
Od 2026 roku w szkołach ma wejść nowa podstawa programowa, która stawia na praktykę, ale nie rozwiązuje problemu przeciążenia uczniów. Teraz Związek Powiatów Polskich domaga się kolejnego kroku – wyraźnego uszczuplenia edukacji ogólnej w szkołach branżowych na rzecz nauki zawodu i praktyk.
Szkoły branżowe proszą MEN o odchudzenie podstawy programowej. "Nadmiar kształcenia ogólnego odbija się na zawodówce"
Ministerstwo Edukacji Narodowej podjęło decyzję, że od września 2026 roku w szkołach zacznie obowiązywać nowa podstawa programowa. Reforma wprowadza szereg zmian, w tym większy nacisk na naukę poprzez praktykę i doświadczenie, a nie wyłącznie przyswajanie suchej teorii. Zarówno w szkołach podstawowych, jak i średnich zmienią się niektóre przedmioty oraz wymiar godzin nauczania.
Uszczuplenie edukacji ogólnej dla szkół branżowych
Resort edukacji nie zdecydował się jednak na znaczące ograniczenie materiału, mimo że od lat podnosi się problem przeciążenia uczniów i nauki wielu nieprzydatnych treści. Co prawda wprowadzono zmiany, które miały nieco zmniejszyć to obciążenie, jednak w praktyce objęły one mniej niż 20 proc. podstawy programowej. Szczegółowo pisaliśmy o tym w tekście o odchudzonej podstawie programowej, której szczegóły MEN podało do konsultacji — chodziło o około 20 proc. treści "niemożliwych lub bardzo trudnych do zrealizowania w praktyce szkolnej".
W związku z planowanym wejściem nowych podstaw programowych pojawiły się głosy, że nie powinny one być jednakowe dla wszystkich typów szkół.
Związek Powiatów Polskich zgłosił postulat zmiany programu nauczania w szkołach branżowych. Propozycja pojawiła się w ramach konsultacji projektu rozporządzenia Ministra Edukacji dotyczącego podstawy programowej kształcenia ogólnego dla branżowej szkoły I stopnia, szkoły specjalnej przysposabiającej do pracy oraz szkoły policealnej.
Zdaniem ZPP zakres kształcenia ogólnego, który jest priorytetem w liceach ogólnokształcących, powinien zostać ograniczony w szkołach technicznych i zawodowych. Choć uczniowie tych placówek również przystępują do matury, a część przedmiotów powinna być nauczana na podobnym poziomie, wiele zagadnień zawartych w podstawie programowej nie jest niezbędnych w kontekście przygotowania do konkretnego zawodu.
To postulat, który wpisuje się w szerszy kierunek, o którym pisaliśmy niedawno przy okazji rewolucji w szkołach i przedszkolach od września 2026 roku, kiedy MEN zatwierdziło nową podstawę programową. W reformie tej położono nacisk na zajęcia praktyczne, moduły tematyczne i rzeczywiste kompetencje uczniów — tymczasem szkoły branżowe wciąż "ciągną" pełny ładunek przedmiotów ogólnokształcących, co samorządy uważają za sprzeczne z duchem samej reformy.
Mniej kształcenia ogólnego na rzecz praktyk zawodowych
Obecnie uczniowie szkół branżowych muszą przyswoić pełen zakres kształcenia ogólnego, a jednocześnie realizować materiał związany z przygotowaniem zawodowym.
"ZPP postuluje uszczuplenie podstawy programowej i ograniczenie przerabianego materiału oraz wymagań edukacyjnych w przedmiotach kształcenia ogólnego w szkołach branżowych, a w konsekwencji – wprowadzenie zmian w ramowych planach nauczania i położenie większego nacisku na naukę zawodu oraz praktyki.
Organizacja wskazuje, że proponowana zmiana ma na celu przywrócenie szkołom branżowym ich właściwego charakteru jako placówek, w których szczególny nacisk kładzie się na umiejętności związane z wybranym przez ucznia zawodem" – czytamy w komunikacie skierowanym do MEN.
Postulat ZPP wpisuje się idealnie w narrację, którą MEN sam buduje wokół reformy 2026. To właśnie praktyczne umiejętności i uczenie się przez działanie to dziś oficjalne hasło resortu. Wystarczy zajrzeć do planu MEN na szkołę w 2026 roku, w którym znalazło się dbanie o język, przyszywanie guzików i obsługa AI — to wyraźny sygnał, że resort odchodzi od encyklopedycznej teorii. W tej logice trudno bronić sytuacji, w której uczeń szkoły branżowej kształcony na hydraulika, kucharza czy mechanika musi przedzierać się przez ten sam zakres ogólnokształcący co przyszły maturzysta z LO.
Zawodówka rośnie, LO traci urok
Autorzy postulatu zwracają uwagę, że od pewnego czasu rośnie liczba uczniów w szkołach branżowych. Słabnie mit prestiżu liceów ogólnokształcących, a coraz więcej młodych ludzi wybiera kształcenie zawodowe, które daje konkretne i często dobrze płatne perspektywy.
To zmiana, którą wyraźnie widać też po stronie rynku pracy. Portal innpoland.pl pisał niedawno, że nadszedł koniec dyktatury dyplomu, bo polski rynek pracy chce pracowników bez wyższego wykształcenia. Publikacja zwraca uwagę, że na rynku od lat brakuje murarzy, tynkarzy, spawaczy, mechaników i instalatorów, a deficyt w tych zawodach winduje stawki do niespotykanych wcześniej poziomów INNPoland. Innymi słowy — im lepiej wykształcimy absolwenta szkoły branżowej zawodowo, tym większa szansa, że trafi na rynek, który właśnie takich ludzi bardzo potrzebuje.
Jednocześnie w technikach i szkołach branżowych nadal rosną wymagania dotyczące wiedzy ogólnej. To – zdaniem ZPP – prowadzi do przeciążenia uczniów i sprawia, że edukacja zawodowa nie osiąga takiej jakości, jaką mogłaby mieć.
"ZPP zaznacza, że zgłaszana uwaga dotyczy zasadniczo ramowych planów nauczania, jednak wprowadzenie niezbędnych zmian jest konieczne już na etapie projektowania podstaw programowych. (...) Należy wyeliminować problem u jego źródła, gdyż nadmiar kształcenia ogólnego ogranicza szanse uczniów na zdobycie odpowiedniego poziomu wykształcenia w wybranym zawodzie" – podkreślono w postulacie.
Praktyki zawodowe — za mało godzin, za dużo teorii
Dodatkowo szeroki zakres materiału sprawia, że uczniowie klas II i III szkół branżowych nie mogą odbywać praktyk zawodowych w wystarczającym wymiarze godzin. Tymczasem – jak wskazują autorzy propozycji – to właśnie praktyczna nauka zawodu powinna odgrywać w tych szkołach kluczową rolę, większą niż przedmioty ogólnokształcące.
Debata o przeciążeniu uczniów nie jest w Polsce nowa. Temat wraca przy każdym nowym roku szkolnym i każdej kolejnej reformie. Pisaliśmy o tym między innymi w tekście, który pokazywał, że już w październiku uczniowie mają dość, a fińskie dzieci radzą sobie lepiej, bo ich system nie przygotowuje do egzaminów, tylko do życia. ZPP w gruncie rzeczy o to samo upomina się dziś dla uczniów "zawodówki" — żeby szkoła branżowa znów uczyła zawodu, a nie była skróconą wersją liceum z przyciętym teorytycznym ogólniakiem.
Źródło: samorzad.pap.pl, zpp.pl
Zobacz także
