
Co najbardziej psuje relację matki z córką? Kiedy zapytałam o to AI, byłam przekonana, że chodzi o kłótnie, bunty, trzaskanie drzwiami i zakazy. Odpowiedź była jednak dużo cichsza – i dużo bardziej niewygodna.
To nie krzyk najbardziej boli
Zawsze myślałam, że relacje z dziećmi niszczą wielkie rzeczy: awantury, słowa wypowiedziane w złości lub zakazy, które wydają się dla nich niesprawiedliwe.
Kiedy zapytałam AI, co najbardziej psuje relację matki z córką, usłyszałam coś zupełnie innego: to nie konflikt najbardziej je oddala, tylko brak prawdziwej uważności. To momenty, w których jesteśmy obok, ale nie jesteśmy tak naprawdę obecne.
I to mnie zatrzymało, bo ile razy widziałam, jak przyjaciółka słucha córki jednym uchem, przeglądając telefon? Ile razy odpowiadała jej "zaraz", które w praktyce oznaczało "nie teraz, nie mam przestrzeni"? Krzyk zostawia ślad, ale obojętność zostawia w naszych dzieciach jeszcze większą pustkę.
Obok siebie, ale jednak daleko
AI nazwało to wprost: najbardziej rani nie wybuch, tylko codzienne "bycie, ale niebycie". Matka i córka mogą siedzieć przy jednym stole, chodzić razem na zakupy i mieszkać pod jednym dachem, a jednak może być między nimi ściana.
Pytamy: "Jak było w szkole?", ale nie czekamy na odpowiedź.
"Odrobiłaś lekcje?",
"Co chcesz na kolację?",
"Zjadłaś coś?".
To są pytania czysto techniczne, organizacyjne i "bezpieczne".
Brakuje tego jednego:
"Jak się dziś czułaś?" i ciszy, która daje dziecku przestrzeń, żeby naprawdę odpowiedzieć.
Zobacz także
Suche pytania = suche odpowiedzi
Dzieci szybko uczą się, kiedy naprawdę ich słuchamy, a kiedy tylko udajemy. Jeśli słyszą od nas wyłącznie komunikaty o obowiązkach, zaczynają odpowiadać skrótami.
"Dobrze". "Normalnie". "Nic".
To wcale nie jest bunt, tylko dostosowanie się do poziomu relacji. Bo jeśli ja nie wchodzę głębiej, to ona też nie będzie. Jeśli moje pytania są płaskie, jej odpowiedzi też będą płaskie. Potem mówimy: "Moja córka jest taka skryta i nic mi nie mówi".
Dziecko potrzebuje naszej obecności. Czasem wystarczy odłożyć telefon, usiąść obok, potrzymać za rękę i zapytać: "Opowiesz mi, co było dziś dla ciebie najtrudniejsze?".
I poczekać cierpliwie na odpowiedź. Nawet jeśli jest niewygodna i nawet jeśli nie mamy gotowego rozwiązania.
Bo krzyk i nerwy zawsze widać, ale brak prawdziwej obecności to coś, czego często nie widać wcale, a to on najbardziej nas od siebie oddala.
