Sylwetka taty z niemowlęciem na rękach o zachodzie słońca
Josh Willink / Pexels

Karmienie piersią bywa postrzegane jako sprawa wyłącznie matki i dziecka. Tymczasem nowe badanie pokazuje, że zaangażowanie ojca wiąże się z tym, czy i jak długo karmienie się utrzymuje. Co dokładnie sprawdzono i czego te wyniki jeszcze nie przesądzają?

REKLAMA

Co właściwie zbadano?

Badanie opisane w „Journal of Human Lactation” objęło ojców 230 niemowląt i śledziło rodziny przez rok — z pomiarami, gdy dziecko miało miesiąc, pół roku i rok. Naukowcy sprawdzali, jak zaangażowanie taty w karmienie (mierzone specjalną skalą) oraz jego więź z dzieckiem łączą się z tym, czy mama karmi wyłącznie piersią i jak długo w ogóle karmi.

Co z tego wyszło?

Im bardziej tata był zaangażowany, tym większe były szanse na wyłączne karmienie piersią w szóstym miesiącu i tym dłużej karmienie trwało. W badanej grupie wyłącznie piersią w szóstym miesiącu karmiło około 86 procent mam, a po roku karmienie kontynuowało blisko trzy czwarte. Niezależny wpływ miała też więź ojca z niemowlęciem — rodziny, w których była ona silniejsza, częściej dowoziły karmienie do założonego celu.

Trzeba jednak od razu dodać zastrzeżenie: to badanie obserwacyjne, więc pokazuje współwystępowanie, a nie prostą przyczynę i skutek. Objęło jedną grupę w jednym kraju i opierało się na ankietach, więc nie przesądza, że samo „dołożenie" taty automatycznie wydłuży karmienie. To raczej mocny sygnał, że ojciec nie jest tu widzem.

Dlaczego rola ojca jest tu tak ważna?

Bo w praktyce to często on decyduje, czy mama ma warunki, żeby karmić. Dobrze pokazuje to poradnik o tym, jak tata może wspierać karmienie — od podania dziecka w nocy, przez przejęcie domowych obowiązków, po zwykłe „dasz radę" w gorszym momencie.

Żeby jednak być obecnym, ojciec musi mieć na to czas. Warto, by znał uprawnienia pracujących ojców — urlop ojcowski i inne dni wolne bywają tym, co w pierwszych tygodniach realnie odciąża mamę i chroni laktację.

Karmienie to nie sprint

Pomaga też zdjąć presję z pierwszych dni. Karmienie piersią to nie sprint od pierwszego przystawienia, tylko proces, który często rozkręca się przez wiele dni, a czasem tygodni.

Warto o tym pamiętać, bo trudne początki karmienia bywają dla mam źródłem wstydu i poczucia porażki. To właśnie wtedy spokojne wsparcie bliskiej osoby waży najwięcej.

Gdy mleko trzeba odciągać

Zaangażowanie taty bywa też całkiem dosłowne — może nakarmić dziecko odciągniętym mlekiem, gdy mama odpoczywa albo wraca do pracy. Bywają sytuacje, w których ratuje laktator, a wtedy obecność drugiej pary rąk potrafi przesądzić, czy karmienie się utrzyma.

Wniosek z badania nie brzmi „to wina ojca" ani „to zasługa ojca". Brzmi raczej: karmienie piersią najlepiej udaje się nie w pojedynkę, lecz we dwoje. I to akurat dobra wiadomość — bo znaczy, że jest realny sposób, by mamie pomóc.