samotny nastolatek patrzy przez okno
Nastolatki potrzebują wsparcia rodziców na innym poziomie niż przedszkolak czy 10-latek. fot. Juan Diavanera/Pexels

Wielu rodziców ma wrażenie, że kiedy dziecko wchodzi w wiek nastoletni, rozmowy nagle się kończą. Milczenie, zamknięte drzwi i krótkie odpowiedzi sprawiają, że łatwo uwierzyć, że nastolatek już nas nie potrzebuje. Pewna zasłyszana rozmowa dwóch chłopaków pokazuje jednak, że prawda bywa zupełnie inna.

REKLAMA

Nastolatki nie chcą gadać z rodzicami?

Wielu rodziców nastolatków zauważa, że dopóki ich dzieci były małe, budowanie relacji i codzienny, bieżący kontakt przychodziły znacznie łatwiej. Kiedy jednak w domu pojawia się nastolatek, nie zawsze łatwo jest porozmawiać o tym, co przydarza się każdemu z nas w codzienności. Relacja z dzieckiem, które nie jest już przedszkolakiem, wygląda zupełnie inaczej i opiera się na innych zasadach.

Nie oznacza to jednak, że młodzi ludzie nagle przestają potrzebować swoich rodziców. Zwykle chodzi raczej o to, że nastolatki chcą być samodzielne, zaznaczać swoją autonomię i testować granice, które zostały ustalone wcześniej, gdy były młodsze. W większości przypadków nadal potrzebują jednak rodziców – choć już nie w tak oczywisty sposób jak kiedyś.

O tym opowiada nasza seria rolek "Jestem mamą nastolatka...", ale przypomniał mi o tym także pewien wpis, na który trafiłam na Threads.

"Na moment, zaraz za bramą targów książki zgasła mi cała radość... Z rozmowy dwójki nastolatków obok mnie (głośna, nie musiałam podsłuchiwać): – Ty się ciesz, chłopie. Twoi nie mogą. Moi rodzice mogą, siedzą w domu a i tak nie spędzają ze mną czasu. Nie, nie na moment. Ścisk gardła będzie chyba przez lata wracał na wspomnienie tego chłopaka i tych słów" – napisała pisarka Maria Weronika Józefacka.

Kobieta w jednym z komentarzy pod wpisem przyznała, że sama ma dwoje nastoletnich dzieci i być może dlatego słowa dwóch chłopaków tak bardzo ją poruszyły. Zasłyszana przez nią rozmowa pokazuje coś bardzo ważnego – czasami nastolatki naprawdę chcą i potrzebują kontaktu z rodzicami.

Warto być na posterunku i czekać na inicjatywę nastolatka

Dorosłym często wydaje się, że jeśli na co dzień bywa różnie, gdy w życiu ich dziecka buzują emocje i hormony, a czasem słyszą nawet słowa "nienawidzę was", to ich syn czy córka już nigdy nie będą potrzebować rozmowy czy wspólnego czasu.

Łatwo wtedy powiedzieć sobie: "Tak już jest z nastolatkami, mają gdzieś rodziców". Tymczasem w tym wieku relacja z dzieckiem coraz częściej polega na czymś innym – na byciu bezpieczną przestrzenią wtedy, gdy nastolatek naprawdę tego potrzebuje. To często rodzic musi nauczyć się rozpoznawać takie momenty i dopasowywać się do nich.

Może być tak, że jednego dnia nastolatek będzie się kłócił, złościł i unikał rozmów, a kolejnego zapragnie, by to mama czy tata towarzyszyli mu na targach książki, spacerze czy w drodze do szkoły. Bo czasem bywa tak jak w historii opowiedzianej przez Józefacką – kiedy uznamy, że nasze dziecko jest już na tyle duże, że nas nie potrzebuje, ono może już nie umieć powiedzieć nam wprost, że jednak bardzo chciałoby spędzić z nami czas.

Dlatego w relacji z nastolatkiem najważniejsze bywa nie to, jak często rozmawiamy, ale czy wciąż jesteśmy obok. Dostępni, uważni i gotowi wtedy, gdy nasze dziecko zrobi krok w naszą stronę – nawet jeśli wcześniej przez długi czas wydawało się, że wcale nas nie potrzebuje.