
Dla wielu dorosłych wciąż klaps jest metodą wychowawczą i nie oznacza przemocy wobec dziecka. Dyskusja, która wybuchła w mediach społecznościowych, pokazuje, jak głęboko zakorzenione są te przekonania. Komentarze internautów odsłaniają brutalną prawdę o tym, jak wielu z nas rozumie wychowanie i odpowiedzialność dorosłych.
Byłam przekonana, że żyjąc w XXI wieku w Polsce – kraju, który uważa się za cywilizowany i w którym mamy szeroki dostęp do wiedzy – większość dorosłych zdaje sobie sprawę z tego, że klaps jest przejawem przemocy wobec dzieci. Klaps nie jest metodą wychowawczą i mieści się w definicji przemocy fizycznej wobec najmłodszych. Za jego stosowanie opiekunowie i rodzice mogą ponieść konsekwencje prawne, ponieważ jest to kara cielesna.
Dla wielu ludzi "klaps to metoda wychowawcza"
Tymczasem w mediach społecznościowych dyskusja o klapsach co jakiś czas wraca niczym bumerang. Wciąż zdarzają się komentarze, w których rodzice i opiekunowie otwarcie przyznają, że stosują klapsy. Co gorsza, większość z nich nie mówi o tym ze wstydem ani wyrzutami i to jest w tym wszystkim najbardziej przerażające.
Gdyby ktoś napisał o tym jak o swojej rodzicielskiej porażce, przyznał, że zabrakło mu cierpliwości i narzędzi wychowawczych, być może (choć nie jestem co do tego przekonana) można by próbować to zrozumieć. Są jednak osoby, które z pełnym przekonaniem piszą w sieci, że "klaps to metoda wychowawcza", a czasami wręcz konieczna.
Ostatnio na Threads pojawił się następujący wpis: "Czytając dyskusje o 'klapsach wychowawczych' dochodzę do wniosku, że są osoby które, w pewnych sytuacjach, wręcz oczekują tego od rodziców. Niektórzy sugerują, że jeżeli dziecko kompletnie się rozklei to klaps nie tylko byłby usprawiedliwiony, ale wręcz przejawem 'maDkowatości' jest niestosowanie tej metody. W każdym razie, ja mogę być nawet królową wszystkich maDek, ale dziecka nigdy nie uderzę, nieważne jak bardzo 'niegrzeczne' miałoby być".
Pod tym postem rozpętała się prawdziwa burza. Pojawili się komentujący, którzy nie zgadzali się z autorką wpisu. Wśród nich padły między innymi takie słowa: "Chłopca inaczej nie wychowasz. Dziewczynka zrozumie jak się jej powie. Chłopiec – nie". Jako matka dwóch chłopców chciałabym powiedzieć jasno: jednak się da. Najlepszym dowodem są moje dzieci.
Jesteś dorosły, to bądź odpowiedzialny
Dla mnie całkowicie nieakceptowalne jest to, że ludzie wprost przyznają, iż dzieci "potrzebują dyscypliny", a klaps ma być jej przejawem. Owszem – stawianie granic i wyciąganie konsekwencji są niezbędne, by wychować odpowiedzialnego człowieka. Nie mają one jednak nic wspólnego z dyscypliną rozumianą jako przemoc. Ta bowiem bardzo często przybiera właśnie formę klapsów.
Jeśli dorosły reaguje na zachowanie dziecka uderzeniem, to nie oznacza, że "stawia je do pionu" czy "przywołuje do porządku". Oznacza jedynie, że sam nie radzi sobie z presją, emocjami i chaosem oraz nie posiada narzędzi, by zareagować w sposób odpowiedzialny.
W komentarzach pojawiła się również taka wypowiedź: "Jeśli zachowanie dorosłej osoby mnie irytuje, to nie wale jej po pysku, tylko z nim albo rozmawiam albo staram się go ignorować. Na tym polega dojrzałość. Jeśli bym kogoś uderzył to dałbym upust swoim najniższym instynktom, ale nic bym nie zmienił, może poza tym, że dorosła osoba może się bronić. Dziecko nie rozumie otoczenia i jego zasad, tak dobrze jak dorośli. Dorosłego rolą, ja tak uważam, jest wprowadzenie dziecka w ten świat – to się nazywa wychowanie. Nie bicie a tłumaczenie".
I właśnie w tym miejscu warto postawić kropkę. Wychowanie nie polega na wyładowywaniu frustracji na słabszym, ale na braniu odpowiedzialności za własne emocje. Klaps nie uczy dziecka zasad ani wartości – uczy jedynie strachu i tego, że silniejszy ma rację.
Jeśli naprawdę chcemy wychowywać, a nie tylko uciszać, musimy zacząć od siebie. Bo dojrzałość dorosłego mierzy się nie siłą ręki, lecz umiejętnością rozmowy, opanowania i szacunku wobec dziecka.
