
Adopcja kojarzy się zwykle z pięknymi historiami o szczęśliwych rodzinach i nowym początku. Ale nie zawsze rzeczywistość wygląda tak, jak w opowieściach. "Adoptowałam córkę, a dziś tego żałuję. Czasem boję się, że może mnie uderzyć" – wyznaje mama w szczerym wpisie na forum. Poprosiłam ekspertkę dr Aleksandrę Zakrzewską – psycholożkę i psychoterapeutkę o rozmowę w tej sprawie.
Historia tej mamy pojawiła się na jednym z popularnych forów dla rodziców. Kobieta postanowiła napisać anonimowo, bo – jak sama podkreśliła – nie chciała spotkać się z falą hejtu czy ocen.
Adoptowała córkę, gdy dziewczynka miała zaledwie dwa lata. – Była wtedy słodką, małą dziewczynką. Czułam, że tak bardzo mnie potrzebuje. Choć dziś myślę, że może to ja bardziej potrzebowała jej... – pisze mama.
Zdecydowała się na ten krok z myślą o pomocy dziecku. Chciała dać jej dom, miłość i bezpieczeństwo, których zabrakło w rodzinie biologicznej.
Trudna codzienność
Dziś córka ma 15 lat. Jak wiele nastolatek, bywa zbuntowana, odpowiada złośliwie, testuje granice. Jednak – jak opisuje mama – czasem to już nie jest tylko zwykły młodzieńczy bunt.
– Ma dziwne odzywki. Czasem bywa tak agresywna w słowach, że odnoszę wrażenie, jakby miała mnie zaraz uderzyć. Boję się, że kiedyś naprawdę to zrobi – wyznaje dalej.
Kobieta pisze, że nie zna biologicznych rodziców dziewczyny. Wie tylko, że dziecko zostało im odebrane. – Mam wrażenie, że wychodzą z niej patologiczne geny – dodaje w emocjonalnym wpisie.
Miłość i żal w jednym
Najtrudniejsze w tej historii jest to, że mama nie przestała kochać córki. Podkreśla, że darzy ją uczuciem, ale jednocześnie czuje rozczarowanie i bezradność.
– Kocham ją na swój sposób cały czas. Ale gdybym wtedy wiedziała, jak to będzie wyglądało, nigdy nie zdecydowałabym się na taki krok – pisze.
Jej słowa wywołały poruszenie, bo rzadko kto odważa się głośno mówić o żalu po adopcji. Najczęściej takie opowieści pozostają w cieniu, ukryte pod warstwą społecznych oczekiwań. No bo jak to? Przecież to odpowiedzialność na całe życie!
Tabu, o którym się nie mówi
Historia tej mamy pokazuje, jak trudne bywa rodzicielstwo – szczególnie w przypadku adopcji. To nie tylko wzruszające chwile i wdzięczność dziecka, ale też wyzwania, które mogą przerosnąć.
Takie głosy rzadko trafiają do opinii publicznej, bo przyznanie się do żalu czy rozczarowania budzi lęk przed oceną. A jednak istnieją – i warto o nich mówić, żeby pokazać pełny obraz adopcji – razem z jej pięknymi i bolesnymi stronami.
Ponieważ temat żalu adopcyjnego wydał mi się niezwykle ważny postanowiłam o niego zapytać ekspertkę dr Aleksandrę Zakrzewską – psycholożkę, psychoterapeutkę, terapeutkę traumy (Somatic Experiencing), redaktorkę naczelną Kwartalnika Polskiego Instytutu Traumy "Trauma – badania i praktyka".
Justyna Smolińska: Pani doktor, czy zdarza się, że rodzice żałują decyzji o adopcji? dr Aleksandra Zakrzewska: Tak, zdarza się. Adopcja to jedna z najtrudniejszych decyzji w życiu – pełna niepewności i ryzyka. Dziecko, które trafia do rodziny adopcyjnej, ma za sobą swoją historię – doświadczenie straty, braku poczucia bezpieczeństwa, czasem przemocy czy zaniedbania. Rodzice nie zawsze są przygotowani na skalę emocji i trudności, jakie mogą się pojawić. Dziecko z doświadczeniem traumy relacyjnej może reagować impulsywnie, agresywnie lub wycofaniem, co bywa dla rodziców ogromnym obciążeniem.
J.S.: Z czego najczęściej wynika żal po adopcji – z braku więzi, zderzenia z rzeczywistością, czy trudności wychowawczych? dr A.Z.: Najczęściej zderzają się wyobrażenia o szczęśliwej rodzinie z trudną rzeczywistością. Więź między rodzicem adopcyjnym a dzieckiem nie powstaje automatycznie – wymaga czasu, cierpliwości i często wsparcia specjalistów. Dziecko po traumie uczyło się przetrwać, nie ufać i nie okazywać emocji. Takie zachowania mogą być dla rodzica bardzo trudne – pojawia się frustracja, złość, poczucie bezradności.
