Pierwsza Komunia
Po tym, co ksiądz zrobił jej córce, zerwała z Kościołem raz na zawsze. "W Boga wierzę, ale do instytucji nie wrócę". fot. Pexels.com

Historia opisana przez Panią Annę poruszyła tysiące rodziców i wywołała dyskusję o tym, jak dzieci są traktowane podczas religijnych praktyk. Jej córka miała zostać publicznie wyśmiana przez księdza podczas spowiedzi tydzień po komunii. Po tym wydarzeniu rodzina całkowicie odcięła się od Kościoła katolickiego, choć – jak podkreśla kobieta – wiary nie straciła.

REKLAMA

"Przecież spowiadałam się tydzień temu". Matka opowiada o sytuacji, po której córka wybiegła z kościoła z płaczem

Pani Anna opisała sytuację, która wydarzyła się krótko po komunii jej córki. Dziewczynka została ponownie wysłana do spowiedzi zaledwie tydzień po uroczystości. Według relacji matki dziecko powiedziało księdzu, że niedawno się spowiadało i nie uważa, by miało nowe grzechy.

Publiczne wyśmianie dziecka w kościele

To właśnie wtedy miało dojść do sceny, której dziewczynka długo nie mogła zapomnieć. Ksiądz, jak twierdzi Pani Anna, wyciągnął dziecko na środek kościoła i zaczął je publicznie wyśmiewać. Tymczasem każdy, kto przygotowuje swoje dziecko do sakramentu pojednania, powinien wiedzieć, że istnieje jedno zdanie, które powinno paść w konfesjonale, a w opisywanej historii zabrakło go po wielokroć.

Padły słowa: "Patrzcie, święta Emilka, wynieśmy ją na ołtarze. Nie ma grzechów".

Emilka uciekła z kościoła

Dziewczynka nie wytrzymała napięcia. Według matki, wybiegła z płaczem z kościoła i pobiegła prosto do samochodu, w którym czekała Anna.

Kobieta podkreśla, że sytuacja mogła skończyć się tragicznie, bo dziecko przebiegało przez ulicę.

"Na szczęście nic nie jechało, bo mogła wbiec pod samochód".

Pani Anna nie zrobiła awantury od razu w kościele. Jak tłumaczy, nie chciała zakłócać nabożeństwa i przeszkadzać innym wiernym.

Do rozmowy doszło dopiero dwa dni później, gdy przypadkiem spotkała duchownego na ulicy. Nie ukrywa, że powiedziała mu wtedy, co myśli o jego zachowaniu wobec dziecka.

Jak relacjonuje, ksiądz długo wspominał tę sytuację i do dziś jej "nie znosi". Dla Anny był to jednak moment graniczny. W rozmowach z innymi mamami coraz częściej pojawia się refleksja, że dzieci mają mądrość, której brakuje dorosłym – i potrafią same wyczuć, kiedy w kościele dzieje się coś, co nie powinno mieć miejsca.

Przyznała: "Zakończyliśmy raz na zawsze przygodę ze wszystkim, co jest związane z KK".

Wiara w Boga bez Kościoła jako instytucji

Kobieta zaznacza, że mimo tego doświadczenia nadal wierzy w Boga. Straciła jednak zaufanie do Kościoła jako instytucji. Coraz więcej rodziców w podobnych sytuacjach szuka informacji o tym, jakie są zasady wychodzenia z Kościoła i czym właściwie różni się apostazja od cichego oddalenia się od wspólnoty.

"W Boga wierzę. Ale nie chcę mieć z tą instytucją nic wspólnego".

Pani Anna zwraca też uwagę na samą ideę spowiedzi. Jej zdaniem wyznawanie grzechów bezpośrednio przed księdzem nie jest konieczne. Podobne wątpliwości pojawiają się w szerszej dyskusji o tym, czy spowiedź nie jest dla dzieci zbyt poważnym i intymnym obrzędem, na który ich niedojrzała psychika nie jest jeszcze gotowa.

"Istnieje spowiedź powszechna. Spowiadam się Bogu, że bardzo zgrzeszyłam myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem… Jak już ktoś musi, to nie wystarczy? Po co jakiemuś facetowi opowiadać o swoim życiu?" – pyta.

Trauma czy korzyść? Zdanie psychiatry

Jak zauważył w rozmowie z "Wprost" prof. Bogdan de Barbaro, psychiatra i psychoterapeuta, "od stylu komunikacji księdza dzieckiem zależy to, czy spowiedź przyniesie dziecku korzyść, czy traumę".

Takie historie pokazują, że jedno wydarzenie potrafi całkowicie zmienić stosunek całej rodziny do Kościoła. Nic dziwnego, że również niewierzący rodzice mają z tym problem – ostatnio w sieci zrobił się szum wokół wpisu mamy, która napisała: "Moja córka chce iść do komunii", a oni kompletnie nie wiedzą, jak zareagować.

Źródło: facebook.com

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl