
Za każdym razem, gdy wchodzę do domu przyjaciółki, czuję dziwne ściskanie w żołądku. Jej dom zawsze wygląda idealnie – zabawki są poukładane, w misce leżą owoce, a jej dzieci są uśmiechnięte i schludnie ubrane. Patrzę na to wszystko i czuję wstyd. Czy naprawdę jestem "gorszą" matką?
Perfekcja, która mnie boli
Kiedy wchodzę do domu Agaty, od razu wszystko rzuca mi się w oczy. Każda rzecz jest idealnie poukładana, każdy detal dopracowany. Czuję, że moja kuchnia, mój salon i moje zabawki dla dzieci, wypadają przy tym wszystkim "blado". I choć wiem, że nie powinnam porównywać się z kimś w ten sposób, nie potrafię się powstrzymać. Myślę sobie: "Dlaczego u mnie nigdy nie wygląda to tak dobrze?". Czy wy też tak macie?
Wstyd i poczucie winy...
Czasem nachodzi mnie wstyd. Patrzę na dom mojej przyjaciółki i czuję, że nie jestem wystarczająco dobrą mamą. Wiem, że to głupie, bo robię, co mogę, ale w mojej głowie zawsze pojawia się poczucie, że moje dziecko zasługuje na więcej – na idealne jedzenie, idealne zabawki i idealny dom. A ja nie zawsze potrafię mu to dać.
Czasem myślę, że tylko ja tak się czuję. Że wszystkie inne mamy "mają wszystko pod kontrolą" i tylko ja się potykam. Powtarzam sobie wtedy jednak, że nikt nie jest perfekcyjny. Nie muszę mieć idealnego domu ani zawsze zdrowych przekąsek. Ważne jest, że jestem obecna, że spędzam czas z moim dzieckiem, że je kocham i staram się najlepiej, jak mogę.
Zobacz także
I wiecie co? Moje dziecko nie będzie pamiętać, że jego przekąski nie były poukładane jak z katalogu. Będzie za to pamiętać mój uśmiech, moje ciepło i to, że zawsze przy nim jestem. I tego chcę się trzymać – miłości i obecności, a nie perfekcji, której nikt z nas nie osiągnie.
Porównywanie się z innymi matkami boli, ale jest zupełnie naturalne. Trzeba sobie przypominać, że każda z nas robi, co może i że to jest "wystarczające".
Dzieci potrzebują naszej obecności i miłości, a nie idealnego domu czy idealnych przekąsek.
(Imiona bohaterów zostały zmienione).
