
Niebezpieczne produkty z Chin coraz częściej trafiają do domów europejskich rodzin. Zabawki, kosmetyki i elektronika mogą zagrażać zdrowiu dzieci, choć w sieci kuszą niskimi cenami. Komisja Europejska przygotowuje przepisy, które mają powstrzymać zalew ryzykownych produktów i chronić rodziców przed niebezpieczeństwem.
Niebezpieczne produkty z Chin dla rodziców i dzieci
Zakupy przez internet są dziś codziennością dla większości ludzi. W sieci kupujemy wszystko: od zabawek, przez kosmetyki, odzież i biżuterię, aż po meble, wyposażenie wnętrz czy zagraniczne wycieczki wakacyjne. Wśród platform, z których korzystamy, znajdują się także różne azjatyckie aplikacje, na których można kupić właściwie wszystko, często w cenach znacznie niższych niż te oferowane przez europejskie marki.
Co znalazł unijny Safety Gate w produktach z Azji?
Temu, Shein czy AliExpress to chińskie platformy, na których wielu Europejczyków robi zakupy regularnie. W 2025 roku unijny system Safety Gate zbadał produkty trafiające do Europy z Azji (głównie z Chin) i okazało się, że wiele z nich zawiera m.in. cząsteczki niebezpiecznego ołowiu. Problem dotyczy przede wszystkim kosmetyków, zabawek dziecięcych, ubrań oraz sprzętu elektronicznego.
Choć temat kojarzy się z daleką polityką handlową, dla rodziców ma wymiar bardzo konkretny: zakupy na Temu mogą wiązać się z realnym zagrożeniem zdrowotnym dla dzieci – zwłaszcza gdy w koszyku lądują zabawki, ubranka czy gadżety codziennego użytku bez certyfikatów bezpieczeństwa.
W związku z kontrolami, które wykazały ogrom nieprawidłowości, a także faktem, że producenci w Chinach nie muszą spełniać europejskich norm, Unia Europejska rozważa wprowadzenie przepisów regulujących zakupy na tych platformach. Komisja Europejska zdecydowała się nawet wysłać do Pekinu delegację, która przeprowadzi dochodzenie w sprawie niebezpiecznych produktów.
Problem polega na tym, że towary niespełniające norm UE i tak trafiają na europejski rynek, ponieważ przesyłki z tych aplikacji są często bardzo tanie lub wręcz darmowe.
„Mówimy tu o zabawkach, którymi dzieci mogą się zadławić, kosmetykach, które powodują wysypki czy ładowarkach, które rażą użytkowników prądem. Te wszystkie produkty zwykle trafiają do UE przez platformy online" – skomentował sytuację Agustin Reina, dyrektor generalny unijnej organizacji konsumentów BEUC.
Ołów w ubrankach i zabawkach – skala problemu
Dla rodziców szczególnie niepokojące są doniesienia o ołowiu w produktach przeznaczonych dla dzieci. Badania koreańskie z 2024 roku wykazały, że wśród 26 przetestowanych dziecięcych ubrań zimowych z Temu, AliExpress i Shein aż 7 zawierało niebezpiecznie duże stężenia toksycznych substancji — jak ołów, kadm i ftalany w ubrankach dla dzieci z tych platform, niekiedy kilkaset razy przekraczające dopuszczalne normy.
Problem z ołowiem w tanich ubrankach dziecięcych jest szerszy niż tylko chińskie platformy: jak wykazały nowe badania z Marian University, wykryto ołów w tanich ubrankach dla dzieci szczególnie w tych intensywnie kolorowych, bo to do utrwalania barwników stosuje się niekiedy związki zawierające ten metal ciężki. Najmłodsze dzieci, poniżej 6. roku życia, są na jego działanie szczególnie narażone, bo mają nawyk wkładania ubrań do ust.
Zabawki – toksyczne substancje ukryte w plastiku
Nie lepiej wygląda sytuacja z zabawkami. Naukowcy z Uniwersytetu w Michigan ostrzegają, że szkodliwe substancje w zabawkach — w tym ftalany, metale ciężkie, formaldehyd i barwniki azotowe — są trudne do wykrycia, bo producenci rzadko ujawniają pełny skład chemiczny produktu. Kontakt z nimi następuje nie tylko przez dotyk czy wkładanie do ust, ale też przez wdychanie szkodliwych substancji w dziecięcym pokoju.
Warto przy tym wiedzieć, jakie są realne konsekwencje zdrowotne: objawy zatrucia ołowiem u dzieci, takie jak osłabienie, brak koncentracji, bóle brzucha i zaburzenia pamięci, są niecharakterystyczne i łatwo je przeoczyć. Jak wyjaśniają lekarze, zatrucie ołowiem u dzieci jest najgroźniejsze dla niemowląt i dzieci poniżej 5. roku życia, bo może prowadzić do trwałych uszkodzeń neurologicznych zanim mózg zdąży się w pełni rozwinąć.
Ograniczenie zakupów przez wyższe cło
Unia rozważa nawet całkowite ograniczenie zakupów z chińskich platform, ponieważ niebezpieczne produkty zalewają europejski rynek w zatrważającym tempie. Komisja Europejska pracuje obecnie nad ustawą regulującą obecność takich towarów w Europie.
Jednym z rozważanych rozwiązań jest utworzenie urzędu ds. nadzoru rynku, który kontrolowałby, czy produkty wytwarzane w Chinach spełniają europejskie normy jeszcze przed ich wysyłką. Dodatkowo UE zdecydowała, że od 1 lipca wejdą w życie tymczasowe opłaty celne – 3 euro za małe paczki wysyłane do Unii z państw trzecich.
Równocześnie Komisja Europejska prowadzi wspomniane postępowania przeciwko Temu i Shein. W przypadku pierwszej platformy chodzi o uzależniającą funkcjonalność aplikacji, w tym nachalne powiadomienia pojawiające się na smartfonach użytkowników. Jeśli chodzi o Shein, sprawa jest poważniejsza – platforma sprzedawała nielegalnie erotyczne lalki o wyglądzie dzieci.
Komisja, która udała się do Pekinu i spotkała się z przedstawicielami chińskich gigantów handlu, chce wypracować rozwiązania korzystne dla obu stron. W delegacji eurodeputowanych z komisji PE ds. rynku wewnętrznego i ochrony konsumentów (IMCO) był także polski europoseł PiS, Piotr Mueller. „Naszym priorytetem jest ochrona europejskich konsumentów i zapewnienie uczciwej konkurencji. Chcemy mieć pewność, że towary docierające do UE spełniają nasze normy" – komentował europoseł.
Czy wyższe ceny powstrzymają kupujących?
Jeśli Komisji uda się wprowadzić skuteczne ograniczenia, takie jak blokowanie przesyłek z Chin lub stałe wysokie cła, zakupy na azjatyckich platformach mogą znacząco się zmienić. Niewykluczone, że to właśnie wyższe ceny okażą się dla klientów większą barierą niż informacje o niebezpiecznych substancjach, które – mimo nagłośnienia w mediach – nie powstrzymują wielu osób przed zakupami.
Źródło: pap.pl, businessinsider.com.pl
Zobacz także
