kobieta wchodzi do publicznej toalety
Korzystanie z toalety dla osób z niepełnosprawnością nie jest zabronione dla rodziców. fot. CDC/Unsplash

Czy rodzic z dzieckiem w wózku może skorzystać z toalety dla osób z niepełnosprawnością? W sieci rozgorzała dyskusja po pytaniu jednej z mam, która nie mogła wjechać wózkiem do zwykłej kabiny. Okazuje się, że wielu rodziców mierzy się z tym samym problemem – i nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem.

REKLAMA

Rodzice z dziećmi w publicznych toaletach

Rodzice, którzy spędzają czas z dziećmi w miejscach publicznych, często przyznają, że spotykają się z niechęcią społeczną. Nie zawsze ten negatywny odbiór jest reakcją na ich niewłaściwe zachowanie – bywa, że wynika po prostu z uprzedzeń lub jest echem wcześniejszych doświadczeń, w których inni rodzice rzeczywiście zawinili.

Są jednak sytuacje, kiedy otoczenie po prostu nie wie lub nie rozumie, że pewne zachowania rodziców czy dzieci są naturalne. Na przykład to, że dzieci płaczą, a czasem krzyczą, bo w ten sposób regulują swoje emocje. Albo że rodzice z maluchem w wózku muszą skorzystać z toalety dla osób z niepełnosprawnością, ponieważ wózek nie mieści się w małej, standardowej kabinie w publicznej toalecie.

Ostatnio trafiłam na Threads na taki wpis:

"Czy uważacie, że użycie przez mamę z małym dzieckiem w wózku toalety dla niepełnosprawnych w galerii jest w porządku? Nie ma możliwości wjechania z wózkiem do kabiny bo za mała. Jak rozwiązujecie ten problem?" – zapytała użytkowniczka o nicku @candyszendi.

Na jej pytanie odpowiedziało sporo osób – głównie mam, które przyznawały, że robiły tak samo i że nie powinno to nikogo dziwić. Z niemowlakiem w gondoli po prostu nie da się wejść do zwykłej kabiny w toalecie, na przykład w centrum handlowym, bo brakuje w niej miejsca.

Dodatkowo w wielu publicznych toaletach to właśnie w kabinie dla osób z niepełnosprawnością znajduje się przewijak. Takie pomieszczenie jest większe, więc łatwiej było go tam zamontować.

W takiej sytuacji naturalne wydaje się, że rodzic z małym dzieckiem musi skorzystać właśnie z tej toalety – nawet jeśli nie po to, by załatwić własne potrzeby. Przecież nie zostawi dziecka samego przed kabiną. Często chodzi też o możliwość przewinięcia niemowlaka.

Na korzystanie z toalety nie ma wyłączności?

Jedna z komentujących napisała: "Mi kiedyś raz pani zwróciła uwagę, że korzystam z toalety dla niepełnosprawnych (korzystałam z przewijaka), bo ona jest z osobą niepełnosprawną (miała aparat słuchowy), a ja im zajmuję toaletę.

Raz spotkałam się z kuriozalną sytuacją, gdzie była bardzo długa kolejka do damskiej toalety w galerii handlowej i jedna pracownica pilnowała, żeby przypadkiem nikt nie skorzystał z toalety dla niepełnosprawnych (toaleta była czynna). A tak nie miałam z tym żadnego problemu, zwłaszcza z dzieckiem".

Ktoś inny zwrócił uwagę, że nie chodzi tylko o to, że osoba z niepełnosprawnością może poczekać kilka minut. Problem jest bardziej złożony – nie każda niepełnosprawność jest widoczna na pierwszy rzut oka. Dlatego nie warto od razu oceniać ani się oburzać. Może się przecież okazać, że z takiej toalety korzysta mama z maluchem, która sama zmaga się z jakąś formą niepełnosprawności i ma pełne prawo do tego miejsca.

Na koniec wiele osób podkreślało, że toalety dla osób z niepełnosprawnością powinny być przede wszystkim dostępne dla tych, którzy naprawdę ich potrzebują. Jednocześnie warto pamiętać, że rodzice z małymi dziećmi również często znajdują się w sytuacji bez wyjścia.

Zamiast więc reagować złością czy pretensjami, lepiej wykazać się odrobiną zrozumienia. W końcu przestrzeń publiczna jest wspólna – i dla osób z niepełnosprawnościami, i dla rodziców z dziećmi również.