
"Studia trwały długo i wzięlibyśmy ślub później, więc z nich zrezygnowałam. Gdy dzieci się urodziły, musiałam zostać w domu. Koleżanki? Kto ma na to czas, gdy dwoje dzieci w domu, a trzeba jeszcze posprzątać i ugotować. Moje hobby? Chwila z kawą na kanapie, gdy mam wolne to hobby? Myślicie, że mąż docenił moje starania? Po latach usłyszałam, że wstyd mu za kurę domową" – pisze do nas pani Wanda.
List czytelniczki
Wiem, że teraz są już "inne czasy" i pewnie wiele z młodych żonek wyśmiałoby moją decyzję, ale kiedyś to było normalne, że dla męża można zrezygnować z edukacji. Gdy zdałam maturę, byłam już z moim Pawłem, chciałam iść na studia, ale wtedy akurat mi się oświadczył.Może cię zainteresować także: 20-letnia koleżanka wraca do domu "odgrzać chłopakowi obiad". Staje się służącą na własne życzenie
Może cię zainteresować także: Praca, dom, dzieci są tylko na twojej głowie? Brawo ty, jesteś służącą na własne życzenie!
