młoda zapłakana kobieta z pokolenia Z
Młode pokolenie tak bardzo dba o swój komfort, że traumą nazywa codzienne trudności. fot. emre keshavarz/Pexels

Pokolenie Z bardzo świadomie podchodzi do zdrowia psychicznego i dbania o siebie. Coraz częściej jednak eksperci zwracają uwagę, że moda na self-care może mieć także swoją ciemną stronę. Psychiatra Sławomir Murawiec ostrzega, że gdy każdą trudność zaczynamy nazywać traumą, można stracić odporność psychiczną.

REKLAMA

Dzisiejsze pokolenie nastolatków i młodych dorosłych, czyli generacja Z, na tle swoich poprzedników wypada szczególnie wyjątkowo. To młodzi ludzie, którzy jako pierwsi wychowali się w całkowicie cyfrowych czasach.

To pokolenie, które zmaga się z brakiem pewności siebie i zachwianym poczuciem własnej wartości, ale także walczy z kryzysami psychicznymi i strachem przed porażkami.

Zetki nadmiernie dbają o self-care

Zetki są pokoleniem, które jest bardzo świadome tego, że zdrowie psychiczne jest bardzo ważne, stąd ich skupienie na samoopiece, dbaniu o swój komfort, rozwój i szeroko pojęty kult zdrowego życia. O to skupienie na dbaniu o siebie ostatnio w portalu NaTemat opowiadał psychiatra i psychoterapeuta Sławomir Murawiec. W wywiadzie z Aleksandrą Tchórzewską mówił o tym, że moda wśród młodego pokolenia na samoopiekę i szeroko pojęty self-care też jest pewnego rodzaju pułapką.

Zdaniem psychiatry problem zaczyna się wtedy, gdy dbanie o siebie staje się nadrzędną zasadą życia. W mediach społecznościowych młodzi bardzo często słyszą przekaz: "stawiaj siebie na pierwszym miejscu", "chroń swoje granice", "jeśli coś sprawia ci dyskomfort – odejdź". W wielu sytuacjach to oczywiście dobra rada. Jest szczególnie ważna wtedy, gdy ktoś doświadcza przemocy, manipulacji czy poważnych problemów w relacjach.

Jednak – jak podkreśla Murawiec – te same zasady coraz częściej przenosi się na zwykłe codzienne sytuacje. A przecież normalne relacje z ludźmi zawsze wiążą się z pewnym napięciem. Ktoś czegoś od nas oczekuje, ktoś nas krytykuje, ktoś się z nami nie zgadza. To naturalna część życia.

Wszystko dla nich staje się "traumą"

Jeśli jednak młody człowiek przyjmie, że jedynym właściwym stanem jest ciągły komfort psychiczny, każda trudniejsza sytuacja zaczyna wyglądać jak zagrożenie. To o tyle trudne i niebezpieczne, że unikanie wszelkich trudności i nazywanie wszystkiego drogą do traumy wiąże się z tym, że młodym dziś bardzo brakuje odporności psychicznej i poczucia własnej wartości.

Psychiatra zwraca uwagę na jeszcze jedno zjawisko – coraz częstsze używanie bardzo mocnych słów do opisu zwykłych doświadczeń. W internecie można spotkać się z opinią, że niemal każda przykra sytuacja z dzieciństwa była "traumą", a każda krytyka jest "przekroczeniem granic". O tej traumie już wspomniałam wyżej, ale to w młodym pokoleniu "słowo-klucz" w wielu wypowiedziach.

Problem polega na tym, że gdy wszystko zaczynamy nazywać traumą, to prawdziwe cierpienie traci swoją wagę. "Jeśli wszystko jest traumą, to nic nią nie jest. To rozmywa prawdziwe cierpienie i paraliżuje naszą odporność" – mówi w rozmowie Murawiec. Młodzi ludzie mają dziś coraz mniejszą odporność psychiczną. Jeśli ktoś przez całe życie był chroniony przed frustracją, w dorosłości może mu być trudniej poradzić sobie z odmową, krytyką czy niepowodzeniem.

Pułapka porównywania się

Dużą rolę w tym zjawisku odgrywają media społecznościowe. Młodzi ludzie są nieustannie wystawieni na porównania. Widzą sukcesy innych, ich podróże, osiągnięcia czy idealne zdjęcia z wakacji. Nie zawsze umieją i chcą to racjonalizować i dopuszczać do siebie fakt, że to tylko wycinek życia tych osób z mediów. Nie pokazujemy się zwykle w chwilach trudnych, kryzysowych, a tylko chwalimy tym co miłe i pozytywne.

W efekcie Zetki zaczynają nieustannie oceniać samych siebie. Zamiast przeżywać swoje doświadczenia, zastanawiają się, jak wypadną w oczach innych. Czy powiedziałem coś głupiego? Czy moje życie jest wystarczająco ciekawe? Czy jestem wystarczająco dobry?

To prowadzi do paradoksu. Z jednej strony młodzi są bardzo skupieni na sobie i swoim samopoczuciu. Z drugiej, często wcale nie oznacza to większej akceptacji siebie. Wręcz przeciwnie, może prowadzić do ciągłego krytycznego oceniania samego siebie i poczucia, że wciąż nie spełnia się oczekiwań.

Czego potrzebują młodzi?

Zdaniem specjalistów kluczem jest równowaga. Dbaniem o siebie nie jest unikanie każdej trudności. Czasem oznacza ono właśnie podjęcie wysiłku, wytrwanie w trudniejszej relacji czy zmierzenie się z porażką, co pomoże zbudować silniejszą psychikę i zaprowadzi do lepszej odporności.

Bo prawdziwe życie – także dla młodych ludzi – nie składa się wyłącznie z komfortu. To także napięcia, kompromisy i momenty frustracji. Paradoksalnie to właśnie one najbardziej uczą odporności psychicznej i pomagają budować dojrzałe relacje.

Dlatego – jak podkreśla Murawiec – warto odróżniać sytuacje naprawdę kryzysowe od zwykłej codzienności. Bo jeśli przed każdym dyskomfortem będziemy uciekać w imię self-care, możemy nie tylko osłabić swoją odporność, ale też… zostać bardzo samotni.

Źródło: naTemat.pl