
Nie da się traktować wszystkich dzieci dokładnie tak samo. Badania naukowe pokazują, że kolejność urodzenia może realnie wpływać na zdrowie, rozwój i późniejsze życie dziecka. Młodsze rodzeństwo częściej mierzy się z większą liczbą infekcji i mniejszą ilością uwagi rodziców, co może mieć długofalowe konsekwencje.
Każdy, kto jest rodzicem więcej niż jednego dziecka, zapewne przyzna mi rację, gdy powiem, że nie da się traktować wszystkich dzieci dokładnie tak samo. Oczywiście, jeśli jesteśmy świadomymi rodzicami, doskonale wiemy, że dla każdej pociechy jesteśmy trochę innym mamą czy tatą. Nawet jeśli bardzo staramy się być sprawiedliwi i podchodzić do wszystkich dzieci w identyczny sposób, w praktyce wygląda to inaczej.
Wchodząc w rodzicielstwo, wielu rodziców ma określone założenia i zasady, które przy pierwszym dziecku realizuje z dużą konsekwencją. Z czasem jednak pojawia się doświadczenie, codzienny pośpiech i coraz więcej rodzinnych obowiązków. Przy każdym kolejnym dziecku te zasady zaczynają się więc nieco zmieniać.
Jako mama dwóch chłopców sama zauważam, że mimowolnie dużo łagodniej traktuję młodszego syna, a od starszego wymagam więcej. Choć staram się nad tym panować, widzę, że wynika to z wielu czynników związanych z moim rodzicielstwem i codziennym funkcjonowaniem naszej rodziny.
Młodsze dzieci wystawione na więcej szkodliwych czynników
Okazuje się, że moje obserwacje potwierdzają również naukowcy. Od lat badacze próbują zgłębić, na czym polegają różnice między dziećmi wynikające z kolejności urodzenia w rodzinie. W 2005 roku w Norwegii przeprowadzono badanie, którego wyniki potwierdziły tezę, że młodsze dzieci częściej niż pierworodne porzucają naukę, a także osiągają niższe zarobki w dorosłym życiu. Co ciekawe, różnica ta pogłębia się wraz z każdym kolejnym dzieckiem w rodzinie.
Naukowcy potwierdzili również, że starsze dzieci często osiągają lepsze wyniki rozwojowe, podczas gdy młodsze rodzeństwo bywa pod pewnymi względami bardziej "poszkodowane".
Starszym dzieciom rodzice poświęcają więcej czasu i uwagi
Badacze z USA, Chin i Danii, analizując duńskie dane administracyjne, zauważyli, że młodsze dzieci częściej chorują i są bardziej narażone na hospitalizację już w pierwszych latach życia. Wynika to między innymi z faktu, że starsze rodzeństwo przynosi do domu drobnoustroje z przedszkola czy szkoły, przekazując je młodszym dzieciom właściwie od narodzin.
Według naukowców młodsze rodzeństwo jest nawet 2-3 razy bardziej narażone na hospitalizację z powodu infekcji układu oddechowego w pierwszym roku życia niż dzieci pierworodne. Częste infekcje mogą wpływać także na rozwój dziecka, ponieważ organizm skupia się na walce z chorobą zamiast na intensywnym rozwoju, między innymi mózgu.
Autorzy badań zauważyli również, że problemy zdrowotne w dzieciństwie mogą mieć wpływ na późniejsze życie, na przykład na wysokość zarobków. Duńskie analizy wskazują, że kwestie zdrowotne mogą tłumaczyć około połowy z 1,9-procentowej różnicy w dochodach między najstarszym a drugim dzieckiem w rodzinie. Pozostała część tej różnicy może wynikać ze sposobu, w jaki rodzice traktują swoje dzieci.
Wiele osób, które dorastały jako młodsze rodzeństwo, przyznaje, że rodzice naturalnie poświęcali im mniej uwagi, ponieważ musieli dzielić ją między większą liczbę dzieci. Istnieją nawet amerykańskie badania pokazujące, że rodzice młodszych dzieci spędzają średnio o 20-30 minut mniej dziennie na wartościowym czasie sam na sam z dzieckiem.
Oczywiście większość rodziców bardzo stara się dzielić uwagę po równo, jednak fizycznie trudno jest poświęcić drugiemu dziecku tyle samo czasu, ile pierwsze otrzymywało w tym samym wieku. Przy pierwszym dziecku cała uwaga rodziców skupiona była wyłącznie na nim, później trzeba ją już dzielić między rodzeństwo. To przekłada się również na ilość czasu poświęcanego na wspieranie rozwoju, rozmowy czy codzienną stymulację dziecka.
Choć wielu rodziców robi wszystko, by traktować swoje dzieci sprawiedliwie, rzeczywistość pokazuje, że kolejność urodzenia może mieć większe znaczenie, niż nam się wydaje. Nie chodzi jednak o brak miłości czy celowe faworyzowanie, ale o naturalne ograniczenia czasu, uwagi i energii. Być może właśnie świadomość tych różnic jest dziś najważniejsza – bo dzięki niej łatwiej zatrzymać się na chwilę i zastanowić, czy każde z naszych dzieci naprawdę dostaje to, czego najbardziej potrzebuje.
Źródło: economist.com, researchprofiles.ku.dk, sciencedirect.com, iza.org, nber.org, link.springer.com
Zobacz także
