Na zdjęciu widać mamę i synka w objęciach
Każda mama chce dla dziecka jak najlepiej storyblock.com

Wydarzenie, o którym chcę opowiedzieć uświadomiło mi jedną rzecz – nie jestem w stanie przeżyć życia za własne dziecko. Mogę je wspierać, podpowiadać i być obok, ale to ono musi doświadczać emocji, błędów, żeby nauczyć się życia.

REKLAMA

Wracałam właśnie z pracy do domu, kiedy zobaczyłam dzieci bawiące się razem na podwórku przed blokiem. Był wśród nich także mój syn. Nagle doszło między dzieciakami do sprzeczki.

Wolałam zostać obserwatorem

Sytuacja zaostrzyła się na tyle, że w pewnym momencie pojawiły się łzy. Popłakał się mój syn. Mój pierwszy odruch był taki, żeby natychmiast wkroczyć do akcji. Starać się wyjaśnić co się stało i uspokoić. Najważniejsze jednak w całej tej sytuacji było to, żeby zapobiec przykrym emocjom dziecka. Chciałam mu tego oszczędzić.

Ale w pewnym momencie zatrzymałam się. Pomyślałam: "Kurcze, przecież nie przeżyję życia za własne dziecko!". Nie mogę uchronić go przed każdą kłótnią, nieporozumieniem czy rozczarowaniem. Odeszłam. Z bólem serca, ale wiedziałam, że to jest dobra decyzja.

Dlaczego chcemy chronić dzieci za wszelką cenę?

Myślę, że to zupełnie naturalne – serce rodzica podpowiada, żeby oszczędzić dziecku bólu. Mówimy: "Nie płacz, to nic takiego", "Zaraz wszystko wyjaśnię". Ale tak naprawdę, odbieramy mu wtedy szansę na doświadczenie czegoś, co jest częścią życia. A to też jest potrzebne.

Bo przecież konflikty i emocje są nieuniknione. I zamiast je wyciszać, warto dać szansę dziecku się z nimi zmierzyć. Pozwolić doświadczyć i przeminąć.

"Nie przeżyjemy życia za własne dzieci"

Możemy być obok. Możemy pomóc nazwać emocje, podpowiedzieć, jak rozwiązać problem. Ale to dziecko musi zrobić krok – samo spróbować się pogodzić, przeprosić albo obronić swoje zdanie. Tak właśnie buduje się odporność psychiczna i pewność siebie.

Psychologowie podkreślają, że dzieci, które mają przestrzeń do samodzielnego rozwiązywania trudności, lepiej radzą sobie w dorosłym życiu.

Porażki uczą więcej niż słowa

Kłótnia z kolegą to dla dziecka mały dramat, ale też ważna życiowa lekcja. Dzięki takim sytuacjom, uczy się jak naprawiać relacje, ale też tego, że konflikt nie oznacza końca przyjaźni. Co więcej, często takie burzliwe przyjaźnie są zdecydowanie bardziej scementowane.

Nie oznacza to jednak tego, że mamy być zupełnie bierni w takich sytuacjach. Jako rodzice, możemy przy okazji dopytać o zaistniałą sytuację, porozmawiać – dać dziecku przestrzeń do tego, żeby podzieliło się swoimi odczuciami. No i przede wszystkim uczulić na to, jak ważna jest rozmowa o emocjach.

Rodzic, który zawsze towarzyszy

Wracając tego dnia do domu, zrozumiałam, że największym darem, jaki mogę dać mojemu dziecku, jest przestrzeń. Nie przeżyję za niego kłótni, porażki, zawodu ani sukcesu. Mogę tylko być obok, trzymać kciuki i pokazywać, że nawet trudne emocje są częścią życia. No i przede wszystkim wspierać: "Jestem przy tobie, poradzisz sobie."