
Szkoły tracą nauczycieli, a młodzi coraz rzadziej chcą wiązać przyszłość z edukacją. Ci, którzy odchodzą z zawodu, nie zawsze szukają pracy w innej placówce – zostają urzędnikami, redaktorami, kosmetyczkami, a nawet stylistkami paznokci. Okazuje się, że dla wielu z nich lepsze zarobki, spokój i przewidywalność czekają zupełnie poza szkolnymi murami.
Nauczyciele masowo odchodzą z zawodu
W polskich szkołach coraz mocniej widać kryzys kadrowy. Do zawodu trafia niewielu młodych ludzi, a wielu absolwentów nie chce pracować w edukacji ze względu na niskie zarobki, liczne obowiązki i odpowiedzialność, która często nie znajduje odzwierciedlenia w wynagrodzeniu. Nawet osoby po pedagogice nie zawsze planują pracę w przedszkolach czy szkołach. Z kolei absolwenci matematyki, chemii czy filologii polskiej, mimo przygotowania pedagogicznego, często wybierają lepiej płatne zajęcia.
Problemem są nie tylko braki młodych nauczycieli, ale również odejścia tych, którzy już pracują w szkołach. Pojawiają się prognozy, że za około 10 lat w placówkach może zabraknąć pedagogów, ponieważ młodych będzie niewielu, a starsi zaczną przechodzić na emerytury.
Jak podaje portal "Strefa Edukacji", w raporcie z 2023 roku 67,5 proc. nauczycieli przyznało, że czuje się w pracy wyczerpanych, a 57,3 proc. nie dostrzega sensu wykonywanych obowiązków. Nic więc dziwnego, że część z nich szuka nowej drogi zawodowej.
Niektórzy pozostają w edukacji, ale na własnych zasadach – udzielają korepetycji, pracują prywatnie lub współpracują z rodzinami, które zdecydowały się na edukację domową. Daje im to większą elastyczność i szansę na lepsze zarobki.
Zobacz także
Zmieniają branżę o 180 stopni
Inni wybierają administrację, kadry i pracę w urzędach. Cenią sobie przede wszystkim stabilność, przewidywalny zakres obowiązków i konkretne godziny pracy. Nie muszą już po powrocie ze szkoły przygotowywać lekcji, sprawdzać prac czy uzupełniać dokumentacji.
"Praca w kadrach jako księgowa w regionalnym zakładzie produkcyjnym to najlepsze, co mnie spotkało od 12 lat pracy zawodowej. Przede wszystkim przewidywalność i bezpieczeństwo, których mi brakowało. Powołanie do uczenia, które myślałam, że jest moim marzeniem, zostawię sobie na przyszłość dla wnuków" – pisze nauczycielka matematyki, cytowana przez portal "Strefa Edukacji".
Część pedagogów zostaje redaktorami, copywriterami, podejmuje pracę w wydawnictwach lub tworzy materiały dla mediów. Wykorzystują w ten sposób swoje wykształcenie, umiejętność przekazywania wiedzy i doświadczenie w pracy z tekstem. Niektórzy nadal pozostają blisko edukacji, na przykład przygotowując podręczniki i materiały dydaktyczne.
Są też osoby, które całkowicie zmieniają branżę. Byli nauczyciele odnajdują się w gastronomii, florystyce czy branży beauty. Zdarza się, że zamiast prowadzić lekcje, otwierają własne gabinety kosmetyczne lub zostają stylistkami paznokci. W takich zawodach mogą samodzielnie ustalać grafik, budować bazę stałych klientek i mieć większy wpływ na organizację swojej pracy.
Niektórzy wybierają również zawody związane z medycyną i opieką. Zostają pielęgniarzami, protetykami słuchu, psychologami czy opiekunami osób starszych. Przydają im się kompetencje zdobywane przez lata pracy w szkole: empatia, cierpliwość, komunikatywność i umiejętność wspierania innych w trudnych sytuacjach.
Odejście z zawodu nauczyciela nie musi więc oznaczać zaczynania wszystkiego od zera. Pedagodzy zabierają ze sobą doświadczenie i umiejętności, które mogą wykorzystać w wielu innych branżach. Jedni szukają wyższych zarobków, inni spokoju i przewidywalności, a jeszcze inni większej satysfakcji z pracy. Coraz częściej okazuje się, że wszystkie te rzeczy łatwiej znaleźć poza szkolnymi murami.
Źródło: strefaedukacji.pl




