kadr z animacji "Scooby-Doo"
"Scooby-Doo" to kreskówka, która wychowała całe pokolenia. fot. screen imdb.com

Niektóre bajki pamiętamy lepiej niż niejeden szkolny dzień, a ich czołówki potrafimy zanucić nawet po 30 latach. Sobotnie poranki z Cartoon Network, wieczorynki i kasety VHS z wypożyczalni – to kawałek dzieciństwa dzisiejszych rodziców. Teraz możemy pokazać te animacje własnym dzieciom i sprawdzić, czy magia dawnych kreskówek działa również na kolejne pokolenie.

REKLAMA

Bajki dzieciństwa milenialsów

Pamiętacie jeszcze sobotnie poranki z kreskówkami Hanna-Barbera, wieczorynki w bajkami Disneya w niedzielę i zakodowane animacje na Canapl+? W latach 90. wystarczyło usiąść na dywanie, włączyć kreskówkę i na chwilę zapomnieć o całym świecie. Nie było smartfonów, platform streamingowych ani bajek dostępnych o każdej porze dnia i nocy. Na odcinek ulubionych Smerfów czasem trzeba było poczekać tydzień, a niektóre animacje oglądało się po kilka, kilkanaście razy na kasetach VHS (najlepiej z wypożyczalni wideo).

Dziś sami jesteśmy rodzicami i, nie wiem jak wy, ale ja coraz częściej łapię się na tym, że opowiadam dzieciom o różnych kawałkach swojego własnego dzieciństwa, kiedy nadarzą nam się różne sytuacje w ich życiu. Jesienne wieczory i długie weekendy to zresztą świetna okazja, żeby zrobić sobie taki mały powrót do przeszłości.

Wiele dawnych animacji ma spokojniejsze tempo, prostszą oprawę i mniej intensywną warstwę wizualną niż większość współczesnych produkcji. Nie wszystkie przedstawione w nich wzorce dobrze się zestarzały, ale przecież wspólne oglądanie to także okazja do rozmowy o tym. Możemy zatrzymać się przy konkretnej scenie, wyjaśnić dziecku, dlaczego bohater postąpił niewłaściwie, i porozmawiać o tym, jak sami zachowalibyśmy się w podobnej sytuacji.

Każde pokolenie ma swoje ulubione bajki, a dzisiejsze produkcje również potrafią być wartościowe i mądre. Warto jednak od czasu do czasu sięgnąć po coś, co sami oglądaliśmy w dzieciństwie. A przy okazji jest w tym coś jeszcze. Pokazując dzieciom bajki naszego dzieciństwa, dzielimy się z nimi małym kawałkiem własnej historii.

1. Bolek i Lolek – polska klasyka, która się nie starzeje

Dwóch chłopców, nieograniczona wyobraźnia i przygody, które nie potrzebowały skomplikowanych efektów specjalnych. Moja ulubiona to filmowa wersja "Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie", ale krótkie serialowe odcinki też są super. Chłopcy podróżowali, odkrywali świat i pakowali się w najróżniejsze tarapaty. To jedna z tych animacji, które pokazują, że do dobrej zabawy wystarczą pomysł i odrobina fantazji.

2. Reksio – pies, którego nie trzeba przedstawiać

Mały kundelek z charakterystyczną łatką na oku to bohater, którego trudno zapomnieć. Moje dzieci uwielbiają z nim również książki, ale wersja animowana też jest urocza. Reksio pomagał innym zwierzętom, rozwiązywał problemy i przeżywał codzienne przygody na swoim podwórku. Bez zbędnych dialogów, za to z dużą dawką humoru i ciepła.

3. Miś Uszatek – na dobranoc i nie tylko

"Pora na dobranoc, bo już księżyc świeci" – wystarczy zanucić tę melodię, żeby przenieść się do dzieciństwa. Miś Uszatek wraz z przyjaciółmi poznawał świat, uczył się relacji i przeżywał małe, codzienne przygody. To spokojna, ciepła animacja, która świetnie sprawdzi się podczas wieczornego wyciszenia.

4. Gumisie – magia, przygoda i piosenka, którą pamiętamy do dziś

Kto nie nucił kiedyś piosenki o Gumisiach? Sympatyczni mieszkańcy Gumisiowej Doliny bronili swojego świata przed złowrogim księciem Sigmarem i jego pomocnikiem Igthornem. Były magiczne przygody, sok z gumijagód i mnóstwo humoru. Dla milenialsów to jeden z najbardziej charakterystycznych seriali animowanych dzieciństwa.

