomocna, żadne narzędzie nie zastąpi najważniejszej umiejętności rodzica – uważnej obserwacji własnego dziecka.

Źródło: parents.com