
Nuda dotyczy większości dzieci – nawet tych, które mają pół pokoju zabawek. Gdy słyszysz "nudzę się", łatwo o złość albo szybkie podsuwanie gotowych pomysłów. Sprawdź, co powiedzieć, by wspierać samodzielność dziecka i nie brać na siebie roli domowego animatora.
Nuda dotyczy większości dzieci
"Nudzi mi się" – te trzy słowa potrafią wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej cierpliwego rodzica. Kiedy padają z ust moich synów, ostatkiem sił panuję nad sobą, by nie przewrócić oczami i powiedzieć jakiś tekst, którego w latach 90. Używali nasi rodzice. To może zirytować, gdy padają w domu pełnym zabawek, książek i gier.
Wciąż mam w głowie zdanie o tym, że mojemu pokoleniu się nie nudziło, a nie mieliśmy nawet połowy tych możliwości. Dziś jako bardziej świadomi opiekunowie, w pierwszym odruchu chcemy zaproponować dzieciom jakieś konkretne pomysły.
Tymczasem ani podsuwanie gotowych pomysłów, ani zbywanie dziecka nie uczy go samodzielności. A przecież nie możemy (i nie powinniśmy) organizować mu każdej minuty. Dzieci potrzebują nudy, by rozwijać wyobraźnię, kreatywność, sprawczość i umiejętność radzenia sobie z emocjami.
Co więc powiedzieć, gdy znowu słyszysz: "Nudzi mi się"? Oto pięć prostych zdań, które naprawdę robią różnicę.
1. "Mamy teraz dwie minuty. Opowiesz mi o czymś?"
Zanim zareagujesz, zadaj sobie pytanie: czy dziś naprawdę byłaś ze swoim dzieckiem w takim prawdziwym kontakcie? Nie odsyłaj go z tekstami: "Idź zrób zadanie domowe", "umyj ręce", "posprzątaj pokój". Tylko spójrz mu w oczy i uważnie wysłuchaj tego, co chce ci powiedzieć o swoich uczucia, zdarzeniu ze szkoły czy reakcji koleżanki, która go/ją wkurzyła.
Czasem "nudzę się" znaczy: "potrzebuję twojej uwagi". Dwie minuty pełnej obecności rodzica (bez smartfona, telewizja, radia i innych rozpraszaczy) potrafią dać dziecku poczucie spełnienia i satysfakcji, że uzyskał uwagę rodzica i samo dalej wróci do zabawy czy innych swoich zajęć.
Możesz zapytać o to, co w dzisiejszym dniu w szkole/przedszkolu było dla niego najfajniejsze albo co myśli o tych klockach, którymi wczoraj bawił się w poczekalni u lekarza. Krótki, ale prawdziwy kontakt często wystarcza.
2. "Czy czujesz, że twoje ciało czegoś potrzebuje?"
Nuda bywa sygnałem zmęczenia, głodu albo nadmiaru bodźców. Dziecko raczej nie powie samo z siebie, że czuje, że spadł mu poziom cukru albo że jest przebodźcowane. Łatwiej powiedzieć: "Nudzi mi się".
Warto zwrócić uwagę na takie podstawowe fizjologiczne sprawy: Kiedy ostatnio jadło? Czy długo siedziało w jednym miejscu? Czy nie wstało dziś wyjątkowo wcześnie? Możesz zapytać: "Może jesteś głodny?" albo "Chcesz wyjść na chwilę na dwór, przewietrzyć się i poruszać?".
Czasem pięć minut ruchu albo kanapka rozwiązują problem szybciej niż najdroższa zabawka czy wymyślona przez mamę gra czy zabawa.
3. "Chcesz, żebym powiedziała ci, co masz robić? Mogę, ale to będą raczej obowiązki"
To zdanie trochę z przekąsem, humorem i lekkością. Jego zadaniem jest odwrócenie sytuacji. Nagle to dziecko decyduje, czy naprawdę chce naszej ingerencji.
Możesz powiedzieć z uśmiechem: "Oczywiście, mogę coś wymyślić. Na przykład obowiązki domowe jak składanie prania albo albo porządkowanie półki z książkami". W większości przypadków dziecko szybko stwierdzi, że jednak samo coś sobie znajdzie do zajęcia. Dajesz mu przy tym sygnał na poważnie, że wierzysz, że potrafi.
4. "Wolisz zrobić coś, co już znasz, czy spróbować czegoś nowego?"
Zamiast podsuwać gotowe rozwiązania, daj dziecku prostą ścieżkę do przemyślenia. To bardzo rozwija samodzielność.
Powiedz: "Zastanów się – masz ochotę wrócić do czegoś, co już lubisz i robiłaś kiedyś, czy spróbować czegoś nowego?". Obie odpowiedzi są dobre. Może znowu zbuduje bazę z koców pod stołem. A może tym razem pomaluje farbami i zrobi samodzielnie sklep z kartonu.
Uczysz je zadawać sobie pytanie: czego teraz potrzebuje i być uważnym na to, co lubi i czego to ono chce.
Zobacz także
5. "To trudne, kiedy nie wiesz, co zrobić. Możesz chwilę poszukać pomysłu"
Nuda dla dzieci jest wyjątkowo niewygodna. Warto to nazwać: "Widzę, że to nieprzyjemne uczucie". Samo zauważenie emocji działa kojąco na najmłodszych.
Dodaj: "Ja będę tu, w kuchni, gdybyś chciał do mnie zajrzeć". To ważne – nie zostawiasz go samego z frustracją, ale też nie przejmujesz sterów. Kiedy odpuszczasz, nie wtrącasz się, czasami trzeba zaczekać kilka-kilkanaście minut. Potem zaczyna się dziać magia,. Bo mózg dziecka rusza i szuka kreatywnych rozwiązań.
Dziecko uczy się, że nuda nie jest kryzysem. To moment przejściowy i z tej pustki zwykle rodzą się najfajniejsze pomysły na spędzenie czasu.
Nie musimy być animatorami czasu wolnego. Gdy stale podajemy gotowe rozwiązania, dzieci uzależniają się od naszej podpowiedzi. Gdy je później z jakiegoś powodu zbywamy – poczują się odrzucone.
Te pięć zdań to złoty środek, bo dzięki nim uczysz dziecko czegoś znacznie ważniejszego niż pewności, że mama zawsze pomoże i uratuje z opresji. Uczysz je, jak radzić sobie z pustką, jak szukać w sobie pomysłów i jak budować wewnętrzną motywację. A to umiejętności, które przydadzą się znacznie dłużej niż jedna, nudna sobota w domu.
Źródło: cnbc.com
