klasa w szkole
Nowy przedmiot w szkołach podzielił nauczycieli. Jedni zachwyceni, inni mają wątpliwości. fot. Pexels.com

Samorządy chcą, aby edukacja regionalna stała się obowiązkowym przedmiotem w szkołach na wszystkich etapach nauczania. Ich zdaniem obecne rozwiązania nie wystarczają, by budować świadomość lokalnej tożsamości. Pomysł trafił już do Ministerstwa Edukacji Narodowej, ale opinie ekspertów są podzielone.

REKLAMA

Edukacja regionalna jako obowiązkowy przedmiot – samorządy piszą do MEN

Przewodniczący sejmików wojewódzkich wystąpili z postulatem wprowadzenia edukacji regionalnej jako obowiązkowego przedmiotu w szkołach. Uchwała w tej sprawie została przyjęta podczas konwentu w Opolu. Zdaniem samorządowców obecny model, w którym treści regionalne pojawiają się tylko jako element innych przedmiotów, nie działa wystarczająco dobrze — brakuje spójnego podejścia w całym kraju.

Co miałoby znaleźć się w programie?

Nowy przedmiot miałby obejmować szeroki zakres wiedzy o najbliższym otoczeniu dziecka: lokalną historię, tradycje i obrzędy, dialekty i gwarę, kuchnię regionalną, a także lokalne instytucje — jak muzea czy domy kultury. Samorządowcy podkreślają, że takie treści powinny być stałym elementem edukacji, a nie tylko dodatkiem.

Ten postulat pojawia się w momencie, gdy szkoły przechodzą właśnie rewolucję w szkołach i przedszkolach od września 2026 — MEN zatwierdził nową podstawę programową i wprowadził m.in. edukację obywatelską. Samorządy liczą, że to dobry moment, by wpisać w ten reformatorski impuls także treści regionalne.

Nauczyciele podzieleni — obowiązek to nie gwarancja jakości

W środowisku edukacyjnym nie ma pełnej zgody co do tego pomysłu. Część nauczycieli popiera ideę, ale ma wątpliwości co do jej obowiązkowego charakteru: "Edukacja regionalna jest potrzebna, ale czy musi być obowiązkowa? Kluczowe jest to, kto ją prowadzi. Tu potrzebni są prawdziwi pasjonaci".

To nie jest nowy dylemat. Podobna dyskusja toczyła się przy okazji kontrowersji wokół edukacji zdrowotnej — podzielone środowisko, spory o obowiązkowość i realne obawy, że bez pasjonatów nawet najlepszy program nie przyniesie efektów.

Są jednak miejsca, gdzie edukacja regionalna już teraz przynosi dobre rezultaty. Przykładem jest Szkoła Podstawowa nr 2 w Zakopanem, gdzie działa zespół góralski, organizowane są dni regionalne, a dzieci uczą się tradycji przez praktykę. Dyrekcja szkoły podkreśla, że takie działania wzmacniają poczucie tożsamości i szacunek do miejsca, w którym się żyje.

Samorządy a szkoła — coraz szersze pole działania

Postulat jest tym ciekawszy, że w ostatnim czasie samorządy coraz aktywniej wpływają na kształt lokalnej edukacji. Zaledwie kilka tygodni temu los małych szkół przesądzony — prezydent podpisał ustawę przekazującą właśnie samorządom szeroką decyzyjność w sprawach oświatowych. Szkoła lokalna ma być centrum życia wspólnoty, nie tylko placówką edukacyjną.

Edukacja regionalna wpisuje się w tę samą logikę: chcą wprowadzić nowy przedmiot w szkole nie po raz pierwszy trafia jako interpelacja poselska lub wniosek samorządowy do MEN — i nie po raz pierwszy ministerstwo mierzy się z pytaniem, czy dobre intencje przekładają się na systemowe rozwiązanie.

MEN ostrożne, ale otwarte

Postulat samorządów trafił już do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Wiceministra Izabela Ziętka podkreśliła, że edukacja regionalna jest ważnym elementem wychowania i że trudno wyobrazić sobie edukację bez odniesień do najbliższego środowiska dziecka. Na razie resort nie podjął decyzji o obowiązkowości przedmiotu.

Warto przypomnieć, że nowe przedmioty w szkołach takie jak edukacja obywatelska mają wprost w swoich celach "budowanie postaw patriotycznych opartych na poczuciu tożsamości i dumie z przynależności do wspólnoty, troski o małą i dużą Ojczyznę". Samorządowcy argumentują, że edukacja regionalna realizuje dokładnie te same cele — tyle że zakorzeniona w konkrecie, a nie w ogólniku.

Źródło: krakow.tvp.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl