
Dzisiejsi rodzice wychowują dzieci inaczej niż ich własne pokolenia. Mają większą wiedzę o rozwoju, emocjach i traumach międzypokoleniowych, dlatego coraz częściej świadomie rezygnują z powielania błędów swoich rodziców – choć wiedzą, że własnych też nie unikną.
Dziś wychowujemy bez powielania błędów rodziców...
Dzisiejsi rodzice mają znacznie trudniejsze zadanie, jeśli chodzi o życie rodzinne i wychowywanie dzieci. Żyjemy w czasach dużo bardziej intensywnych niż nasi rodzice i dziadkowie, przez co mierzymy się również z wieloma wyzwaniami, których oni nie doświadczali.
Mowa tu nie tylko o wszystkich skutkach kontaktu z technologią i ekranami, ale także o tym, że jesteśmy pokoleniem rodziców najbardziej świadomych. Wiemy więcej o rozwoju dzieci i sposobach wychowania, a przy tym staramy się leczyć własne traumy i braki, których doświadczyliśmy jako dzieci.
Jesteśmy generacją, która nie tylko dba o rozwój i komfort psychiczny swoich dzieci, ale też w rodzicielstwie samych siebie poddaje pewnego rodzaju terapii – czego poprzednie pokolenia właściwie nie znały. O tym właśnie jest pewien wpis na Threads, który skłonił mnie do głębszych refleksji na ten temat:
"Kiedyś rodzice wychowywali dzieci głównie tak, jak sami zostali wychowani. Nie było tylu poradników. Nie było tylu teorii o rodzicielstwie. Było to, co wynieśli z własnego domu. Jedni przekazywali ciepło, rozmowę i bliskość. Inni surowość, zasady i dyscyplinę.
Czasem dobre rzeczy przechodziły z pokolenia na pokolenie. A czasem także te trudniejsze. Dziś mamy więcej świadomości i wiedzy. Możemy się zatrzymać i zdecydować, co chcemy przekazać dalej. I to jest chyba największa zmiana" – napisała użytkowniczka o nicku @kasia93gasiorowska.
Zobacz także
...co nie znaczy, że nie popełnimy innych
Jak zauważyła jedna z komentujących ten wpis osób, z jednej strony trudno jednoznacznie stwierdzić, czy faktycznie jest to zupełnie nowa sytuacja.
Przez wieki rodzice wychowywali dzieci albo w oparciu o schematy wyniesione z własnych domów, albo w opozycji do nich – jeśli uznawali, że sami dorastali w nieprzyjaznej atmosferze. Przez lata nie mieliśmy jednak pojęcia o takich zjawiskach jak pamięć komórkowa, traumy pokoleniowe czy świadomość powielania wzorców, w których sami się wychowaliśmy.
Dziś różnica w wychowaniu dzieci polega nie tylko na trudnościach związanych z szybkim rozwojem technologii i tempem życia, ale również na większej świadomości rodziców. Im więcej wiedzą i rozumieją, tym trudniej jest im zadbać o równowagę i dobrostan dzieci na poziomie, który sami uznają za wystarczający. Chcieliby zadbać o opiekę, rozwój i wychowanie tak, aby dziecko było szczęśliwe, spełnione i pozbawione jakichkolwiek "braków".
Tymczasem prawdziwa dojrzałość w rodzicielstwie polega na zrozumieniu i zaakceptowaniu faktu, że nie da się być idealnym na każdym możliwym polu. I że mimo wszystkich wątpliwości robimy ogromnie dużo, aby nasze dzieci miały lżej i lepiej niż my – nie tylko pod względem materialnym czy społecznym, ale również psychicznym i emocjonalnym.
Być może właśnie na tym polega największa zmiana naszego pokolenia: nie na tym, że wychowujemy dzieci bez błędów, lecz na tym, że potrafimy się nad nimi zatrzymać, zastanowić i próbować zrobić coś inaczej. A to już bardzo dużo, bo to nie znaczy, że błędów nie popełnimy, tylko że jesteśmy ich świadomi i będziemy próbowali je naprawiać.
