
Zgodnie z decyzją rządu 1 września dzieci wracają do szkół. Niektórzy rodzice obawiają się tego momentu, ponieważ uważają, że ryzyko zachorowania jest zbyt duże. Inni natomiast na wieść o zarządzeniu dyrekcji, według którego uczniowie muszą w szkole nosić maseczki, piszą skargę. Grupa rodziców nie zgadza się z decyzją dyrekcji, nie chce "ograniczania praw i wolności obywatelskich swoich dzieci", a także uważa, że maseczki są szkodliwe dla zdrowia. Pytamy prawnika, czy pismo rodziców ma podstawy prawne i sprawdzamy, czy maseczki faktycznie szkodzą.
Bunt rodziców
W czasie gdy wielu rodziców zastanawia się, czy ich dzieci będą bezpieczne w zapełnionych szkołach a dyrekcja i samorządy są zmuszone brać odpowiedzialność za zdrowie i życie najmłodszych, część rodziców postanawia protestować przeciwko obowiązkowi noszenia maseczek.Chorobotwórcze maseczki?
Uważają, że noszenie maseczek grozi: "obniżeniem saturacji, niedotlenieniem, zagrożeniem infekcjami bakteryjnymi i grzybiczymi". Rodzice podkreślają także, że "nie ma żadnych badań naukowych potwierdzających bezpieczeństwo takich metod". Proszą o źródła medyczne i zapewniają, że ogólna wiedza medyczna przeczy teorii, że maseczki chronią przed zakażeniem. Czy rodzice mają rację?Prawo rodzicielskie czy prawo państwowe
O zdanie zapytałyśmy radcę prawnego Michał Modro. Ekspert ocenia, że pismo rodziców jest bezzasadne i przywołuje aktualne rozporządzenia prawne:Kary dla rodziców
Jeśli rodzice nie zastosują się do prawa, mogą zostać ukarani. Profesor Gardocka podkreśla, że nawet nieletni poniżej 17. roku życia odpowiada za czyny zabronione przed sądem. Rodzice nie mogą uchronić dzieci przed tą odpowiedzialnością, powołując się na władzę rodzicielską, która im przysługuje.Może cię zainteresować także: Antyszczepionkowcy leczyli octem... Dziecko zmarło, grozi im tylko 5 lat
