mama w ciąży bawi się z dzieckiem bańkami
Mikrochimeryzm to zjawisko biologiczne, które dotyczy każdej matki. fot. Tim Kraaijvanger/Unsplash

Matki od lat powtarzają, że noszą swoje dzieci w sercu. Okazuje się, że to nie tylko piękna metafora, ale także biologiczny fakt potwierdzony przez naukowców. Zjawisko mikrochimeryzmu pokazuje, że komórki dziecka mogą pozostawać w organizmie matki przez całe życie. Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, badaczka z Lublina, dokładnie wyjaśniła, na czym ono polega.

REKLAMA

Nie znam chyba nikogo, kto choć raz nie usłyszał od jakiejś matki, że nosi swoje dzieci w sercu. To oczywiście metafora, odnosząca się do tego, że kobieta, która była w ciąży, już zawsze myśli o wszystkich swoich dzieciach – zarówno narodzonych, jak i nienarodzonych. Każde z nich kocha, darzy silnymi uczuciami i instynktownie otacza troską.

Mikrochimeryzm: biologiczne potwierdzenie więzi matki i dziecka

Nie każdy jednak wie, że to stwierdzenie ma również naukowe potwierdzenie i znajduje swoje uzasadnienie w biologii oraz medycynie. Kobieta w czasie ciąży jest połączona z dzieckiem za pomocą pępowiny i łożyska. Dzięki temu wszystko, co znajduje się w krwiobiegu matki, trafia również do rozwijającego się w jej macicy płodu.

To wyjątkowe połączenie sprawia, że komórki dziecka przenikają przez łożysko do organizmu matki i mogą trafiać do różnych narządów, takich jak tarczyca, wątroba, mózg czy właśnie serce. Ten niewidoczny gołym okiem związek między matką a dzieckiem zaczyna się więc dużo wcześniej, niż mogłoby się wydawać.

Jak działa wymiana komórek przez łożysko?

Proces ten działa również w drugą stronę – komórki matki przedostają się do rozwijającego się płodu. W biologii zjawisko to nazywa się mikrochimeryzmem. Oznacza ono obecność niewielkiej liczby komórek dziecka, posiadających inne DNA niż organizm matki, w jej krwiobiegu i narządach. Badania pokazują, że komórki dziecka mogą pozostawać w organizmie mamy przez wiele lat, a nawet do końca jej życia.

Co ciekawe, mogą mieć zarówno pozytywne, jak i negatywne działanie. Naukowcy zauważyli, że wspierają regenerację serca po zawale, ale jednocześnie organizm może potraktować je jako zagrożenie, co bywa wiązane z rozwojem chorób autoimmunologicznych.

To niezwykłe zjawisko biologiczne

O mikrochimeryzmie bardzo ciekawie napisała w mediach społecznościowych Agnieszka Szuster-Ciesielska, badaczka i profesorka w Katedrze Wirusologii i Immunologii Instytutu Nauk Biologicznych UMCS w Lublinie.

"Powiem szczerze, ilekroć tłumaczę ten temat studentom, widzę, że robi na nich wrażenie. A jest to jedna z tych rzeczy w immunologii, o których powinno się mówić więcej, bo dotyczy dosłownie każdej kobiety, która kiedykolwiek była w ciąży. Nawet jeśli ciąża skończyła się bardzo wcześnie i nie zakończyła się porodem" – napisała wykładowczyni.

I dodała: "O co chodzi w skrócie. Otóż podczas każdej ciąży, już od około siódmego tygodnia, przez łożysko przedostają się w obie strony nie tylko cząsteczki, ale całe żywe komórki. Z dziecka do matki i z matki do dziecka. I co najbardziej zdumiewające, część z tych komórek zostaje w organizmie matki nie na kilka dni, nie na kilka miesięcy, tylko na całe dekady. Zjawisko to nazwano mikrochimeryzmem, od imienia mitologicznej Chimery, stworu złożonego z kawałków różnych zwierząt. Każda matka jest w sensie biologicznym taką łagodną chimerą".

Ślad, który zostaje nawet po stracie ciąży

To, że mikrochimeryzm dotyczy każdej ciąży – także tej zakończonej przedwcześnie – nadaje nowe znaczenie doświadczeniu straty. Wiele kobiet wie, że poronienie zostawia ślad w psychice matki na długie lata, a opisywane przez naukowców zjawisko pokazuje, że ten ślad bywa również czysto biologiczny i pozostaje w ciele.

Komórki dziecka ratują matki

Jak pokazują badania, komórki te mogą bytować w organizmie kobiety przez dziesiątki lat. Zdarzały się przypadki, w których odnajdywano je nawet po śmierci matki. U jednej z badanych, 94-letniej kobiety, odkryto w mózgu komórki z męskim DNA należące do jej syna – przetrwały w jej ciele niemal sto lat.

Szuster-Ciesielska opowiedziała również o odwrotnym zjawisku, czyli komórkach matki obecnych w organizmie dziecka.

"Praca opublikowana w Science w 2008 roku pokazała, że komórki matczyne, które trafiają do płodu, uczą jego rozwijający się układ odpornościowy tolerować obce antygeny. Inaczej mówiąc, mama dosłownie wpisuje w nas pierwszą lekcję immunologicznej tolerancji" – opisuje badaczka. Naukowcy przypuszczają również, że komórki dziecka pozostające w organizmie matki pełnią funkcję regeneracyjną.

"Badania na myszach (a także obserwacje u ludzi) pokazują, że komórki płodowe gromadzą się w miejscach zawału mięśnia sercowego u matki i tam uczestniczą w odbudowie kardiomiocytów (komórek serca). Można powiedzieć, że dziecko, jeszcze będąc płodem, zostawia mamie swoiste rezerwy regeneracyjne. Na czarną godzinę".

Co jeszcze ciąża zmienia w ciele matki?

Mikrochimeryzm to niejedyny dowód na to, jak głęboko ciąża przeobraża organizm kobiety. Również stan zdrowia mamy w czasie ciąży potrafi zaważyć na rozwoju dziecka – wyniki badań nie zostawiły wątpliwości, że niektóre schorzenia ciężarnej mają odległe konsekwencje dla układu nerwowego maluszka. To pokazuje, że połączenie matki i dziecka jest dwukierunkowe i działa na wielu poziomach jednocześnie.

Więź, która trwa przez całe życie

Na końcu swojego obszernego wpisu wykładowczyni dodaje: "Pisząc to, myślę, że może to także zmienia sposób, w jaki patrzymy na związek matka-dziecko. Bo to nie jest tylko więź emocjonalna i pamięć. To jest też związek biologiczny, który zostaje w ciele dosłownie. Mówiąc o tym, że 'noszę je w sercu', kobieta nie wypowiada metafory. Tak jest naprawdę".

To chyba najpiękniejsze podsumowanie niezwykłej więzi, jaka pod względem biologicznym łączy matkę i dziecko. A przecież poza tym istnieje jeszcze codzienna bliskość, troska, poczucie bezpieczeństwa i bezwarunkowa miłość, które budują relację przez całe życie. Widać to choćby w tym, jak trudno bywa utrzymać dobrą więź mamy z córką przez kolejne etapy dorastania – ta relacja wymaga nieustannej pracy obu stron.

Nie pomaga w tym fakt, że matka najczęściej krytykowana osoba bywa oceniana praktycznie od pierwszego dnia ciąży. A jednak właśnie dlatego słowa o noszeniu dzieci w sercu nabierają wyjątkowego znaczenia i są idealnym podsumowaniem tego, czym naprawdę jest macierzyństwo.