bajki Disneya
Niezależnie od tego, w jakich latach dorastaliśmy, Disney był częścią naszego dzieciństwa. pexel.com

Myślisz, że Kopciuszek przemawia głównie do kobiet, a Tarzan do mężczyzn? Nic z tego. Nowe polskie badanie pokazuje, że z Kopciuszkiem identyfikuje się także co trzeci mężczyzna, a blisko cztery na dziesięć kobiet odnajduje siebie w Tarzanie. Okazuje się, że "wychowanie na Disneyu" zostawiło w nas znacznie więcej, niż piosenki, które po trzydziestu latach nadal potrafimy zaśpiewać z pamięci.

REKLAMA

Jeśli twoje dzieciństwo przypadło na lata 80. lub 90., jest spora szansa, że pamiętasz kasety VHS oglądane tyle razy, aż zaczynały szwankować. Później pojawiły się płyty DVD, Disney Channel, a dziś nasze dzieci mają streaming i dostęp do bajek właściwie na zawołanie. Zmienił się sposób oglądania, ale bohaterowie zostali z nami na zaskakująco długo.

Uniwersytet SWPS we współpracy z Disney Polska postanowił sprawdzić, co właściwie z tego zostało. W badaniu wzięło udział ponad tysiąc dorosłych Polaków w wieku od 18 do 80 lat, a badacze przeprowadzili także rozmowy z przedstawicielami różnych pokoleń oraz rodzicami i dziećmi. Wnioski z tego badania są bardzo ciekawe.

Panowie, w każdym z was jest trochę Kopciuszka

Jednym z najciekawszych wyników badania jest to, z kim utożsamiają się dorośli Polacy. Mogłoby się wydawać, że podział będzie dość przewidywalny. Kobiety wybiorą księżniczki, mężczyźni bohaterów pokroju Tarzana i na tym koniec.

Tymczasem - jak się okazało – z Kopciuszkiem identyfikuje się 65 proc. kobiet, ale również 36 proc. mężczyzn. Z kolei Tarzan jest bliski połowie mężczyzn i aż 37 proc. kobiet. I nie, prawdopodobnie nie chodzi o ukrytą potrzebę znalezienia szklanego pantofelka.

Kadr z filmu Kopciuszek / copyright: Kopciuszek @Disney

Badacze zwracają uwagę, że identyfikujemy się nie tyle z płcią czy wyglądem postaci, ile z jej doświadczeniem. Kopciuszek jest przecież historią kogoś, kogo potraktowano niesprawiedliwie, ale kto mimo trudności nie traci nadziei na zmianę swojego losu. Tarzan szuka swojego miejsca i próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, kim tak naprawdę jest. Badanie pokazuje, że te historie są dużo mniej "dziewczęce" czy "chłopięce", niż mogłoby się nam wydawać.

Nie pamiętamy fabuły, ale pamiętamy, co czuliśmy

Z raportu wynika, że aż 84 proc. dorosłych Polaków miało regularny kontakt z produkcjami Disneya podczas dorastania. Dla 77 proc. były one ważną częścią dzieciństwa.

Badacze zauważyli jednak, że uczestnicy rozmów nie zawsze potrafili dokładnie odtworzyć fabuły filmu, który oglądali jako dzieci. Za to bardzo dobrze pamiętali, co reprezentował jego bohater. Mulan kojarzyła się z odwagą, Simba z odpowiedzialnością, Roszpunka z samodzielnością, a Chudy i Buzz z lojalnością i współpracą. Czyli być może nie pamiętamy już, dlaczego właściwie ktoś rzucił na kogoś klątwę, ale pamiętamy, że trzeba było się nie poddawać.

Co ciekawe, w badaniu to Kaczor Donald okazał się najsilniejszym pojedynczym bohaterem, z którym identyfikują się Polacy. Wskazało go 56 proc. badanych. Każdy, kto choć raz miał dzień, podczas którego absolutnie wszystko szło nie tak, zapewne nie potrzebuje szczegółowego wyjaśnienia tego wyniku.

Każde pokolenie ma swojego Disneya

Raport pokazuje też ciekawą zmianę między pokoleniami. Dla starszych widzów ważniejsze było klasyczne zwycięstwo dobra nad złem. Młodsi znacznie częściej dostrzegają w tych samych historiach inne wartości takie jak możliwość spełniania marzeń, akceptację siebie, niezależność czy prawo do szukania własnej drogi.

Dlatego Baby Boomersi mają swojego Kopciuszka i Kaczora Donalda, millennialsi pamiętają Elsę, Vaianę i "Króla Lwa", a pokolenie Z dorzuca do tego świata m.in. Zygzaka McQueena.

Zmieniają się bohaterowie, ale mechanizm pozostaje podobny. Dziecko ogląda historię o lwie, księżniczce albo gadającym samochodzie, a tak naprawdę dostaje opowieść o strachu, przyjaźni, dorastaniu czy szukaniu własnego miejsca.

Disney wraca, kiedy sami zostajemy rodzicami

Dla 42 proc. badanych historie Disneya ponownie stały się ważne, kiedy sami doczekali się dzieci i chyba nietrudno zrozumieć dlaczego.

Najpierw oglądamy "Króla Lwa" jako dzieci i najbardziej interesują nas Simba, Timon i Pumba. Kilkadziesiąt lat później włączamy ten sam film własnemu dziecku i nagle historia Mufasy staję się dla nas tą najbardziej pełną emocji.

Mówi się, że właśnie dlatego Disneyowi udaje się coś, co nie zdarza się często w popkulturze. Te same opowieści potrafią działać na kilkulatka, jego rodzica i dziadków, choć każde z nich ogląda właściwie trochę inny film i każde utożsamia się z inną postacią.

Źródło: raport "Pokolenie Disney. Jak historie, bohaterowie i wartości Disneya łączą pokolenia Polaków", Uniwersytet SWPS × Disney Polska, 2026.