Na zdjęciu Meghan Markle z córką.
Meghan Markle do oferty swojego sklepu dołącza nietypowe świeczki. instagram @meghan

Meghan Markle wprowadza do sprzedaży bardzo nietypowy produkt – świece inspirowane swoimi dziećmi. Ich nazwy i numery nawiązują do dat urodzin Archiego i Lilibet, a cena sięga ponad 200 zł za sztukę.

REKLAMA

Meghan Markle sprzedaje świece inspirowane własnymi dziećmi. Pomysł dzieli internautów

Meghan Markle po raz kolejny zwróciła na siebie uwagę nietypowym pomysłem biznesowym. W ramach swojej marki lifestyle'owej wprowadza do sprzedaży świece zapachowe inspirowane… własnymi dziećmi.

Zapachy inspirowane Archiem i Lilibet

Produkty nawiązują do dwójki dzieci Meghan i księcia Harry'ego – Archiego i Lilibet. Każda świeca została stworzona tak, by oddawać określony klimat i skojarzenia związane z dziećmi. Mają się pojawić w sprzedaży na Dzień Matki — przypomnijmy, że w Polsce to tradycyjnie jedno z najważniejszych świąt zakupowych w roku, a wybór prezentu na Dzień Matki w Biedronce, Lidlu i Carrefourze kosztuje ułamek tego, co żąda za swoje świece księżna Sussex.

Signature Candle No. 506 – zapach dedykowany synowi

Signature Candle No. 506 została stworzona z myślą o synu. W kompozycji zapachowej znalazły się nuty imbiru, olejku neroli i kaszmiru. Według opisu mają one tworzyć ciepły, otulający klimat i subtelnie nawiązywać do rudych włosów chłopca. Warto przypomnieć, że zdjęcia syna Meghan i Harry'ego przez lata były rzadkością — para konsekwentnie chroniła jego wizerunek przed mediami.

Signature Candle No. 604 – zapach dla Lilibet

Z kolei Signature Candle No. 604 przypisana jest córce. To połączenie bursztynu, lilii wodnej i sandałowca, które daje lżejszy, bardziej kwiatowy zapach, mający wprowadzać do wnętrza poczucie świeżości i przestrzeni.

Numery świec także nie są przypadkowe. Odnoszą się do dat urodzin dzieci: 6 maja (Archie) i 4 czerwca (Lilibet).

Marka lifestyle'owa As Ever

Nowe produkty to część rozwijanej przez Meghan marki As Ever, która koncentruje się na stylowych produktach do codziennego użytku. Na początku w sprzedaży pojawiły się m.in. herbaty, miody i dżemy, które szybko znalazły swoich odbiorców. Później oferta została rozszerzona także o wina. Teraz do tej listy dołączają świece zapachowe.

Cena świec i reakcje internautów

Nowe świece nie należą do najtańszych. Ich cena to około 64 dolarów za sztukę, co w przeliczeniu daje 230–240 zł. Dostępne są też zestawy prezentowe, których koszt sięga nawet ponad 500 zł. To właśnie cena, zaraz obok samego pomysłu, wywołały największe emocje w sieci.

Część internautów uznała projekt za ciekawy i spójny z wizerunkiem marki. Inni zwracają uwagę, że to dość nietypowy, a dla niektórych wręcz kontrowersyjny, sposób na promocję produktów.

Zmiana w podejściu do prywatności dzieci?

Nowa linia świec budzi też jeszcze jedną refleksję. Do tej pory Meghan Markle bardzo konsekwentnie chroniła prywatność swoich dzieci, rzadko pokazując je publicznie i unikając nadmiernej ekspozycji w mediach.

Dlatego dla wielu osób ten ruch wydaje się zaskakujący, bo choć nie chodzi o bezpośrednie pokazywanie dzieci, to jednak ich wizerunek i historia stają się elementem strategii marketingowej. Temat komercyjnego wykorzystywania wizerunku dzieci przez rodziców to zresztą coraz częściej poruszany problem — rodzice, nie wrzucajcie zdjęć dzieci do sieci, nie wiecie, kto je przerobi, ostrzegają eksperci w dobie sztucznej inteligencji i szybko rozprzestrzeniających się deepfake'ów.

Sharenting pod lupą ustawodawców

Co więcej, problem sharentingu przestał być już wyłącznie tematem medialnych dyskusji. W Polsce rząd ogranicza sharenting, wprowadzając nowe zasady publikacji zdjęć dzieci dla rodziców w ramach ustawy Lex Kamilek. Wcześniej podobne rozwiązania rozważała Norwegia, gdzie będzie zakaz publikowania zdjęć dzieci w internecie — jest projekt skierowany szczególnie do rodziców-influencerów zarabiających na wizerunku pociech.

Choć Meghan nie publikuje twarzy Archiego ani Lilibet na opakowaniach świec, sam fakt, że numery produktów pokrywają się z datami urodzin dzieci, a kompozycje zapachowe "nawiązują" do ich cech — sprawia, że granica między rodzinną intymnością a marketingiem zaczyna się powoli zacierać.