
Kiedy właściwie przestajemy zarażać grypą? Czy można wrócić do pracy lub wysłać dziecko do szkoły, gdy tylko miną objawy i spadnie gorączka? Wyjaśniamy, jak długo trwa okres, w którym zarażamy i dlaczego jeden dodatkowy dzień w domu może mieć tak duże znaczenie.
Czy wy też, kiedy sami chorujecie albo chorują wasze dzieci, zadajecie sobie pytanie: czy ja jeszcze zarażam? Czy mogę już wrócić do ludzi, pracy, szkoły?
To wątpliwość, która pojawia się niemal w każdym domu w sezonie infekcyjnym. Objawy słabną, gorączka spada, dziecko zaczyna się nudzić w domu i wtedy pojawia się pokusa, by wrócić do normalnej codzienności. Pytanie tylko, czy zarazki powodujące chorobę są jeszcze w nas i czy stanowią realne ryzyko dla innych?
Ostatnio na profilu @SysiaNaSygnale pojawiła się rolka, która w prosty sposób wyjaśnia, jak długo naprawdę zarażasz innych.
Kiedy zaczynamy zarażać?
W przypadku grypy zarażanie może rozpocząć się nawet około 24 godziny przed pojawieniem się pierwszych objawów. To oznacza, że możemy przenosić wirusa jeszcze zanim pojawi się gorączka, ból mięśni czy kaszel.
Największa ryzyko przeniesienia infekcji przypada zwykle na pierwsze 3-4 dni choroby. Wtedy stężenie wirusa w wydzielinie dróg oddechowych jest najwyższe, a kichanie, kaszel czy nawet mówienie zwiększają ryzyko przekazania infekcji innym.
Zobacz także
Jak długo zarażamy?
U większości dorosłych ryzyko przeniesienia infekcji utrzymuje się do około 5-7 dni od początku objawów.
W przypadku dzieci ten okres bywa dłuższy i wynosi nawet 7-10 dni, ponieważ ich układ odpornościowy potrzebuje więcej czasu, by całkowicie poradzić sobie z wirusem.
Jeszcze dłużej mogą zarażać osoby z obniżoną odpornością. U nich wirus może być obecny w organizmie przez znacznie dłuższy czas.
Kiedy bezpiecznie wrócić "do ludzi"?
Eksperci zalecają, by zostać w domu co najmniej 24 godziny po całkowitym ustąpieniu gorączki, oczywiście bez wspomagania się lekami przeciwgorączkowymi.
Jeśli temperatura spada tylko dlatego, że zbiliśmy gorączkę podaliśmy paracetamol czy ibuprofen, to nie znaczy, że organizm wygrał już walkę z wirusem.
Warto też pamiętać, że nawet gdy "formalnie" przestajemy już zarażać, organizm nadal jest osłabiony. Zbyt szybki powrót do intensywnej aktywności może wydłużyć rekonwalescencję albo doprowadzić do powikłań.
Warto też pamiętać, że sezon grypowy to nie tylko troska o własne zdrowie, ale też realna odpowiedzialność za innych. Szczególnie za seniorów, kobiety w ciąży i osoby przewlekle chore. Czasem jeden dodatkowy dzień w domu może uchronić kogoś przed ciężkim przebiegiem choroby i powikłaniami.
