Splecione dłonie kobiety w swetrze
Dulce Panebra / Pexels

1 listopada wiele osób zapala znicze, myśląc także o dzieciach, które nie zdążyły się urodzić. To strata, o której wciąż mówi się szeptem, choć dotyka ogromnej liczby rodzin. Badania pokazują, że żałoba po poronieniu potrafi trwać miesiącami i ma prawo wybrzmieć.

REKLAMA

Jak często zdarza się poronienie?

Według serii artykułów opublikowanych w 2021 roku w „The Lancet” na świecie dochodzi do około 23 milionów poronień rocznie, co daje 44 utracone ciąże na minutę. Autorzy, międzynarodowy zespół kierowany przez Siobhan Quenby z Uniwersytetu Warwick i Arriego Coomarasamy’ego z Uniwersytetu w Birmingham, oszacowali, że poronieniem kończy się około 15 proc. rozpoznanych ciąż, a w ciągu życia doświadcza go mniej więcej co dziesiąta kobieta.

Za tymi liczbami stoją bardzo różne historie. Część kobiet traci ciążę, zanim ktokolwiek z bliskich zdążył się o niej dowiedzieć, czasem na etapie, który lekarze nazywają ciążą biochemiczną, o której mało się mówi. Inne tracą dziecko w drugim trymestrze, przechodząc przez poród i formalności. Wspólne bywa jedno: otoczenie często nie wie, co powiedzieć, więc nie mówi nic.

Żałoba, która nie mieści się w kalendarzu

Zespół Jessiki Farren i Toma Bourne’a z Imperial College London prześledził losy 737 kobiet po wczesnej utracie ciąży, czyli po poronieniu albo ciąży pozamacicznej, i porównał je ze 171 kobietami w prawidłowo rozwijającej się ciąży. Wyniki ukazały się w „American Journal of Obstetrics & Gynecology”. Miesiąc po stracie kryteria stresu pourazowego spełniało 29 proc. badanych, umiarkowany lub ciężki lęk zgłaszało 24 proc., a umiarkowaną lub ciężką depresję 11 proc.

Po dziewięciu miesiącach objawy słabły, ale nie znikały: stres pourazowy wciąż dotyczył 18 proc. kobiet, lęk 17 proc., a depresja 6 proc. Badanie ma swoje ograniczenia. Uczestniczki pochodziły z trzech londyńskich szpitali, a w kolejnych ankietach odpowiadało ich coraz mniej, więc nie wiadomo, jak czuły się te, które przestały odpowiadać. Kierunek jest jednak czytelny: dla wielu kobiet poronienie nie jest epizodem, który mija razem z krwawieniem.

Skąd bierze się poczucie winy po poronieniu?

Jednym z najczęstszych uczuć po stracie jest poczucie winy: że trzeba było mniej pracować, nie dźwigać zakupów, mniej się denerwować. Brytyjska NHS wyjaśnia, że przyczyna poronienia często pozostaje nieznana, a najczęściej chodzi o problem z tym, jak rozwija się sama ciąża. Wśród czynników, które mogą zwiększać ryzyko, wymienia między innymi wiek powyżej 35 lat, niektóre choroby, w tym cukrzycę i choroby tarczycy, palenie czy alkohol. Na tej liście nie ma codziennych nerwów.

Wokół stresu w ciąży narosło sporo mitów, także w Polsce. Ginekolog i perinatolog prof. Przemysław Kosiński w rozmowie z naTemat wyjaśniał, czy stres może wywołać poronienie, i rozprawiał się z powtarzanymi „miejskimi legendami”. Warto to wiedzieć, bo poczucie winy tylko dokłada ciężaru do i tak bardzo trudnego czasu.

Partnerzy też przeżywają stratę, choć inaczej

W kolejnym badaniu ten sam londyński zespół przyjrzał się 192 parom po wczesnej utracie ciąży. Opisana w „Ultrasound in Obstetrics & Gynecology” analiza pokazała, że miesiąc po stracie objawy stresu pourazowego miało 7 proc. partnerów i 34 proc. kobiet. Mężczyźni rzadziej zgłaszali też lęk i depresję, a z czasem objawy słabły u obojga partnerów.

Mniejsze odsetki nie oznaczają jednak braku problemu. Bywa, że partner uznaje, iż jego rolą jest „trzymać się” dla drugiej osoby, a przemilczany smutek nie znika. O tym, jak wygląda depresja u ojców po narodzinach dziecka, wciąż mówi się zdecydowanie za mało.

Co zmieniło się w polskich przepisach?

Przez lata kobiety po wczesnym poronieniu zderzały się z biurokracją. Do skróconego urlopu macierzyńskiego i zasiłku pogrzebowego potrzebny był akt urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu, a ten wymagał ustalenia płci dziecka. Od 6 sierpnia 2025 roku wystarczy zaświadczenie od ginekologa lub położnej, wystawione na podstawie dokumentacji medycznej, bez względu na tydzień ciąży. Po stracie przysługuje osiem tygodni skróconego urlopu macierzyńskiego z zasiłkiem macierzyńskim, a pracodawca nie może go odmówić.

Zmieniają się też szpitale. Przykładem jest Białystok, gdzie zadbano o to, żeby strata nie była przeżywana za zasłoną, na jednej sali z matkami i noworodkami. To drobne z pozoru decyzje, ale w takiej chwili mają ogromne znaczenie.

Jak wspierać kogoś po stracie ciąży?

Nie ma jednego właściwego sposobu przeżywania takiej straty. Jedne kobiety chcą rozmawiać, inne potrzebują ciszy, jeszcze inne zapalają 1 listopada znicz albo obchodzą 15 października, czyli Dzień Dziecka Utraconego. Brytyjskie wytyczne NICE dotyczące poronienia i ciąży pozamacicznej przypominają personelowi medycznemu, że kobiety reagują na stratę bardzo różnie, że może ona być ogromnym przeżyciem także dla partnera i że każdej trzeba powiedzieć, gdzie szukać wsparcia. Dla bliskich najprostsze bywa najlepsze: „jestem” zamiast pocieszeń w rodzaju „następnym razem się uda”.

Jeśli w domu są starsze dzieci, które czekały na rodzeństwo, one też przeżywają stratę po swojemu. Pomaga prosta, szczera rozmowa dopasowana do wieku, a podpowiedzi, jak rozmawiać z dziećmi o śmierci, przydają się także w takiej sytuacji.

Gdy smutek, lęk albo natrętne wspomnienia nie słabną po kilku tygodniach, odbierają sen lub utrudniają codzienne funkcjonowanie, warto porozmawiać z lekarzem rodzinnym, ginekologiem albo psychologiem. Dorośli w kryzysie psychicznym mogą też dzwonić pod bezpłatny numer 116 123. W sytuacji zagrożenia życia trzeba dzwonić na 112.