
Młode kobiety coraz częściej stawiają na rozwój, niezależność i samorealizację, a część młodych mężczyzn marzy o powrocie do bardziej tradycyjnego modelu relacji. Ten rosnący rozdźwięk w oczekiwaniach wobec związku może mieć poważne konsekwencje społeczne i demograficzne. – To wyraźne pęknięcie między kobietami i mężczyznami w młodym pokoleniu – mówi MamaDu socjolog Filip Dokurno.
Młodzi ludzie nie chcą dzieci
Coraz częściej słyszymy o tym, że młodzi Polacy odkładają zakładanie rodziny, a wielu z nich w ogóle nie planuje potomstwa. Jednocześnie część młodych mężczyzn deklaruje coraz bardziej konserwatywne poglądy na role kobiet i mężczyzn.
Socjolog Filip Dokurno zauważa, że te dwa zjawiska są ze sobą powiązane i wynikają m.in. z poczucia samotności oraz wpływu mediów społecznościowych.
Patrząc na to z perspektywy pokolenia milenialsów, które obecnie jest w okolicach 30. i 40., widzę to wśród znajomych na własne oczy. Kobiety w moim otoczeniu coraz częściej narzekają, że faceci są "daleko za nimi" – nie nadążają w edukacji, w samorozwoju, a przy tym zaczynają popierać Konfederację i opowiadać się przeciwko "lewactwu". Nie jest to zresztą tylko polityczna deklaracja – to pewien symptom szerszego problemu.
Filip Dokurno,
socjolog (PTS), doradca wizerunkowy i mentor komunikacji
– Przedstawiciele prawicy często czują wspólną tożsamość. Te konserwatywne grupy w Polsce są hermetyczne: mają swoje tradycje, przyśpiewki, radykalne poglądy, w tym przekonanie, że kobiety w dzisiejszym świecie są zbyt silne. Taka grupa jest dla mężczyzny odpowiedzią na jego samotność – mówi również Dokurno.
Jako przedstawicielka milenialsów nie ukrywam – wiele znajomych kobiet z mojego pokolenia obserwuje ten mechanizm z przerażeniem. Widzą mężczyzn, którzy w teorii chcą dzieci i rodziny, ale nie są gotowi na partnerstwo oparte na równych zasadach.
Bo choć deklarują tradycyjne wartości, to w praktyce nie chcą w domu współodpowiedzialności. Dla wielu moich rówieśniczek oznacza to: pracę, domowe obowiązki, dziecko – i do tego faceta, który wciąż zachowuje się jak... dziecko.
W bardzo zaawansowanej formie obserwujemy też incelstwo – subkulturę mężczyzn deklarujących mimowolny celibat i frustrację wobec kobiet. Młodzi mężczyźni poszukują dziś tożsamości grupowej, a prawicowe środowiska świetnie odpowiadają na tę potrzebę. Taka grupa jest dla mężczyzny odpowiedzią na jego samotność.
Zetki odkładają rodzinę na "kiedyś"
Żyjemy w czasach ogromnej zmiany pokoleniowej. Od kilku lat demografowie alarmują o spadku dzietności, a dane z ostatnich lat pokazują, że sytuacja staje się naprawdę poważna.
Dzisiejsi dwudziestoparolatkowie rzadko stawiają rodzinę na pierwszym miejscu. Skupiają się na rozwoju, edukacji, podróżach i szeroko rozumianym korzystaniu z życia. Młode kobiety najczęściej mówią: "Najpierw dobrostan, zdrowie psychiczne i bezpieczeństwo finansowe, potem macierzyństwo". I nawet to "potem" staje się coraz bardziej odległe, a w wielu przypadkach w ogóle nie nastepuje.
Jeszcze kilkanaście lat temu kobiety zakładały, że zostaną matkami w okolicach trzydziestki, a ich mamy w wieku 20-25 lat. Dziś Główny Urząd Statystyczny (dane z 4 marca 2026) pokazuje, że młodzi Polacy biorą ślub dopiero w okolicach trzydziestki, a pierwsze dziecko pojawia się mniej więcej w tym samym wieku.
W mojej perspektywie widzę jednak nie tylko liczby. Widzę realne konsekwencje wśród znajomych 30-latków: wiele par rozstaje się lub rozwodzi, bo mężczyźni wciąż chcą rodzin i dzieci, a kobiety nie są na tyle "głupie", żeby decydować się na to, wiedząc, że poza dzieckiem i obowiązkami domowymi, będą musiały dorosłego partnera wciąż prowadzić za rękę.
Zobacz także
"Tradycyjne role" kobiet i mężczyzn
W sondażu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej dla National Polish American Foundation widać, że generacja Z – czyli osoby w wieku 18-29 lat – w dużej mierze odwołuje się do tradycyjnych wartości.
Aż 72,3 proc. uczestników badania uznało, że prawicowe, tradycyjne wartości są odpowiednim podejściem do życia. Tylko 12,7 proc. ankietowanych uznało sam termin "tradycyjne wartości" za nacechowany negatywnie. Takie poglądy częściej deklarują mężczyźni. W badaniu było ich aż 71,7 proc., podczas gdy wśród kobiet odsetek ten wyniósł 64,6 proc.
"Nawet wśród osób deklarujących lewicowe poglądy polityczne więcej jest tych, którym tradycyjne wartości kojarzą się pozytywnie niż negatywnie" – skomentował wyniki badania Piotr Nowocień, prezes National Polish American Foundation.
Wielu młodych uważa, że walka o równość posunęła się zbyt daleko. Badanie Ipsos, przeprowadzone z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, pokazuje, ze 61 proc. mężczyzn z pokolenia Zetek twierdzi, że w kraju zrobiono już wystarczająco wiele na rzecz równości płci. To nawet więcej niż wśród baby boomersów, czyli mężczyzn w wieku 60-70 lat, których uznalibyśmy za pokolenie konserwatystów.
W moim kręgu znajomych to widać szczególnie w komentarzach i dyskusjach w mediach społecznościowych, ale też podczas realnych spotkań: kiedy podczas wieczornego grania w planszówki ktoś zaczyna np. tematy polityczne czy przepychanki słowne na temat związku.
Kobiety są lepiej wykształcone i aspirują do niezależności finansowej, a mężczyźni reagują na to strachem. Niektórzy z moich znajomych próbują zbudować związki oparte na kontroli i przewadze, a nie partnerstwie. To tworzy napięcia – z jednej strony kobiety rozwijają się, z drugiej mężczyźni marzą o powrocie do tradycyjnej rodziny, w której dominacja mężczyzny jest normą.
Kobiety chcą partnerów, nie dzieci do prowadzenia
Środowiska prawicowe prowadzą krytyczną narrację wobec siły i dominacji kobiet. To mocno wpływa na ich oczekiwania wobec partnerów.
Filip Dokurno,
socjolog (PTS), doradca wizerunkowy i mentor komunikacji
W efekcie coraz częściej pojawia się napięcie między oczekiwaniami kobiet i mężczyzn. Wiele kobiet stawia dziś na rozwój, samorealizację i niezależność finansową. Część mężczyzn marzy natomiast o powrocie do bardziej tradycyjnego modelu rodziny.
Przypomina mi się w tym kontekście popularny mem, w którym ktoś napisał: "Dzisiejsi mężczyźni chcą żyć jak ich ojcowie, a dzisiejsze kobiety nie chcą żyć jak ich matki". To zdanie dobrze oddaje zmianę, jaka dokonała się w ostatnich dekadach. Kobiet nie satysfakcjonuje już rola opiekunki domowego ogniska zależnej od męża.
Jednocześnie badania pokazują ciekawy paradoks. Według analiz King’s College London aż 41 proc. młodych mężczyzn deklaruje, że pociągają ich silne i niezależne kobiety odnoszące sukces zawodowy. Wielu z nich dodaje jednak, że ważne jest, aby partnerka nie była "zbyt niezależna". Jak ujęła to Dominika Wantuch w artykule dla "Wysokich Obcasów": "nowoczesna partnerka – tak. Ale pod warunkiem, że pamięta, kto tu rządzi".
Czy to pogłębi kryzys demograficzny?
Jeśli te dwa podejścia będą się coraz bardziej rozmijać, może to mieć poważne konsekwencje demograficzne. Nawet jeśli wiele kobiet po trzydziestce byłoby gotowych na macierzyństwo, może się okazać, że coraz trudniej będzie im znaleźć partnera o podobnych oczekiwaniach wobec życia.
– Kryzys demograficzny w Polsce będzie się niestety tylko pogłębiał. To naturalna rzecz dla społeczeństw wysoko rozwiniętych i rozwijających się – mówi Dokurno. Socjolog podkreśla jednak, że problem nie dotyczy tylko jednej grupy społecznej.
Filip Dokurno,
socjolog (PTS), doradca wizerunkowy i mentor komunikacji
Konteksty społeczne są tak zmienne, że do końca nie wiadomo, jak ta komunikacja będzie przebiegała w przyszłości. Mocno sytuację mogłoby poprawić wprowadzenie związku partnerskiego, jak to jest w krajach Zachodniej Europy. Taki związek, który nie jest małżeństwem, zakłada równość obojga partnerów: tu nie ma dominacji mężczyzny, jest umowa społeczna mówiąca o równości.
Być może największym wyzwaniem najbliższych lat będzie więc nie tylko pogodzenie tradycji z nowoczesnością, lecz także znalezienie takiego modelu relacji, w którym kobiety i mężczyźni będą potrafili znów spotkać się gdzieś pośrodku.
Źródło: stat.gov.pl, ipsos.com, naukawpolsce.p, wysokieobcasy.pl, materiały prasowe Ogólnopolskiej Grupy Badawczej na zlecenie National Polish American Foundation
