
Lekarze alarmują, że obecny sezon grypowy różni się od poprzednich. Coraz więcej pacjentów choruje na tzw. "supergrypę", czyli nowy wariant wirusa typu A (H3N2–K), który daje nietypowe objawy i bywa mylony z jelitówką lub zatruciem pokarmowym.
Lekarze i pacjenci coraz częściej mówią o tzw. "supergrypie". To potoczne określenie nieprzypadkowo zyskuje na popularności. Tym razem chodzi o nowy wariant grypy – grypę typu K, będącą podtypem wirusa grypy typu A (H3N2–K).
Ponieważ to nowa mutacja, słabsza jest odporność populacyjna i bardziej burzliwy przebieg infekcji. Lekarze zwracają uwagę, że choroba częściej niż dotąd ma charakter ogólnoustrojowy i może dać nietypowe dla grypy symptomy.
Objawy, które łatwo pomylić z czymś innym
W przebiegu tej grypy pojawiają się klasyczne symptomy, takie jak wysoka gorączka, silne bóle mięśni i stawów, bóle głowy oraz skrajne osłabienie. Jednak to, co szczególnie zaskakuje pacjentów, to objawy ze strony układu pokarmowego.
U części chorych występują bóle brzucha, nudności, a nawet wymioty czy biegunka. Właśnie dlatego infekcja bywa mylona z tzw. "grypą żołądkową", czyli jelitówką albo z zatruciem pokarmowym. Do tego dochodzą nasilone bóle głowy i uczucie rozbicia, które nie zawsze idą w parze z bardzo wysoką temperaturą. Taki zestaw objawów sprawia, że choroba bywa bagatelizowana lub leczona nie w tym kierunku, co potrzeba. A to, jak wiadomo, niesie ryzyko powikłań.
Zachorowań jest więcej, niż pokazują statystyki
Oficjalne dane publikowane przez Główny Inspektorat Sanitarny mówią o około 30 tysiącach zachorowań tygodniowo. Eksperci podkreślają jednak, że rzeczywista liczba może być nawet dwukrotnie wyższa, ponieważ wiele osób nie zgłasza się do lekarza lub leczy się samodzielnie w domu.
W szkołach i przedszkolach infekcje rozprzestrzeniają się szybko, a dzieci – po kilku dniach choroby – wracają do placówek jeszcze osłabione, co sprzyja nawrotom i kolejnym zakażeniom.
Jak się chronić przed "supergrypą"?
Podstawą ochrony nadal pozostają szczepienia przeciw grypie, które – nawet jeśli nie zapobiegają zakażeniu w 100 proc. – znacząco zmniejszają ryzyko ciężkiego przebiegu i powikłań. Równie ważne są codzienne nawyki higieniczne takie jak częste mycie i dezynfekcja rąk, unikanie zatłoczonych miejsc w okresach zwiększonej zachorowalności oraz noszenie maseczek w przestrzeniach szczególnie narażonych na obecność wirusa, np. w przychodniach czy komunikacji miejskiej.
Lekarze podkreślają też, by nie bagatelizować objawów i dać organizmowi czas na regenerację. Grypa – zwłaszcza w nowym wariancie – to nie jest po prostu mocniejsze przeziębienie, ale choroba, która wymaga odpoczynku i uważnej obserwacji.
