
Trend #buttermom to promowanie obrazu macierzyństwa bardziej czułego i bez skupiania się na restrykcyjnym żywieniu dzieci. W sieci szybko stał się symbolem odwrotu od kontroli i lęku wokół żywienia, a jednocześnie kolejnym filtrem, przez który oglądamy rodzicielstwo. W rzeczywistości jednak więcej mówi o naszych emocjach i tęsknotach za latami naszego własnego dzieciństwa.
Co jakiś czas w mediach społecznościowych pojawiają się trendy, którym wszyscy – mniej lub bardziej świadomie – ulegamy. Nagle nasze tablice zalewają zdjęcia i wideo opatrzone konkretnymi hashtagami, bo algorytm wychwycił, że polubiłaś nostalgiczny film nawiązujący do dzieciństwa w latach 90. albo do mody na minimalizm i klasykę w ubiorze.
Podobnie było ostatnio z moim feedem na Instagramie. Co jakiś czas trafiałam na nagrania młodych mam, które żyją blisko natury, poświęcają się wychowaniu dzieci, a w rustykalnych kuchniach gotują obiady, pieką chleb i robią z dziećmi ciasteczka. Wiecie – sielsko-anielski obraz macierzyństwa, któremu wiele z nas ulega. I tak odkryłam trend #buttermom, czyli "maślaną mamę".
#Buttermom kontra almond mom – skąd ten podział?
Filmy oznaczone tym trendem pokazują macierzyństwo właśnie w taki sposób – przytulny dom, domowe wypieki, ciepło i spokój. To odpowiedź na tzw. almond mom (migdałową mamę), która narzuca dzieciom restrykcyjną dietę ze względów zdrowotnych.
Maślane mamy są jej przeciwieństwem: ich domy są ciepłe i bezpieczne, posiłki sprawiają radość, a czas płynie wolniej. Jak szczegółowo opisała mamadu.pl, kim są maślane matki i na czym polega ten trend — jego korzenie sięgają influencerów promujących diety oparte na tłuszczach zwierzęcych, choć samo pojęcie szybko wyewoluowało w coś znacznie szerszego.
Nie neguję tego – uważam, że macierzyństwo naprawdę może tak wyglądać. Nie jest jednak takie zawsze i nie ma co zakładać, że ten idealny obraz to jedyny wymiar rodzicielstwa.
Sielski dom, czuła mama i klimat lat 90.
Dla wielu osób to miłe obrazki, mocno nawiązujące do sielskiego klimatu wsi, ale też nostalgiczny powrót do bardziej analogowego życia lat 90. Dziś to content trafiający do współczesnych trzy- i czterdziestolatków. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że trend #buttermom ma niewiele wspólnego z realiami tamtych czasów.
Film na ten temat nagrała tiktokerka @midwestmama, która mówi wprost: mamy w latach 90. nie wyglądały jak te z sielskich nagrań. Przypomina, że lata 90. dla kobiet były czasem kultu szczupłej sylwetki.
Matki słyszały, że powinny szybko schudnąć po ciąży i wrócić do formy. To były lata toksycznej kultury diet i nieustannego dążenia do idealnego wyglądu. Raczej nie pozwalały sobie ani dzieciom na masło czy wysokokaloryczne posiłki, które dziś kojarzymy z domowym ciepłem i kuchnią „jak u babci".
Co mówią eksperci o podejściu do żywienia dzieci
Według dietetyczki Alexandry Turnbull, która wypowiedziała się dla amerykańskiego „Newsweeka", określenie „maślana mama" odnosi się do zmiany podejścia do żywienia. Dziś nie demonizujemy tłustszych produktów, dbamy o równowagę, a jeśli dziecko czegoś nie lubi – nie zmuszamy go do jedzenia. To ważny postęp: jak podkreślają specjaliści, zmuszanie dziecka do jedzenia to przemoc, której konsekwencje mogą być poważne – od problemów trawiennych po zaburzenia odżywiania.
Popularność tego trendu może wynikać także z rosnącej świadomości. Coraz lepiej rozumiemy, że schematy żywieniowe z lat 90. dla wielu osób okazały się szkodliwe i do dziś odczuwają ich skutki.
Tu działa głównie idealizacja przeszłości
Eksperci podkreślają jednak, że takie uproszczone ujęcie tematu jest pewnym spłyceniem. Bo #buttermom dotyczy nie tylko jedzenia, ale też wielu innych aspektów. Pokazuje spokojne, uważne matki dbające o dobrostan dzieci, podczas gdy w latach 90. wielu rodziców było zapracowanych, a rolę strażniczki domowego ogniska często przejmowała babcia.
Trend ma w sobie jeszcze kilka warstw. Wpisuje się zresztą w szerszą falę internetowych wizji macierzyństwa – podobnie jak tradwives pokazujące sielskie życie podporządkowane rodzinie, buttermom może być zarówno autentycznym wyborem, jak i nową estetyczną narracją, za którą kryje się więcej pytań niż odpowiedzi.
Warto wiedzieć, że taki content bardzo łatwo buduje poczucie winy — co potwierdzają te matki, które przyznają, że matki z Instagrama wpędziły je w kompleksy i dopiero z czasem zorientowały się, że porównywanie się z wyfiltrowan ą rzeczywistością nie ma sensu.
Buttermom a inne trendy naturalnego macierzyństwa
Buttermom nie jest jedynym tego rodzaju zjawiskiem. Podobne mechanizmy działają w przypadku crunchy moms, czyli matek stawiających na naturalne rodzicielstwo, które z wyborów żywieniowych i wychowawczych uczyniły niemal ideologię. We wszystkich tych trendach pojawia się to samo napięcie: autentyczna tęsknota za prostotą kontra marketingowa narracja, która z prostoty robi kolejny powód do niespełnienia.
Dr Clint Salo, psychiatra związany z The Grove Recovery Community, zwraca uwagę, że popularność hashtagów w mediach społecznościowych odzwierciedla realne lęki, z którymi rodzice mierzą się na co dzień.
Przekaz #buttermom daje ulgę – pozwala choć na chwilę przestać analizować każdą decyzję przy stole. Jednocześnie ekspert podkreśla, że żywienie dzieci jest znacznie bardziej złożone, niż pokazują to internetowe trendy, a uproszczone hasła mogą w praktyce zwiększać presję zamiast ją zmniejszać.
Jedzenie zawsze wiąże się z emocjami, doświadczeniami i historią rodziny, dlatego wielu rodziców reaguje na takie mody przez pryzmat własnego dzieciństwa. I to właśnie jest w tym trendzie najbardziej urzekające – dla każdego ten powrót do lat 90. będzie czymś nieco innym, ale miłym ze względu na nostalgię za dzieciństwem.
Zobacz także
