dziecko na hulajnodze
10 dzieci trafiło do szpitala w kilka dni. Lekarze mówią o dramacie, który rodzice wciąż bagatelizują. fot. Pexels.com

Lekarze z Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku alarmują, że liczba ciężkich urazów po wypadkach na hulajnogach elektrycznych stale rośnie. Do szpitala co chwilę trafiają dzieci z poważnymi obrażeniami. Specjaliści podkreślają, że wielu młodych użytkowników nie jest przygotowanych do jazdy z dużą prędkością.

REKLAMA

Coraz więcej dzieci trafia do szpitala po wypadkach

Lekarze z Białegostoku nie ukrywają niepokoju. Do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w tym mieście trafiła coraz więcej dzieci po wypadkach na hulajnogach elektrycznych.

Najczęściej są to bardzo poważne urazy. Dzieci mają połamane kończyny, urazy szyi, klatki piersiowej, stłuczenia kolan, ramion czy brzucha. Nie brakuje także silnych otarć i kontuzji stawów.

Dr hab. Tomasz Guszczyn, kierownik Kliniki Ortopedii i Traumatologii Dziecięcej UDSK, podkreśla:

"Coraz więcej dzieci trafia po urazach przede wszystkim na hulajnogach elektrycznych i niestety dominują ciężkie urazy".

"Elektryczne hulajnogi mogą być dla małych dzieci zabójcze"

Lekarze zwracają uwagę, że wielu rodziców traktuje hulajnogi elektryczne jak zwykłe hulajnogi znane z dzieciństwa. Tymczasem różnica jest ogromna.

"Hulajnoga kojarzy się z dzieciństwem, ale nie hulajnoga elektryczna, lecz mechaniczna. Elektryczne mogą być dla małych dzieci zabójcze" – mówi dr Guszczyn.

Specjalista tłumaczy, że małe dzieci nie mają jeszcze dobrze rozwiniętej równowagi i refleksu. Przy większych prędkościach nie są w stanie odpowiednio zareagować na przeszkody czy nagłą utratę kontroli nad pojazdem.

Z danych szpitala wynika, że w 2025 roku przyjęto już 41 dzieci po wypadkach na hulajnogach elektrycznych. W całym 2024 roku takich pacjentów było 38.

Lekarze podkreślają, że problem stale narasta.

"Generalnie liczba urazów z hulajnóg dziecięcych jest cały czas dominująca" – zaznacza Tomasz Guszczyn.

Jest kierownikiem Kliniki Ortopedii i Traumatologii Dziecięcej Akademii Medycznej w Białymstoku. Zajmuje się uszkodzeniami narządu ruchu, będącymi następstwem urazów, wad wrodzonych i nabytych. Jego główne zainteresowania to szeroko pojęta ortopedia dziecięca i małoinwazyjna chirurgia artroskopowa. Od wielu lat wykonuje artroskopię stawów: kolanowego, barkowego, skokowego i łokciowego u dzieci i młodzieży.

Dr hab. Tomasz Guszczyn

specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu

Według lekarza, dzieci po takich zdarzeniach stanowią obecnie ponad 60 proc. wszystkich pacjentów urazowych.

Jeden upadek może mieć skutki na całe życie

Lekarze ostrzegają, że konsekwencje takich wypadków bywają bardzo poważne. Szczególnie niebezpieczne są złamania u dzieci, które intensywnie rosną.

"Wszystkie złamania mogą odbijać się na ich wzroście, prowadząc do deformacji kończyn czy asymetrii długości kończyn" – wyjaśnia ortopeda.

Specjaliści przypominają też o przypadku dziecka, które podczas jazdy bez opieki złamało jednocześnie kość udową i ramienną.

"Czyli dwie główne kości organizmu ludzkiego zostały złamane" – podkreślił lekarz.

Eksperci z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, zwracają uwagę, że liczba urazów dzieci związanych z hulajnogami elektrycznymi rośnie w całej Europie, a najczęstsze obrażenia dotyczą:

  • kończyn,
  • głowy,
  • twarzoczaszki,
  • kręgosłupa.
  • Zdaniem medyków, sama edukacja teoretyczna nie zawsze wystarcza. Dlatego coraz częściej mówią wprost o skutkach wypadków i pokazują ich konsekwencje.

    Lekarze uważają, że świadomość zagrożenia może ograniczyć liczbę tragedii. Podkreślają, że dzieci często nie potrafią przewidzieć skutków nawet drobnej utraty równowagi.

    3 czerwca weszły w życie nowe przepisy dotyczące bezpieczeństwa na drogach. Zgodnie z nimi, każde dziecko poniżej 16. roku życia, będzie musiało jeździć w kasku na rowerze, hulajnodze elektrycznej i innych urządzeniach transportu osobistego.

    Lekarze przyznają, że coraz więcej młodych osób już dziś korzysta z kasków. To jednak nadal za mało, by zatrzymać falę poważnych urazów wśród najmłodszych.

    Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl