
"Problemy dzieci rodzą się w odpowiedzi na problemy rodziny" – mówi psychoterapeutka Justyna Zalewska i trudno o bardziej trafne podsumowanie tego, co dzieje się w wielu domach. Dziecko nie powie wprost, że rodzic jest przeciążony stresem, ale pokaże to swoim zachowaniem – od agresji po wycofanie. Ekspertka podkreśla, że bez pracy nad własnymi emocjami trudno chronić dziecko przed ich skutkami.
Jak rozpoznać, że stres rodzica wpływa na dziecko?
Psychoterapeutka i psychoanalityczka Justyna Zalewska zwraca uwagę, że kluczowa jest uważność na siebie i własne emocje. To jednak nie zawsze przychodzi łatwo.
Jak mówi w rozmowie z mama:Du.pl:
"W sytuacji idealnej, rodzic zauważa, że przeżycia przekraczają jego granice wytrzymałości i szuka dla siebie wsparcia i pomocy. Albo zaczyna obserwować, że staje się wybuchowy albo pozbawiony uczuć, nadużywa alkoholu lub spędza wiele godzin przed komputerem. Sygnałów może być wiele".
Ekspertka dodaje, że elementem naszej dojrzałości jest zdolność do obserwowania siebie i własnych refleksji. Problemy zaczynają się, gdy rodzic tego nie zauważa, a dzieci rozwijają różne symptomy, aby zasygnalizować rodzicom, że coś w rodzinie dzieje się nie tak.
"Dziecko np. zaczyna sprawiać problemy, moczy się, ma kłopoty w szkole, staje się agresywne lub wręcz odwrotnie – wycofane. Zwykle w takich sytuacjach zastanawiamy się nad tym, co dzieje się w rodzinie, bo problemy dzieci rodzą się w odpowiedzi na problemy rodziny" – mówi Zalewska.
To bardzo ważny sygnał – dziecko często "pokazuje" to, czego dorosły nie chce lub nie potrafi zobaczyć u siebie.
Zobacz także
Dlaczego tłumienie emocji szkodzi?
Ekspertka jasno podkreśla, że tłumienie emocji nie jest rozwiązaniem – wręcz przeciwnie, może pogłębiać problemy.
Jak mówi:
"Jako psychoanalityczka uważam, że tłumienie emocji nie jest dobrym rozwiązaniem. Tłumione uczucia nie znikają, tylko się przemieszczają i ujawniają się w sposób niekontrolowany i często szkodliwy dla osoby tłumiącej uczucia, jak i dla jej otoczenia".
Zalewska dodaje, że chodzi o nabywanie umiejętności regulowania własnych uczuć. Częścią tej umiejętności jest zdolność do odczuwania uczuć a nie ich rozładowywania.
"W tolerowaniu świata przeżyć pomaga nam zdolność do nadawania znaczenia naszym doświadczeniom. Nie jest to jednak umiejętność, z którą się rodzimy. Rozwijamy ją w kontakcie z rozumiejącymi rodzicami i innymi dorosłymi. Rodzic najpierw sam musi poczuć się rozumiany i brany pod uwagę, aby mógł nauczyć tego swojego dziecka. W życiu dorosłym często miejscem na rozwój tolerancji uczuć jest własna psychoterapia".
Kluczowa nie jest więc "idealna kontrola", tylko zdolność do przeżywania i rozumienia emocji.
Dziecko uczy się emocji od rodzica
Dziecko nie rodzi się z umiejętnością radzenia sobie z emocjami. Uczy się tego w relacji z dorosłym. Jeśli rodzic tłumi emocje lub nie radzi sobie z nimi, dziecko przejmuje ten sposób funkcjonowania. Jeśli natomiast widzi, że emocje można rozumieć i nazywać – buduje zdrowe wzorce.
Budowanie odporności psychicznej dziecka nie zaczyna się od dziecka – zaczyna się od dorosłego.
Jak podkreśla Justyna Zalewska:
"Warto zacząć od wsparcia dla rodzica. W wielu przypadkach to rodzic potrzebuje pomocy. Aby rodzic mógł rozumieć i 'trawić' uczucia dziecka, sam musi nauczyć się przetwarzać swoje stany uczuciowe".
Najważniejszy wniosek z tej rozmowy jest prosty: dziecko rozwija się w emocjonalnym świecie rodzica. Jeśli ten świat jest chaotyczny, pełen napięcia i tłumionych emocji – dziecko to odczuje. Jeśli zaś jest bardziej świadomy i uporządkowany – dziecko dostanie bezpieczną przestrzeń do rozwoju.
I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby rodzic umiał najpierw zadbać o siebie.
