Rączka śpiącego niemowlęcia w drewnianym łóżeczku
Kaboompics / Pexels

Niektóre niemowlęta budzą się od skrzypnięcia podłogi i marudzą w szorstkim body. Naukowcy z University of East Anglia sprawdzili, jak taka wrażliwość na bodźce wiąże się ze snem i co w tej sytuacji robią rodzice. Wynik dobrze zna każdy, kto o trzeciej w nocy testował kolejny sposób na uśpienie malucha.

REKLAMA

Psychologowie nazywają to wysoką wrażliwością sensoryczną, czyli niskim progiem reagowania na dźwięki, dotyk, światło czy ruch. Od kilku lat wiadomo, że ta cecha często idzie w parze z gorszym snem, także u dzieci rozwijających się typowo. Zespół z University of East Anglia i Queen Mary University of London postanowił sprawdzić, co w takiej sytuacji robią rodzice.

Kto badał i na jakiej grupie?

Badanie Teodory Gligi, Hope Fincham, Anny De Laet i Rachael Bedford ukazało się 7 października 2026 r. w czasopiśmie „Infancy”. Wzięło w nim udział 245 niemowląt z Wielkiej Brytanii w wieku od 6 do 13 miesięcy, średnio nieco ponad ośmiomiesięcznych. Rodzice, w 96 proc. matki, wypełniali internetowe kwestionariusze o śnie dziecka z ostatniego tygodnia, o jego reakcjach na bodźce i o tym, jak je usypiają. Do wyboru mieli 21 zachowań: od przytulania, kołysania i karmienia do snu, przez śpiewanie, czytanie i stanie przy łóżeczku, po smoczek, biały szum, zostawienie dziecka, by zasnęło samo, i podanie leku.

Żeby uchwycić szeroki zakres wrażliwości, badacze celowo zaprosili też rodziny, w których starsze dziecko jest w spektrum autyzmu. Takich niemowląt było 47. Matki odpowiadały również na pytania o własną wrażliwość na bodźce.

Co wyszło?

Przeciętnie niemowlęta zasypiały w ok. 22 minuty i budziły się w nocy niemal trzy razy. Im wyższa wrażliwość sensoryczna, tym dłużej trwało zasypianie i tym częstsze były nocne pobudki, przy czym związek z zasypianiem był wyraźniejszy. To potwierdza wcześniejsze obserwacje innych zespołów.

Najciekawsza część dotyczy rodziców. Badacze zakładali, że przy wrażliwych dzieciach dorośli albo ograniczą sposoby bogate w bodźce, takie jak noszenie i kołysanie, albo przeciwnie, zaangażują się w nie jeszcze bardziej. Żadna z tych hipotez się nie potwierdziła. Rodzice bardziej wrażliwych niemowląt częściej sięgali po wszystkie rodzaje strategii i używali ich więcej. Przeciętna rodzina korzystała z 16 na 21 sposobów, ale rozrzut był ogromny, od 2 do wszystkich 21.

Przytulanie, głaskanie i karmienie do snu były popularne we wszystkich grupach. Różnice dotyczyły pozostałych metod. Szczególnie mocno z wrażliwością dziecka wiązały się zabawa przed snem, zostawianie dziecka, by się wypłakało, i podawanie leków. Autorzy zwracają uwagę, że rodzice łączą wtedy metody wręcz sprzeczne, co ich zdaniem świadczy o dużym wysiłku i być może o stresie wokół usypiania.

Mama i dziecko na tych samych falach?

Wrażliwość dziecka bardzo silnie korelowała z wrażliwością matki. Związek był tak mocny, że badacze nie mogli statystycznie rozdzielić, czy wybór sposobów usypiania wynika z cech dziecka, czy rodzica. Może to wynikać ze wspólnych genów. Nie można też wykluczyć, że skoro oba kwestionariusze wypełniała ta sama osoba, częściowo opisywała dziecko przez pryzmat własnej wrażliwości.

Nadmiar bodźców to zresztą temat nie tylko dziecięcy. Coraz częściej mówi się o tym, że przebodźcowanie dotyka co drugiego Polaka. Matka, która sama źle znosi hałas i dotyk, może inaczej przeżywać wieczór z płaczącym niemowlęciem. Jak bardzo, to już pytanie do kolejnych badań.

Jakie są ograniczenia badania?

To badanie przekrojowe, czyli jedna fotografia w czasie. Pokazuje współwystępowanie, a nie przyczynę. Nie wiadomo, czy wrażliwość dziecka skłania rodziców do szukania kolejnych sposobów, czy częste zmiany sposobów usypiania same pogarszają sen, czy działa jeszcze coś innego. Sen oceniano na podstawie relacji rodziców, które przy liczeniu nocnych pobudek bywają mało precyzyjne. Dane zebrano w 2021 r., w czasie pandemii. Pytania o wrażliwość rodzica dodano w trakcie badania, więc odpowiedziało na nie 82 proc. uczestników. Rekrutacja przez media społecznościowe i listy mailingowe uczelni nie daje też w pełni reprezentatywnej próby, choć dochody rodzin rozkładały się podobnie jak w całej Wielkiej Brytanii.

Co pokazało wcześniejsze badanie tego zespołu?

W lutym 2026 r. ten sam zespół opisał w czasopiśmie „Sleep” eksperyment w laboratorium snu. 41 niemowląt w wieku 8–11 miesięcy przespało dwie drzemki: jedną w ciszy, drugą przy dźwiękach o głośności zwykłej rozmowy. U bardziej wrażliwych dzieci hałas wyraźnie zakłócał sen głęboki, ale nawet w ciszy ich fale wolne były słabsze. „Ograniczenie hałasu może pomóc szczególnie wrażliwym dzieciom, ale samo nie wystarczy” – mówiła prof. Gliga w komunikacie uczelni.

Badacze podkreślają, że wysoka wrażliwość sensoryczna nie oznacza, że dziecko rozwinie autyzm, którego i tak nie da się wiarygodnie rozpoznać przed 3. rokiem życia. Wątek snu niemowlęcia jako sygnału autyzmu wraca jednak w kolejnych pracach, dlatego warto znać kontekst, zamiast od razu wyciągać wnioski.

Co to oznacza dla rodziców?

Badanie nie wskazuje, który sposób usypiania jest najlepszy dla wrażliwego dziecka. Wcześniejsze prace sugerowały, że strategie wspierające samodzielne zasypianie wiążą się z lepszym snem, ale nie sprawdzano tego osobno u dzieci szczególnie reagujących na bodźce. Jeśli wieczorem testujesz piąty sposób z rzędu, to nie jest dowód porażki, tylko typowa reakcja na trudną sytuację.

Pomocne bywa przyjrzenie się temu, co działo się w ciągu dnia: ile było hałasu, gości, ekranów i nowych miejsc. Oznaki przebodźcowania u dziecka nie zawsze są oczywiste, a wieczorem dają o sobie znać właśnie przy zasypianiu.

Na noc może też wpływać to, jak dziecko spędza dzień, w tym ile ma ruchu i swobodnej zabawy.

Stały rytm dnia i podobny wieczorny rytuał dają wrażliwemu dziecku przewidywalność. Ma to znaczenie zwłaszcza w okresach zmian, choćby wtedy, gdy trzeba przestawić niemowlę po zmianie czasu. Jeśli problemy ze snem są nasilone, utrzymują się tygodniami albo towarzyszą im inne niepokojące sygnały w rozwoju, warto porozmawiać z pediatrą.