
Milenialsi wyśmiewają tzw. spojrzenie pokolenia Z, czyli pusty, obojętny wzrok młodych. Zetki krytykowane są za brak społecznych umiejętności i nadmierne skupienie na smartfonach, choć podobne zarzuty kiedyś kierowano wobec milenialsów. Dorastali w trudnych czasach pandemii, które mocno ograniczyły ich kontakty społeczne.
Milenialsi wyśmiewają "bezmyślny wzrok" Zetek
Pokolenie Z, czyli obecni nastolatkowie i dwudziestolatkowie wchodzący w dorosłość, to generacja, która wyjątkowo często obrywa od starszych. W mediach nie brakuje tekstów przekonujących, że Zetki są roszczeniowe, zbyt pewne siebie, niedostosowane do realiów i po prostu trudne we współpracy. Najczęściej mówi się o tym wszystkim w kontekście rynku pracy, ale krytyka ta wykracza daleko poza kwestie zawodowe.
Co ciekawe, najbardziej krytyczni wobec pokolenia Z są milenialsi, czyli generacja, która bezpośrednio je poprzedza. Nie jest to jednak zjawisko nowe. Od wieków obserwujemy powtarzalny schemat społeczny – każde młode pokolenie wchodzi w konflikt z przekonaniami i oczekiwaniami starszych.
Ostatnio w mediach pojawiło się kolejne określenie, którym milenialsi opisują Zetki w negatywny sposób. Chodzi o tzw. spojrzenie pokolenia Z, czyli pusty wzrok, obojętność, a czasem wręcz bezmyślność w sytuacjach, gdy zadaje się im pytanie lub oczekuje reakcji. Dyskusja zaczęła się głównie od rozmów o pracy na stanowiskach związanych z obsługą klienta: hostessach, kelnerach czy baristach.
Milenialsi zarzucają Zetkom brak uprzejmości, złe wychowanie oraz nadmierne skupienie na smartfonach, na których – jak twierdzą – bezmyślnie scrollują ekrany przez wiele godzin z niezmiennym wyrazem twarzy. Najbardziej ironiczne jest to, że niemal identyczne zarzuty boomersi kierowali kiedyś wobec młodych milenialsów.
Młodzi w opozycji do starych
Pokolenie Z bywa określane jako jedno z najbardziej samotnych, ponieważ wchodziło w dorosłość w czasie pandemii. Okres nastoletni i wczesne lata dwudzieste to moment, w którym socjalizacja i relacje towarzyskie odgrywają kluczową rolę, a właśnie to zostało temu pokoleniu brutalnie odebrane przez lockdowny i izolację.
Dziś Zetki spotykają się z niezrozumieniem ze strony starszych generacji, które – co szczególnie ironiczne – same stworzyły świat, w którym ci młodzi ludzie muszą funkcjonować. Zamiast traumatyzować ich kolejnymi zarzutami, krytyką i protekcjonalnymi komentarzami, znacznie bardziej konstruktywne byłoby okazanie zrozumienia i wyciągnięcie pomocnej dłoni.
Być może więc "spojrzenie pokolenia Z" nie jest objawem braku manier ani dowodem na społeczną znieczulicę młodych ludzi, lecz lustrem, w którym odbijają się oczekiwania, frustracje i błędy starszych generacji.
Jako przedstawicielka pokolenia milenialsów biorę to na klatę i uważam, że moja generacja jest względem młodych może zbyt krytyczna. Każde pokolenie dorasta przecież w warunkach, których samo nie wybiera, a ocenianie go bez uwzględnienia tego kontekstu prowadzi jedynie do pogłębiania podziałów.
Zamiast po raz kolejny powtarzać narrację o "zepsutej młodzieży", warto zatrzymać się na chwilę i zapytać, jakiego świata naprawdę chcemy – takiego, w którym młodzi uczą się strachu przed oceną, czy takiego, w którym mogą rozwijać się we własnym tempie, z pełnym wsparciem i zrozumieniem. Historia pokazuje jedno – kolejne pokolenie i tak nadejdzie, już widać, że Alfy wobec starszych będą wyjątkowo krytyczne. Pytanie brzmi, czy znów będziemy je atakować, czy w końcu spróbujemy z nim współpracować.
Źródło: businessinsider.com.pl