J.S.: Dlaczego mówienie o żalu po adopcji wciąż jest tabu? dr A.Z.: Bo wiąże się z ogromnym wstydem i poczuciem winy. Rodzice adopcyjni czują, że nie mają prawa do takich emocji – przecież "chcieli dziecka, więc powinni być szczęśliwi". Gdy przychodzi zmęczenie i rozczarowanie, trudno im o tym mówić. Wstyd zamyka usta, a milczenie oddala od szukania pomocy.
J.S.: Czy przyznanie, że adopcja była błędem oznacza porażkę rodzica? dr A.Z.: Nie. To raczej sygnał, że system wsparcia zawiódł. Rodzice adopcyjni często zostają sami z problemami. Brakuje im zrozumienia w szkole, przedszkolu, a także w otoczeniu. Potrzebujemy większej świadomości społecznej, że dziecko z traumą to nie "trudne dziecko", tylko dziecko, które potrzebuje więcej troski i cierpliwości.
J.S.: Jak odróżnić chwilowe zmęczenie od realnego kryzysu adopcyjnego? dr A.Z.: Zmęczenie pojawia się u każdego rodzica, ale w kryzysie adopcyjnym narasta poczucie bezradności, brak nadziei i wiary w siebie. Rodzic czuje, że "nie daje rady" i że nic już nie pomoże. Właśnie wtedy potrzebne jest wsparcie – nie ocena, nie krytyka, tylko realna pomoc i rozmowa ze specjalistą.
J.S.: Co mogą zrobić rodzice, którzy czują, że nie radzą sobie emocjonalnie? dr A.Z.: Najważniejsze to nie zostawać z tym samemu. Można szukać pomocy u psychologa, psychoterapeuty, dołączyć do grup wsparcia dla rodziców adopcyjnych. Pomaga też rozmowa z innymi rodzicami, którzy przeszli przez podobne doświadczenia. Wsparcie to nie słabość – to szansa, by zatrzymać się, odetchnąć i zacząć szukać rozwiązań.
J.S.: Jakie wsparcie oferują ośrodki adopcyjne po przysposobieniu dziecka? dr A.Z.: W większości ośrodków można uzyskać bezpłatne wsparcie psychologiczne – konsultacje indywidualne, terapię rodzinną, warsztaty, grupy wsparcia. Warto o tym pamiętać, bo wiele osób nie wie, że taka pomoc jest dostępna również po adopcji, a nie tylko przed nią.
J.S.: Jak żal czy trudności rodziców wpływają na dziecko? dr A.Z.: Dziecko bardzo mocno wyczuwa emocje dorosłych. Jeśli rodzic jest zagubiony, niepewny, przeżywa chaos, dziecko traci poczucie bezpieczeństwa. Małe dzieci potrzebują dorosłych, którzy potrafią je ukoić, zrozumieć ich emocje i przyjąć je takimi, jakie są. Jeśli rodzic sam potrzebuje wsparcia, warto, by je otrzymał – nie tylko dla siebie, ale właśnie dla dziecka.
J.S.: Czy zdarza się, że rodzice oddają dziecko po adopcji? dr A.Z.: Niestety tak, choć to bardzo rzadkie sytuacje. W Polsce decyzję o uchyleniu adopcji podejmuje sąd i musi ona być dobrze uzasadniona. Powody bywają różne – skrajne trudności wychowawcze, poważne kryzysy życiowe, choroba czy rozpad związku. To zawsze dramatyczna decyzja, podejmowana w ostateczności.
J.S.: Jak lepiej przygotować rodziców adopcyjnych, by uniknąć takich sytuacji? dr A.Z.: Proces przygotowania rodziców do adopcji trwa długo, ale nie wystarczy sam etap formalny. Potrzebne jest też przygotowanie emocjonalne – praca nad własnymi schematami, oczekiwaniami, cierpliwością i gotowością na trudne emocje dziecka. Czasem warto wcześniej skorzystać z terapii, warsztatów czy grup wsparcia. Adopcja to piękna droga, ale wymagająca – nie tylko serca, ale też siły i samoświadomości.
Zobacz także


![Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/dziewczyna-kochanie-lalka-907931/]lailajuliana[/url] / [url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]](https://m.mamadu.pl/7a55ec49032fa6181dc6e86809dfd35e,1500,1000,1,0.jpg)