
Nagła zmiana, nowa sytuacja, nieoczekiwany życiowy zakręt – każdy dorosły wie, że trzeba być przygotowanym na wszystko. Pomimo tego większość z nas, gdy staje w obliczu nieznanego, odczuwa spory stres. W takim przypadku trudno zapanować nad nerwami. Zwłaszcza gdy z dnia na dzień z dzieckiem trzeba stać oko w oko przez 24 godziny na dobę.
REKLAMA
O tym, że taką świeżą zmianą jest pandemia koronawirusa i konieczność izolacji, opowiada dla Akademii Przyszłości Kamil Nowak, autor bloga Blog Ojciec. Przypomina przy tym, że to wszystko odbija się nie tylko na nas.
Współodczuwamy wszyscy
– Dzieci chłoną: jak ktoś wchodzi do domu wkurzony, to wszyscy są zaraz wkurzeni – tłumaczy zależność pedagog. – Jak przyjdzie wesoły, weseli są wszyscy. Kiedy mamy więc zestresowanych rodziców, nie można oczekiwać innego odczucia od dziecka. I to jest bardzo duży problem.Dla dziecka nowa realność jest trudna nie tylko dlatego, że i ono musi spędzać więcej czasu w domu z rodzicami, ale i z punktu widzenia socjalizacji. Jest odcięte od rówieśników, którzy do tej pory byli dla niego równie bliscy, jak rodzice.
– Pamiętam, jak mój najmłodszy syn, gdy zaczęła się szkoła zdalna, powiedział: "ale moi koledzy, to oni nie wszyscy mają rodzeństwo, oni się muszą strasznie nudzić" – opowiada Kamil Nowak. – I jemu było po prostu smutno, że ktoś może być sam w domu. To dziecko ma poczucie, że zawsze miało kolegów dookoła, a nagle jest samo.
Rozwiązanie indywidualne
– Czasem te 15 minut z dzieckiem, ale jeden na jeden, zmienia wszystko. To jest ten moment, kiedy czas z dzieckiem mam zaplanowany, wpisany w kalendarz.Według Kamila Nowaka istotne jest to, aby dla dziecka po prostu znaleźć czas – musi ono czuć, że mimo całej trudnej, pandemicznej rzeczywistości ono nadal jest jej ważną częścią. W tym celu konieczne jest nauczenie się przebywania z dzieckiem w systemie 1 na 1. Ważne jest, aby dziecko było wtedy traktowane jak partner i niezbędne jest wsłuchanie się w jego potrzeby.
Jak mówi Kamil Nowak: "Powinniśmy wtedy zapytać, na co ma ochotę i podążyć za tym. Dać mu tę przestrzeń, kiedy ma rodzica na wyłączność. Czy to będzie układanie klocków, czy kolorowanie, czy rozwiązywanie sudoku – cokolwiek, co przyjdzie nam i dziecku do głowy".
Jakość > ilość
W jednym z tekstów na swoim blogu Kamil Nowak pisze o korelacji bliskości rodzica i dziecka z zachowaniem najmłodszych. Zauważa, że im rodzic jest bliżej dziecka, tym lepiej się ono sprawuje. Są jednak od tego wyjątki.– Za każdym razem, gdy wysuwam takie twierdzenie, pojawia się ktoś, kto mówi, że spędza z dzieckiem mnóstwo czasu, a ono i tak jest "niegrzeczne". I jak się okazuje – oboje możemy mieć
całkowitą rację.
całkowitą rację.
Jak pokazują przytaczane przez autora badania, dla wielu rodziców w owe "mnóstwo" czasu spędzonego z dzieckiem wliczają się wspólne m.in. jazda samochodem, zakupy w markecie czy oglądanie telewizji. Tymczasem Blog Ojciec przekonuje, że nie o to chodzi – ważniejszy jest kwadrans spędzony wartościowo niż godzina przed telewizorem razem.
Co to właściwie oznacza?
– Dzieci mają w sobie coś, co niektórzy dziecięcy psychologowie nazywają "zbiornikiem bliskości", attachment tank – przytacza Nowak. – Zbiornik ten określa dziecięce poczucie bliskości z rodzicami. Jeśli jest on pełny, dzieci czują się dobrze i zachowują się dobrze.Inna sprawa, gdy jest on pusty. Wówczas pojawiają się złe zachowania. Istotne w relacji dziecko – rodzic jest więc, aby ten krótki czas razem był celowy: zorientowany na dziecko. Jeśli idziemy na spacer, to idziemy na spacer po prostu, dla bycia razem – nie do marketu.
Kolejną ważną sprawą są empatia i spostrzeganie, kiedy dziecko ma ochotę rozmawiać, a kiedy czuje się niekomfortowo i źle. W rozmowie powinniśmy skupiać się na słuchaniu i zrozumieniu, a nie na ocenianiu.
– Zamiast mówienia "założę się, że nie było tak źle", powiedzmy "to musiało być dla ciebie trudne. Jak się teraz z tym czujesz?". I słuchajmy, słuchajmy, słuchajmy – apeluje Blog Ojciec. – Bo kiedy mówimy, tylko powtarzamy to, co już wiemy. A kiedy słuchamy, mamy okazję nauczyć się czegoś nowego.
Specjaliści w pracy z dziećmi
To rozwiązanie – indywidualnej pracy 1 na 1 z dzieckiem – znane jest z wolontariatu w AkademiiPrzyszłości. Sam autor Blog Ojciec podkreśla, jak cenna jest umiejętność odpowiedniego podejścia do podopiecznego.
– Byłem wolontariuszem Akademii Przyszłości parę lat temu. Miałem okazję pracować z dzieckiem. W tej pracy ważny jest element wysłuchania, rozmowy, budowania relacji. Żeby podnieść dziecko na duchu, budować jego pewność siebie – to jest to, czym zajmuje się Akademia.
Wolontariusze Akademii Przyszłości to ludzie, którzy czują potrzebę pozytywnego wpływu na historię dziecka. W pracy 1 na 1 budują pewność siebie dziecka, pomagają uwierzyć w swoje możliwości i towarzyszą w rozwoju – a to wszystko poprzez budowanie relacji i umiejętność słuchania.
Wystarczy do tego godzina wolnego czasu w tygodniu. Pomóż dzieciom budować poczucie, że mają na kogo liczyć. Wejdź na www.superw.pl i zostań wolontariuszem.
Może cię zainteresować także: Te strategie działają jak magiczny klucz! Dzięki nim dziecko opowie ci, co czuje
