mama i noworodek
Czuła się ograbiona z tych pierwszych wyjątkowych chwil po porodzie. fot. Jimmy Conover/unsplash

Obudziła się w szpitalnym łóżku, podpięta do aparatury. Gdy mąż poinformował ją, że z dzieckiem jest wszystko w porządku, zamiast ulgi poczuła... konsternację. Nie pamiętała porodu, nawet nie pamiętała, że była w ciąży. Młoda Amerykanka była za to przekonana, że trafiła do szpitala, bo miała wypadek samochodowy. Jak to w ogóle możliwe?

REKLAMA

Jennifer Donovan mieszkająca w Los Angeles postanowiła opowiedzieć swoją niesamowitą historię, która brzmi niczym filmowy scenariusz. Jennifer odzyskała przytomność w szpitalnym łóżku. Wszystko ją bolało, była oszołomiona i zdezorientowana. Gdy otworzyła oczy, zauważyła, że jej ciało jest pokryte siniakami. Z jakiegoś powodu była przekonana, że miała straszny wypadek samochodowy.

Personel oraz mąż wyjaśnili, że nie doszło do żadnego wypadku, za to w 36. tygodniu ciąży została przyjęta do szpitala z zespołem HELLP. Nie pamiętała porodu, dziecka, a nawet ciąży. Nie pomogło nawet zdjęcie, na którym trzymała noworodka.

Czym jest HELLP?

HELLP to rzadka odmiana stanu przedrzucawkowego charakteryzująca się wysokim ciśnieniem krwi, hemolizą (niszczeniem czerwonych krwinek), zwiększeniem aktywności enzymów wątrobowych i bardzo niskim poziomem płytek krwi. 

Często pojawia się nagle, bez ostrzeżenia i objawów. U niektórych pacjentów występuje niewyraźne widzenie, ból w klatce piersiowej lub prawej górnej części brzucha, ból głowy, zmęczenie, nudności, obrzęk, niekontrolowane krwawienie lub drgawki. Ze względu na rzadkość i szybki postęp stan ten jest trudny do zbadania i często pozostaje niezdiagnozowany.

Poczuła się gorzej

Jennifer w 36. tygodniu ciąży zaczęła odczuwać zmęczenie i brak tchu. Początkowo przypisywała to zwykłym objawom ciążowym. Gdy pojawił się silny niepokój, postanowiła, że na wszelki wypadek pojedzie do szpitala. Lekarze wykonali badania i zdiagnozowali u kobiety zespół HELLP.

Ze względu na niebezpiecznie niską liczbę płytek krwi zapadła decyzja o pilnym cesarskim cięciu w znieczuleniu ogólnym. Kobieta nie wiedziała, kiedy dokładnie się obudzi, została także poinformowana, że może nie pamiętać, co się stało.

Syn Jennifer urodził się jako wcześniak i trafił na OIOM dla noworodków. Kobieta straciła dużo krwi i nieprzytomna także przebywała na OIOM-ie. Gdy nareszcie się wybudziła, nawet nie pamiętała, że była w ciąży.

Jakie dziecko?

"Wypadek samochodowy był fałszywym wspomnieniem, które mój mózg stworzył w miejsce traumatycznego wydarzenia, które miało miejsce, ale w ciągu następnych 48 godzin prawdziwa historia powoli zaczęła do mnie wracać" – stwierdziła Jennifer.

"Kiedy miałam chwile przebłysków, ogarniało mnie poczucie winy, że zapomniałam o dziecku. Oczekiwanie, radość z jego narodzin, pierwszy raz, gdy trzymałam go w ramionach, te szczególne chwile między matką a dzieckiem były rytuałem przejścia, który mnie ominął"– wspomina. Jennifer wyznała także, że przerażała ją myśl, że nie będzie umiała nawiązać więzi z dzieckiem, którego absolutnie nie pamięta. Wtedy nikomu o tym nie mówiła. Zapisywała skrawki wspomnień, by poukładać sobie wszystko w głowie. Dopiero po kilku dniach, gdy wzięła swoje dziecko w ramiona, wspomnienia zaczęły powracać.

Wspomnienia wróciły, żal pozostał

"Delektowałam się miękkością jego policzka i sposobem, w jaki jego maleńka dłoń chwyciła mój palec. Przypomniałam sobie kopniaki, zdjęcia z USG i malowanie jego pokoju na niebiesko. W końcu poczułam, że znalazłem swoją drogę przez las" – wspomina.

Kobieta przyznała, że mimo to przez lata czuła się oszukana i ograbiona z tych pierwszych wyjątkowych chwil, jakie mamy spędzają ze swoimi nowo narodzonymi dziećmi. Dopiero po pięciu latach zdała sobie sprawę, że w macierzyństwie jest wiele wspaniałych momentów, ale rodzic nie może być obecny przy nich wszystkich: "Byłam przy jego pierwszych krokach, pierwszych słowach i pierwszym dniu w szkole. Będzie o wiele więcej kamieni milowych, których doświadczę i kilka, które przegapię".

Źródło: scarymommy.com

Czytaj także: