
Rekordowe mrozy sprawiły, że część szkół w Polsce zdecydowała się na odwołanie zajęć. Choć decyzje te miały związek z bezpieczeństwem i zdrowiem uczniów, wielu rodziców zareagowało irytacją i sprzeciwem. Do sprawy odniosła się psycholożka dziecięca Dorota Zawadzka, ostro komentując postawę niektórych dorosłych.
Rodzice są wkurzeni, bo zamknięto wiele szkół przez mrozy
Przez Polskę kolejny raz tej zimy przechodzą fale mrozów. Mamy do czynienia z rekordowo niskimi temperaturami – szczególnie nocą, gdy na termometrach pojawia się nawet -26 stopni Celsjusza. W związku z tak trudnymi warunkami pogodowymi wiele szkół oraz placówek edukacyjno-opiekuńczych decyduje się na odwołanie lekcji i zajęć dydaktycznych.
Czasami jest to spowodowane awariami ogrzewania lub niemożnością skutecznego dogrzania budynków szkolnych, innym razem – bardzo złymi warunkami na drogach, które utrudniają bezpieczne dotarcie dzieci do szkół.
Problem odwołanych zajęć poruszyła również psycholożka dziecięca Dorota Zawadzka, znana w mediach jako Super Niania. Na swoim facebookowym koncie napisała: "Dostałam wiadomość, że sporo szkół szczególnie w Polsce północno-wschodniej/choć nie tylko/zamyka się w dniach 2-3 lutego i rodzice nie rozumieją i protestują" – zaczęła swój post.
W dalszej części dodała informacje o miejscach, w których zdecydowano się na taki krok, oraz wskazała podstawy prawne umożliwiające dyrektorom placówek odwołanie lekcji. Zawadzką najbardziej uderzyła jednak reakcja rodziców. Dominują w niej irytacja i złość, bo zamknięcie szkoły często oznacza konieczność zorganizowania całodziennej opieki nad dzieckiem.
"Rozumiem, że dla wielu rodziców zamknięcie szkół z powodu mrozów może być trudne do przyjęcia. W pamięci mamy przecież własne dzieciństwo: większe śniegi, większe mrozy, długie drogi do szkoły i poczucie, że 'jakoś się chodziło i żyje się do dziś'. Tyle że psychologia rozwojowa uczy nas jednej ważnej rzeczy, to, że coś kiedyś było normą, nie znaczy, że było dobre albo bezpieczne. Czasem oznacza tylko tyle, że wtedy wiedzieliśmy mniej. Patrz pasy bezpieczeństwa, kasku, kuligi i mnóstwo innych przepisów" – pisze psycholożka.
Zadbajcie o bezpieczeństwo najmłodszych
Zawadzka podkreśla, że dziś dysponujemy znacznie większą wiedzą – dotyczącą zdrowia, ryzyka wychłodzenia organizmu oraz wpływu ekstremalnie niskich temperatur na dzieci. Wiemy też dużo więcej o stresie, dobrostanie psychicznym i bezpieczeństwie, które są kluczowe w procesie wychowania.
Dodatkowo warto zauważyć, że podczas tak silnych mrozów wszyscy funkcjonujemy raczej w trybie przetrwania. Nikt nie myśli wtedy o rozwoju czy efektywnej nauce – trudno więc oczekiwać, by dzieci były produktywne, skoro nawet dorosłym zwyczajnie się nie chce.
Nie powinniśmy wymagać od najmłodszych, by w takich warunkach pogodowych bez zająknięcia szli do szkoły i osiągali dobre wyniki w nauce. Rozwój cywilizacyjny nie polega na powtarzaniu, że "kiedyś było gorzej i nikt nie narzekał". Polega na tym, że rozumiemy zagrożenia i wybieramy rozwiązania bezpieczne.
Na koniec Zawadzka pisze:
"Zamknięcie szkoły na dwa dni nie odbierze dziecku edukacji. Ale może ochronić jego zdrowie. A zdrowie- fizyczne i psychiczne – jest warunkiem wszystkiego innego. Dojrzałe społeczeństwo to nie to, które udowadnia, że 'wytrzyma więcej'. Dojrzałe społeczeństwo to takie, które potrafi powiedzieć: dzieci są ważniejsze niż ambicja, tradycja czy przyzwyczajenie. I naprawdę – to jest dobra zmiana. Więc może lepiej by zostały w domu".
Warto więc, by rodzice na chwilę spróbowali spojrzeć na sytuację z perspektywy dzieci – ich zmęczenia, dyskomfortu i lęku przed ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Oburzenie na zamknięte szkoły nie zmieni pogody ani nie sprawi, że mróz stanie się mniej dotkliwy.
Empatia i zrozumienie mogą natomiast sprawić, że najmłodsi poczują się bezpieczni i naprawdę zaopiekowani. Czasem dwa dni w domu to nie strata, lecz rozsądny wybór. Trzeba pamiętać, że przy takich sytuacjach są konkretne rozwiązania: szkoła oferuje opiekę na świetlicy, a ZUS wypłaca zasiłek za brak obecności w pracy z powodu braku opieki dla dziecka.
