Jesper Juul - rodzice nie muszą ze sobą się zgadzać
Nie trzeba zgadzać się ze sobą, by tworzyć kochającą się rodzinę. Fot. Gustavo Fring/Pexels

Przyjęło się uważać, że tata ma popierać mamę i odwrotnie – kiedy sytuacja tego wymaga, mama powinna trzymać stronę ojca. Rodzice mają być jednomyślni, żeby dziecko miało jasny przekaz. Ale czy naprawdę jest to takie ważne? Co na to znany autorytet w dziedzinie wychowywania dzieci, Jesper Juul?

REKLAMA

"Mamo, czy mogę cukierka?", pyta dziecko. Mama się nie zgadza, ponieważ wkrótce ma podać obiad, więc dziecko wędruje z tym samym pytaniem do taty. Tata mówi: "Jasne, możesz". I co się dzieje dalej? Dziecko wybiera sobie odpowiedź, która bardziej mu pasuje (czyli zjada cukierka), a rodzice się kłócą. Typowe, prawda? To dlatego często mówi się, że powinniśmy trzymać wspólny front w kwestii wychowania dzieci. Dzięki tej strategii można uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji. 

Ale czy nie powtarzamy jej przypadkiem trochę bezmyślnie? Bywa, że na siłę zgadzamy się z partnerem, kiedy naprawdę tego nie czujemy, w myśl jakiejś idei. Z jednej strony, dzieci czują tę sztuczność: "Nie możesz zjeść cukierka, bo mama tak powiedziała". Z drugiej - jeśli robimy coś, w co nie wierzymy, staje się to źródłem naszych frustracji. A ta, prędzej, czy później, "wyjdzie z nas". I mamy kolejną kłótnię. 

Dyskutować można tylko wtedy, kiedy dzieci śpią?

Znany i ceniony autorytet w kwestii wychowania dzieci, Jesper Juul, pisze w swojej książce "Twoje kompetentne dziecko": "Spotkałem niezliczone pary, które poświęciły swoje małżeństwo po to, by pozostać wiernym temu ideałowi, cierpiąc zarazem z powodu przytłaczającego poczucia winy, gdy im się to nie udało. Wierzyli – tak jak wielu innych rodziców – że dzieci czują się najbezpieczniej, gdy ich rodzice zgadzają się ze sobą, oraz że krzywdzą swoje dzieci, kiedy nie udaje im się dojść do porozumienia.

Tolerowano pewną odmienność poglądów – ale tylko wtedy, gdy wyrażano ją, kiedy dzieci poszły już spać. W ich obecności bowiem nie miało prawa pojawić się nic poza bezwarunkową jednomyślnością". Dalej autor pisze: "Rodzice sądzą też czasem, że brak zgodnego stanowiska pozwoli dzieciom nastawić jednego z nich przeciwko drugiemu – wbijać klin w dowództwo rodziny. W praktyce jest jednak tak, że rodzice rzadko zgadzają się ze sobą".

A gdyby tak, być po prostu sobą?

Juul stoi na stanowisku, że różnice zdań u rodziców są czymś naturalnym i nieuniknionym. Po prostu – ludzie różnią się od siebie. "Według mnie nie ma znaczenia, czy rodzice zgadzają się w kwestiach wychowawczych, czy nie. W zasadzie zgadzać muszą się tylko co do jednego: że różnica zdań jest dopuszczalna. Dzieci czują się niepewnie tylko wówczas, gdy ich rodzice postrzegają powstające między nimi różnice jako złe i niepożądane". 

Wedle tej teorii mamy prawo różnie wychowywać dziecko i nie ma w tym nic złego. To nie jest tak, że gdy matka i ojciec mówią co innego w danej kwestii, to ono będzie miało w głowie mętlik. Po prostu wybierze sobie jedno z tych stanowisk lub wyrobi własne zdanie – bo dziecko ma swój rozum. A przede wszystkim będzie wzrastało w atmosferze wolności słowa i poglądów, od małego będzie uczyć się, że można myśleć inaczej i nie ma w tym nic złego. 

Nie musicie podzielać swojego zdania, ale ustalcie jakieś zasady

Oczywiście teoria teorią, ale co ma zrobić dziecko, któremu ojciec nie pozwala oglądać bajki podczas jedzenia, a mama nie ma nic przeciwko temu? I w dodatku oboje są w domu? Albo jak wybrnąć z sytuacji opisanej na początku artykułu? Cóż, mądrzy rodzice znajdą rozwiązanie. Wystarczy chociażby ustalić pewne reguły panujące w rodzinie. Jeśli jedną z nich jest niejedzenie słodyczy przed obiadem, ojciec nie zgodzi się na cukierka, bo zawarł z matką pewną umowę. 

W umowie może też być punkt, który mówi o tym, że "kto pierwszy, ten lepszy". O danej kwestii decyduje ten rodzic, na którego padło, a drugi to szanuje – i to też jest rozwiązanie. Rozwiązań jest tyle, ile par wychowujących dzieci. Co sprawdzi się u jednej, nie musi zadziałać u drugiej i odwrotnie. A dla dziecka - ostatecznie - nie to jest ważne, czy rodzice się ze sobą zgadzają, ale czy się kochają i szanują nawzajem.

Jednomyślność to relikt

W dzisiejszych czasach coraz częściej pojawiają się sytuacje, w których jednomyślność rodziców jest po prostu nierealnym celem do osiągnięcia. Wiele dzieci żyje w patchworkowych rodzinach, albo wręcz w dwóch domach, a opiekę nad nimi sprawuje kilka osób: mama, tata, ojczym i macocha. Ten układ może mieć też wiele innych wariantów. Wyobrażasz sobie, by tyle osób mogło mieć jedno zdanie?  

Czytaj także: