Niemowlę zmarło, bo w mieście nie było dostępnej karetki. Oto covidowe realia w Głogowie

Martyna Pstrąg-Jaworska
W Głogowie doszło do tragicznej śmierci niemowlaka – roczne dziecko przestało oddychać, a w mieście nie było żadnej dostępnej karetki, by pomóc. Dyspozytor wysłał do dziecka jednostkę straży pożarnej, ale nikt nie zdążył pomóc maluchowi, dziecko zmarło. Tak wyglądają covidowe realia.
Śmierć niemowlaka w Głogowie, bo nie było dostępnej karetki pogotowia. East News/Karol Makurat/REPORTER
Gdy w poniedziałek (22 listopada) roczne dziecko nagle przestało oddychać, jego mama od razu zadzwoniła na numer alarmowy, by prosić o pomoc medyczną. Nie było jednak dostępnych karetek z personelem medycznym, więc do niemowlaka wysłano jednostkę straży pożarnej. Okoliczności teraz wyjaśnia policja. Wiadomo już, że zatrzymano dwie osoby.

Brak karetek do nagłych przypadków

W Głogowie (woj. dolnośląskie) doszło do tragicznego zdarzenia. Jak podaje portal glogow-info.pl, gdy wczesnym popołudniem roczny niemowlak przestał nagle oddychać, jego mama zadzwoniła na numer alarmowy, by wezwać karetkę pogotowia ratunkowego.


Okazało się, że nie ma w mieście ani jednej dostępnej karetki, więc dyspozytor wysłał do kobiety i dziecka jednostkę straży pożarnej.

Funkcjonariusze straży dosyć szybko dotarli na miejsce i rozpoczęli resuscytację dziecka, a w międzyczasie dotarł radiowóz policyjny i karetka z medykami z oddalonych o 20 km Polkowic. Niestety niemowlaka nie udało się uratować i zmarł, bo służby nie zdążyły na czas.

Pandemia COVID-19 utrudnia pracę karetek

Jak podaje lokalny portal informacyjny, w mieście zapotrzebowanie na karetki od dłuższego czasu jest większe niż to, jaka jest obecnie ich dostępność.

Jest zbyt mało karetek, a pandemia również nie ułatwia sprawy, bo wezwań do zakażonych koronawirusem jest coraz więcej, więc medycy nie są w stanie pomóc w innych nagłych przypadkach, tak jak to się stało w przypadku rocznego dziecka.

Na całe miasto i powiat w Głogowie przypadają tylko 3 karetki wraz z zespołami medycznymi, a to bardzo mało jak na cały powiat. Do tego wezwania tzw. covidowe utrudniają sprawę i przeciążają system opieki zdrowotnej, który i tak nie funkcjonuje najlepiej.

Jeden z miejscowych ratowników udzielił komentarza kilkanaście dni temu lokalnemu portalowi na temat tego, jak wygląda praca w czasie pandemii: "Nie ma nas, bo zaczęły się covidy i zapie...my za POZ-y. Jeździmy do wszystkiego. I nie można nas cofnąć z zachorowania jeśli jesteśmy już na miejscu, dyspozytor może nas przekierować tylko w czasie drogi" - powiedział ratownik obsługujący karetkę pogotowia medycznego.