
Dzieci często czują, że coś jest nie tak, ale nie zawsze potrafią lub chcą o tym powiedzieć. Badanie z 2026 roku pokazuje, że część z nich zgłasza dolegliwości dopiero wtedy, gdy ból staje się silny. Powody milczenia są złożone.
Dziecko czuje, ale nie zawsze o tym mówi na głos
Wielu rodzicom wydaje się, że dziecko automatycznie poinformuje o bólu. Tymczasem badanie przeprowadzone w 2026 roku na zlecenie Instytutu Matki i Dziecka przez BioStat pokazuje coś innego: 60,5 proc. dzieci mówi o problemie od razu, ale już 21,3 proc. robi to dopiero przy silnych objawach, a 12,8 proc. tylko czasami.
To pokazuje, że komunikacja nie zawsze działa tak, jak zakładają dorośli. Ponad trzy czwarte rodziców wierzy, że ich dziecko zawsze mówi o dolegliwościach, ale dane temu przeczą.
Jak tłumaczy psychoonkolog Joanna Pruban:
"Dzieci, które zauważą coś niepokojącego w swoim ciele, często reagują w sposób, który dorosłym może wydawać się nielogiczny – ale z ich perspektywy jest to całkiem zrozumiałe. Wynika to głównie z etapu rozwoju emocjonalnego i poznawczego".
"To nic ważnego" – najczęstszy powód milczenia
Najwięcej dzieci (40,5 proc.) uważa, że "ich objawy są nieistotne". To główny powód, dla którego nie zgłaszają rodzicom problemu od razu.
Kolejne przyczyny to:
Dzieci nie mają jeszcze doświadczenia, które pozwalałoby im ocenić, co jest poważne, a co nie. Dlatego często bagatelizują sygnały wysyłane im przez własne ciało.
Zobacz także
Ból jest, ale dzieciom brakuje słów
Choć aż 86,8 proc. rodziców uważa, że dziecko zauważa niepokojące zmiany w swoim ciele, tylko 53,8 proc. dzieci potrafi dokładnie powiedzieć, co i gdzie boli.
Reszta:
Jak podkreśla Joanna Pruban:
"Dziecko bardzo często nie milczy dlatego, że chce coś ukryć, ale dlatego, że nie ma jeszcze wystarczającego języka, by opisać to, co czuje. Czasem nie chce martwić rodziców, czasem boi się konsekwencji, na przykład wizyty u lekarza, a czasem naprawdę uważa, że 'to nic takiego'. Dlatego tak ważne jest, by rozmowa o zdrowiu była czymś naturalnym, spokojnym i obecnym w codzienności, a nie tylko reakcją na kryzys".
Prawie co czwarte dziecko (23,4 proc.) nie mówi o bólu, bo nie chce stresować rodziców. To ważny sygnał – dzieci bardzo uważnie obserwują emocje dorosłych. Jeśli widzą niepokój, mogą świadomie ukrywać dokuczające im objawy. W ich myśleniu to forma troski o rodzica, choć w praktyce może opóźniać reakcję i diagnozę.
Najważniejszy wniosek jest prosty: dzieci trzeba uczyć nie tylko mówienia o bólu, ale też jego rozpoznawania i nazywania. Rozmowy o zdrowiu powinny być codziennością, a nie tylko reakcją na kryzys.
Im wcześniej dziecko nauczy się mówić o swoim ciele, tym szybciej zgłosi coś niepokojącego.
Źródło: goodonepr.prowly.com