5. Król Lew – wyciskacz łez nawet u dorosłych

Historia Simby, który musi zmierzyć się z trudną przeszłością i odnaleźć swoje miejsce w świecie, wciąż wzrusza kolejne pokolenia. Król Lew to już dziś klasyka: opowieść o rodzinie, przyjaźni, odpowiedzialności i dorastaniu, której towarzyszą niezapomniane piosenki. Uprzedzamy tylko, że niektóre sceny wciąż potrafią wycisnąć łzy z oczu (ja do dziś za każdym razem płaczę kiedy Mufasa ginie w wąwozie), nawet jeśli oglądamy je po raz setny.

6. Tom i Jerry – humor, który nie potrzebuje dialogów

Kot i mysz, czyli duet, który od lat udowadnia, że do rozbawienia widza nie potrzeba wielu słów. Tom nieustannie próbuje złapać Jerry'ego, a sprytny gryzoń zawsze znajduje sposób, żeby wyjść z opresji. Pościgi, zabawne pułapki i prosty humor to klasyka, którą warto jednak wykorzystać również do rozmowy o tym, że przemoc nie jest sposobem na rozwiązywanie konfliktów. No i animacja ma też nowe docinki w odświeżonej grafice – do nich nawet ja po latach siadam z dużą chęcią z moimi synami.

7. Scooby-Doo – tajemnice, potwory i paczka przyjaciół

Charakterystyczny van Mystery Machine, Kudłaty, Scooby i reszta ekipy – ten zestaw zna chyba każdy milenials. Przy okazji Halloween odświeżyłam sobie filmowe "Scooby-Doo na Wyspie Zombie" i poczułam to, co uwielbiałam w tej bajce jako dziecko. Bohaterowie podróżują, rozwiązują zagadki i odkrywają, kto naprawdę kryje się pod przebraniem kolejnego potwora. To świetna propozycja dla małych miłośników tajemnic, przygód i lekkich dreszczyków.

8. Laboratorium Dextera – kiedy nauka spotyka się z absurdem

Mały geniusz, ogromne laboratorium i starsza siostra, która nieustannie psuje mu szyki. Dexter przeprowadza eksperymenty, konstruuje niezwykłe wynalazki i próbuje zachować swoje tajemnice, ale jego plany rzadko kończą się sukcesem. Kultowa produkcja Cartoon Network to porcja absurdalnego humoru i charakterystycznej kreski, którą doskonale pamiętają dzieciaki dorastające w latach 90. i 2000.

9. Czarodziejka z Księżyca – japońska animacja, którą znało całe pokolenie

Usagi Tsukino, czyli Czarodziejka z Księżyca, była bohaterką, która podbiła serca dziewczynek w latach 90. Zwyczajna nastolatka odkrywa swoje niezwykłe moce i razem z innymi wojowniczkami staje do walki ze złem. Magiczne przemiany, charakterystyczne stroje i przyjaźń to znaki rozpoznawcze tego kultowego anime.

10. Pokémon – przygoda, która zaczynała się od jednego marzenia

"Złap je wszystkie!" – to hasło pamiętają wszyscy, którzy dorastali na przełomie lat 90. i 2000. Ash Ketchum wraz ze swoim wiernym Pikachu wyrusza w podróż, poznaje kolejne niezwykłe stworzenia i mierzy się z nowymi przeciwnikami. Pokémony to opowieść o przyjaźni, wytrwałości i spełnianiu marzeń, a przy okazji prawdziwa podróż sentymentalna dla rodziców. Moje dzieci są kolejnym pokoleniem urzeczonym Pokemonami, a ich rodzice z nostalgią siadają z nimi przed serialem, który ma wiele różnych serii na Netflixie.

11. Muminki – trochę nostalgii, trochę filozofii

Muminek, Mała Mi, Włóczykij i pozostali mieszkańcy Doliny Muminków to bohaterowie, którzy na stałe zapisali się w pamięci całego pokolenia. Ich przygody bywają zabawne, tajemnicze, a czasem nawet trochę niepokojące. To animacja o przyjaźni, wolności i bliskości, która pod płaszczykiem dziecięcej opowieści przemyca całkiem poważne tematy.