
Influencerzy parentingowi znów pokazują, jak bardzo potrafią być oderwani od rzeczywistości. Gdy sytuacja na Bliskim Wschodzie eskaluje, a ostrzeżenia MSZ dotyczą także Dubaju, Andziaks z Luką, Aniela Woźniakowska i youtuber Piotr Jaworski relacjonują na Instagramie luksusowe wakacje z niemowlętami i małymi dziećmi. Niektórzy tłumaczyli, że nie wiedzieli o zagrożeniu, bo akurat na TikTioku takiej informacji nie widzieli...
Influencerzy z małymi dziećmi polecieli do Dubaju
Sytuacja na Bliskim Wschodzie od kilku dni sprawia, że cały świat wstrzymał oddech. Działania wojenne zaostrzyły się – trwają ataki Izraela i USA na Iran. W przestrzeni medialnej pojawiają się informacje o przechwyconych pociskach, których szczątki spadają także na teren Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Od kilku lat, także wśród Polaków, Dubaj jest jedną z najmodniejszych destynacji podróży. Choć ostrzeżenia dotyczące niestabilnej sytuacji w regionie pojawiały się w mediach już od połowy stycznia, część turystów – ignorując komunikaty – nadal wybierała ten kierunek na wypoczynek.
Od soboty 28 lutego sytuacja w Dubaju jest wyjątkowo napięta w związku z trwającymi atakami i eskalacją konfliktu w regionie.
Mimo ostrzeżeń Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz polskich ambasad, niektórzy influencerzy zdecydowali się na wyjazd w te rejony. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że nie chodzi wyłącznie o ich własne bezpieczeństwo.
Twórcy internetowi zabierają na wakacje całe rodziny – w tym niemowlęta i kilkuletnie dzieci.
W mediach społecznościowych możemy obecnie obserwować relacje m.in. Jawora, Andziaks i Luki oraz Marceliny Zawadzkiej, którzy przebywają w Dubaju i informują, że w mieście słychać huki oraz odgłosy uderzeń.
Twórcy pokazują codzienność w luksusowych hotelach, wizyty na siłowni, basenie czy w drogich restauracjach, relacjonując przy tym, że "słychać huki jakby grzmoty bez burzy".
Trudno nie zadać pytania: jak bardzo trzeba zlekceważyć ostrzeżenia, by całkowicie zignorować komunikaty rządowe dotyczące niebezpiecznej strefy wokół Izraela i Iranu? Kto decyduje się na podróż do regionu objętego ryzykiem z niemowlęciem, które przyszło na świat zaledwie kilka tygodni wcześniej, oraz kilkuletnim dzieckiem?
Nie każdy musi codziennie śledzić politykę i analizować sytuację międzynarodową, ale jeśli przez wiele tygodni pojawiają się oficjalne ostrzeżenia, warto wziąć je pod uwagę, planując rodzinny wyjazd.
Co tam wojna, trzeba jechać na luksusowe wakacje
ZEA były wymieniane w kontekście możliwych zagrożeń już wcześniej, a mimo to młodzi rodzice sprawiają wrażenie, jakby w ogóle nie zapoznali się z alertami.
W relacjach Andziaks i Luki widać, że mimo słyszalnych huków i napiętej atmosfery spędzają czas na hotelowych atrakcjach, co może sprawiać wrażenie bagatelizowania sytuacji. Luka przyznał, że "wiadomości o hukach są prawdziwe, natomiast ludzie żyją tutaj w miarę normalnie", podkreślając brak paniki.
Jako matce trudno mi sobie wyobrazić spokój w takiej sytuacji. Wizja przebywania z dziećmi w rejonie zagrożonym konfliktem, przy jednoczesnym ograniczeniu lotów i możliwych problemach z powrotem do kraju, budzi naturalny lęk. W ostatnich dniach wiele linii lotniczych odwołuje połączenia do państw objętych agresją lub znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie konfliktu.
Jeszcze więcej kontrowersji wzbudziła wypowiedź youtubera Jawora, który na wyjazd zabrał ciężarną żonę i 2-letnie dziecko. W mediach społecznościowych tłumaczył, że nie wiedzieli o zagrożeniu, ponieważ na ich TikToku dominują treści dotyczące dzieci i ogłoszeń ciąż, a nie wiadomości ze świata. Przyznał również, że nie śledzą z żoną informacji w tradycyjnych mediach.
W najnowszych stories Paweł Jaworski opowiada o tym, że zdecydowali się wyjechać z Dubaju przez Oman, gdzie też nie jest bezpiecznie. To opcja, na którą trzeba mieć czas (bo przyznanie wizy i odstanie w kolejkach zajmuje czas) i pieniądze (Jawor wylicza koszty).
Kilka dni temu o zachowaniu spokoju mówiła także influencerka Aniela Woźniakowska (Lil Masti), która podkreślała, że Dubaj to bardzo bezpieczne miejsce. Teraz na stories również mówi, że jej znajomi przebywający w Dubaju zapewniają, iż poza słyszalnymi hukami "nie dzieje się nic niepokojącego". W mieście przebywa również prezenterka Marcelina Zawadzka, relacjonując sytuację i wspominając o znajomych, którzy utknęli w hotelach z powodu zamkniętych lotnisk.
Zobacz także
Twórcy cyfrowi mają ogromny wpływ
Najbardziej niepokojące jest to, że influencerzy stanowią dziś ogromną siłę opiniotwórczą. Ich relacje kształtują sposób, w jaki odbiorcy postrzegają świat i aktualne wydarzenia. Nie chodzi o wzbudzanie paniki – rozsądek zawsze powinien iść w parze ze spokojem.
Jednak lekceważenie ostrzeżeń, czerpanie wiedzy wyłącznie z algorytmów mediów społecznościowych i publiczne przyznawanie się do ignorowania informacji o zagrożeniu to przykład, który może mieć realne konsekwencje.
W czasach, gdy granica między prywatnym życiem a publicznym przekazem praktycznie nie istnieje, odpowiedzialność za słowa i decyzje jest większa niż kiedykolwiek. Wyjazd w rejon objęty napięciem politycznym to indywidualny wybór, ale gdy towarzyszą mu dzieci i setki tysięcy obserwatorów, przestaje być wyłącznie prywatną sprawą.
Warto pamiętać, że normalizowanie ryzyka i bagatelizowanie ostrzeżeń może sprawić, że ktoś inny – mniej świadomy – podejmie podobną decyzję. A w sytuacji zagrożenia cena lekkomyślności bywa znacznie wyższa niż koszt odwołanych wakacji.
