
UOKiK wraz z Inspekcją Handlową przeprowadził szeroką kontrolę zabawek dostępnych na rynku. Wyniki są niepokojące: część produktów zawierała niebezpieczne substancje, a co czwarta zabawka była źle oznakowana. W jednej z piłek wykryto przekroczenie norm ftalanów aż o 200 razy. Sprawdźcie, co naprawdę trafia do pokoi Waszych dzieci.
Przebadano popularne zabawki
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wspólnie z Inspekcją Handlową sprawdził 250 modeli zabawek dostępnych na rynku. Badania dotyczyły między innymi piłek, lalek, skakanek oraz popularnych "glutków", czyli mas typu slime.
Celem kontroli było sprawdzenie, czy produkty spełniają normy bezpieczeństwa dotyczące ftalanów oraz migracji boru.
Z 250 przebadanych modeli ponad 16 proc. nie spełniało norm bezpieczeństwa. W 41 produktach wykryto przekroczenia dopuszczalnych wartości.
W jednej z piłek poziom ftalanów był aż o 200 razy wyższy od normy. W przypadku mas slime problem dotyczył migracji boru – w co trzecim produkcie wykryto przekroczenia.
Kontrola wykazała także liczne błędy formalne. Aż jedna czwarta zabawek była nieprawidłowo oznakowana. UOKiK zwrócił uwagę, że w takich przypadkach rodzice nie mają pełnej informacji o produkcie. Jak podkreślono w raporcie:
"Konsument nie wiedział na przykład, czy zabawka spełnia obowiązujące wymagania, kto za nią odpowiada, jak jej używać, na co uważać".
W zabawkach badano przede wszystkim ftalany oraz bor. Ftalany sprawiają, że plastik jest miękki i elastyczny, ale w nadmiarze mogą być niebezpieczne. Dopuszczalny poziom ftalanów wynosi 0,1 proc. masy materiału. Z kolei migracja boru nie może przekraczać 300 mg na kg.
W przypadku wykrycia nieprawidłowości Inspekcja Handlowa może wnioskować o kary finansowe. Mogą one wynosić od 10 do 20 tys. zł za błędy formalne oraz nawet do 100 tys. zł za wprowadzenie do sprzedaży niebezpiecznych produktów.
Niebezpieczne zabawki są wycofywane ze sklepów i zgłaszane do europejskiego systemu Safety Gate.
Na co zwracać uwagę przy zakupie?
UOKiK przypomina, że rodzice powinni wybierać zabawki z oznaczeniem CE oraz sprawdzać dane producenta lub importera.
Urząd ostrzega też przed podróbkami oznaczeń: trzeba zwrócić uwagę na szczegóły znaku CE, bo w fałszywych wersjach litery mogą wyglądać inaczej.
Jak podkreślono w zaleceniach:
"Ważne są też dane podmiotu odpowiedzialnego za wprowadzenie produktu na rynek: nazwa i adres producenta lub importera".
Kontrolerzy przypominają również o dostosowaniu zabawek do wieku dziecka i czytaniu instrukcji użytkowania.
Zobacz także
Źródło: polsatnews.pl


